Reklama

Ostatnia akcja białoruskiej Maty Hari. Agentka Łukaszenki do zadań specjalnych

Ładne, sympatyczne, mądre i wierne reżimowi urzędującego od trzech dekad dyktatora. Mogą się wcielać w rolę działaczek opozycji demokratycznej czy dziennikarek. Wpadają w ręce ukraińskiego, ale też polskiego kontrwywiadu.

Publikacja: 15.02.2026 08:21

Ostatnia akcja białoruskiej Maty Hari. Agentka Łukaszenki do zadań specjalnych

Foto: president.gov.by

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Kim są agentki działające dla reżimu białoruskiego?
  • Jakie znaczenie mają operacje szpiegowskie dla polityki Białorusi?
  • Jak agenci wpływają na relacje międzynarodowe swojego kraju?
  • Jak wygląda życie i działalność zakonspirowanych agentek Łukaszenki za granicą?
  • Jakie są przypadki działalności agentek na terytorium Polski i Ukrainy?

„Podnoszę głowę – idą moje piękności: jedna blondynka, druga brunetka. I wszyscy zapomnieli o dokumentach! Zapomnieli o wszystkim, stoją z otwartymi ustami i patrzą na nie. I wtedy zrozumiałem: to naprawdę broń. Nie żebym z tego korzystał, ale jeśli jest coś białoruskiego, co można pokazać ludziom – to trzeba pokazywać” – tak Aleksander Łukaszenko w 2019 r. tłumaczył w Mińsku studentom swojej Akademii Zarządzania obecność młodych, ładnych kobiet z protokołu dyplomatycznego, które towarzyszą dyktatorowi podczas ważnych spotkań z zagranicznymi liderami w Mińsku i za granicą.

Nie chodziło zapewne wyłącznie o takie „piękności”, które od lat służą dyktatorowi, podając mu herbatę, otwierając teczkę z dokumentami do podpisu czy towarzysząc mu w corocznych balach sylwestrowych. Mówiąc o „broni”, miał zapewne na myśli takie kobiety, z którymi nie ustawia się do zdjęć i nie pokazuje się publicznie. Przynajmniej dopóki nie zostaną zdekonspirowane.

Dziennikarka od „nieformalnych relacji”. Jak Białorusinka z KGB zrobiła karierę w Kijowie

Prawdziwie książkowa historia wydarzyła się ostatnio w Kijowie. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) poinformowała o zatrzymaniu „głęboko zakonspirowanej agentki”, która od 2015 r. miała pracować dla Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego (KGB) Białorusi. Przed zatrzymaniem ubiegała się o pracę niemal w sercu ukraińskiej obrony – Głównym Zarządzie Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy (HUR). Według doniesień białoruskiej redakcji Radia Swoboda 35-letnia kobieta dostała pracę w podporządkowanym HUR Sztabie Koordynacyjnym do spraw Postępowania z Jeńcami Wojennymi. SBU zaś przekonuje, że obserwowała kobietę od wielu lat i poprzez nią „dezinformowała służby białoruskie”. Ale najciekawsze było wcześniej.

Z relacji ukraińskich i niezależnych mediów wynika, że chodzi o białoruską dziennikarkę Innę Kardasz. Była „miodową pułapką”, w którą – jak twierdzi ukraińska stacja TSN – wpadł jeden z redaktorów naczelnych ważnego ukraińskiego medium w 2016 r. podczas wizyty w Mińsku byłego prezydenta Leonida Kuczmy, który wówczas stał na czele ukraińskiej delegacji w tzw. trójstronnej grupie kontaktowej zajmującej się uregulowaniem wojny w Donbasie.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Leonid Kuczma: Trzeba cisnąć Putina

Dzięki tej znajomości dziewczyna wylądowała w Kijowie po wielkich protestach na Białorusi w 2020 r., a za sprawą swojego „patrona” (obecnie już nieżyjącego) miała nie tylko otrzymać pracę w ukraińskich mediach, służbowy samochód i osobny gabinet, ale i dostęp do najważniejszych ludzi w państwie. W czasie swojej pracy zdążyła kilkakrotnie przeprowadzić duże wywiady z byłym już szefem Biura Prezydenta Andrijem Jermakiem (zwolnionym po głośnej aferze korupcyjnej) oraz kilkoma ważnymi osobami z otoczenia ukraińskiego prezydenta. Co więcej, wśród innych ukraińskich dziennikarzy towarzyszyła ukraińskim politykom podczas konferencji międzynarodowych, kontaktowała się z zagranicznymi dyplomatami.

