Z tego artykułu się dowiesz:
- Czym różnią się obecne rozruchy w Iranie od wcześniejszych protestów?
- Jakie wyzwania stawiają obecne protesty w Iranie wobec tamtejszego reżimu?
- Jaką rolę odgrywa bazar w kształtowaniu atmosfery społecznej w Iranie?
- W jaki sposób zewnętrzne naciski, takie jak groźby interwencji ze strony USA, wpływają na sytuację wewnątrz Iranu?
- Jak kwestie gospodarcze, w tym prywatyzacja i sankcje, oddziałują na społeczne niezadowolenie w Iranie?
Po dwóch tygodniach rozruchów, które objęły większość miast kraju, po stronie rządzącego reżimu publicznie wypowiedziała się armia. „Diabelskie władze USA (...) za pomocą kolejnego spisku chcą poderwać społeczne bezpieczeństwo kraju” – ogłosiło dowództwo sił zbrojnych.
Problemom wewnętrznym reżimu towarzyszy bowiem nacisk z zewnątrz. Prezydent Donald Trump już trzykrotnie zapowiadał, że uderzy na Iran, jeśli władze rozpoczną pacyfikacje manifestantów. W odpowiedzi Teheran odgraża się atakiem na amerykańskie bazy i wojska w Zatoce Perskiej. Ale ubiegłoroczna wojna z USA pokazała, że możliwości irańskie w tym względzie nie są zbyt duże.
Groźba powrotu monarchii wywołuje zdenerwowanie ajatollahów
Mimo to władze w Teheranie zostały bardziej wystraszone nie przez Trumpa, lecz syna ostatniego szacha Iranu, Rezę Pahlawiego, który wezwał do „wychodzenia na ulice”. – Celem jest przygotowanie się do zajęcia i utrzymania centrów miast – ogłosił w wideo opublikowanym w internecie.
Po tym wezwaniu – 8 i 9 stycznia – przez kraj przeszła fala największych demonstracji. Nie wiadomo, czy był to efekt wezwania Pahlawiego, czy na skutek przypadku jego apel zbiegł się z szybkim narastaniem ulicznego protestu. Nie można wykluczyć, że część Irańczyków ujrzała jednak w nim naturalnego przywódcę rewolty, która poprzednio była typowym, sieciowym protestem – anonimowo zwoływano się na manifestacje za pomocą internetu. Faktem jest, że już na pierwszych manifestacjach, pod koniec grudnia wznoszono okrzyki „Pahlawi wróć!”.