Na jakimś etapie swojej „działalności” agentka otrzymała kolejne zadanie od swojego białoruskiego oficera prowadzącego – miała nawiązać „nieformalne relacje” z chińskimi dyplomatami w Kijowie. I sądząc po publikacjach w ukraińskich mediach, które już okrzyknęły dziewczynę białoruską Matą Hari (od holenderskiej tancerki i kurtyzany, która w czasie I wojny światowej została we Francji oskarżona o szpiegowanie dla Niemiec i stracona – red.), taką aktywnością zwróciła na siebie uwagę ukraińskiego kontrwywiadu.

Agentka Łukaszenki miała też nawiązać „nieformalne relacje” z dowódcą jednego z ukraińskich oddziałów wojskowych, który kilka lat spędził na froncie.

– Funkcjonariusze SBU przyglądali się Innie Kardasz przez wiele lat. Była jednak bardzo ostrożna – usuwała wszelkie ślady, często zmieniała numery telefonów, a same aparaty niszczyła. Na osobiste spotkania z kuratorami zgadzała się wyłącznie za granicą. W pracy agenturalnej w pełni wykorzystywała swoje kobiece wdzięki – pisze TSN.

Andżalika Melnikawa. Jak mieszkająca w Polsce białoruska opozycjonistka zapadła się pod ziemię

Zasięg „piękności” Łukaszenki nie ogranicza się do walczącej z Rosją Ukrainy. Na stronie polskiej policji wśród poszukiwanych listem gończym znajdziemy obywatelkę Białorusi Darię Astapienkę, która w 2024 r. została skazana na rok i osiem miesięcy więzienia (przyznała się do winy), ale nie stawiła się do odbycia kary. Do Polski przedostała się w 2023 r., jakoby uciekając przed represjami, zbierała informacje o działających w Polsce organizacjach antyłukaszenkowskich, które przekazywała do centrali w Mińsku. Wygadała się po pijanemu, jeden z Białorusinów poinformował ABW. Dopiero później wyszło na jaw, że próbowała robić karierę w filmach dla dorosłych i została zwerbowana na terenie Białorusi przez KGB.

Reklama
Reklama

Dziwna historia wydarzyła się w zeszłym roku z inną Białorusinką, podejrzewaną o współpracę ze służbami Łukaszenki, choć nie w roli erotycznej przynęty. Chodzi o Andżalikę Melnikawę, po której ślad zaginął w marcu 2025 r. Była przewodniczącą białoruskiego parlamentu na uchodźstwie (Rady Koordynacyjnej), spotykała się z ważnymi polskimi i zagranicznymi politykami, regularnie bywała w Sejmie i Senacie, odwiedzała zachodnie ambasady i kontaktowała się z wieloma dyplomatami. Była też częstą uczestniczką ważnych konferencji międzynarodowych. Przed zniknięciem, na zaproszenie MSZ, odwiedziła Forum Kościuszkowskie w Gdańsku.

Czytaj więcej

Anżalika Melnikawa. Wrażliwa wiedza i wpływy rzekomej białoruskiej opozycjonistki. Kto powinien się bać?

Gdy nagle wyparowała, na Białorusi pojawił się jej mąż (który wcześniej mieszkał w Polsce) i nawet potwierdził niezależnym białoruskim dziennikarzom, że dzieci są z nim. Nie chciał jednak powiedzieć, gdzie znajduje się Andżalika (która w międzyczasie zdążyła otrzymać polskie obywatelstwo). W ubiegłym roku dziennikarze znanego rosyjskiego portalu śledczego The Insider (znanego z materiałów na temat zestrzelenia MH17 czy śmierci opozycjonisty Aleksieja Nawalnego) ustalili, że mieszkając już w Polsce, Melnikawa spotykała się za granicą (wyjeżdżała na urlopy) z mężczyzną, który posługiwał się fałszywym paszportem i pracował dla służb specjalnych Łukaszenki. W lutym 2025 r. wyleciała z Warszawy do Londynu, następnie udała się na Sri Lankę, a stamtąd poleciała do Dubaju. Tam ślad Białorusinki się urywa.

Wiele wskazuje na to, że „piękności Łukaszenki” działają też za oceanem. W odtajnionych niedawno dokumentach dotyczących sprawy przestępcy seksualnego Jeffreya Epsteina figuruje kilka Białorusinek. Jednej z nich pozostawił fortunę. 

Czytaj więcej

„Zbyt kusząca historia dla KGB”. Kim jest białoruska kochanka Jeffreya Epsteina
Społeczeństwo
Anonimowy darczyńca przekazał miastu fortunę w złocie. Burmistrz: Odebrało mi mowę
Społeczeństwo
Na szwedzki paszport trzeba zasłużyć
Społeczeństwo
Nie żyje Jesse Jackson, jeden z liderów ruchu praw obywatelskich w USA
Społeczeństwo
Barack Obama wywołał poruszenie słowami o kosmitach. Teraz wyjaśnia
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama