Reklama

Teatr TV: Zamachowski jako Górski i Chyra jako Wilimowski. Kto wygrał ten mecz?

Dwie lutowe premiery Teatru TV mają wspólny mianownik: to kameralne dwuosobowe widowiska skupione na przyglądaniu się trudnym relacjom.

Publikacja: 23.02.2026 22:44

Zbigniew Zamachowski i Andrzej Chyra w spektaklu Teatru TV "Ezi", mat. pras. TVP

Zbigniew Zamachowski i Andrzej Chyra w spektaklu Teatru TV "Ezi", mat. pras. TVP

Foto: mat. pras. TVP

„Kruk z Tower” Andrieja Iwanowa w reżyserii Aldony Figury jest współczesną historią o przepełnionej emocjami relacji matki (Katarzyna Herman) z nastoletnim synem Kostią (Konrad Szymański). Po śmierci ojca chłopak pogrąża się w wirtualnym świecie, izolując się nie tylko od rzeczywistości, ale i matki. Okazuje jej wrogość. Matka postanawia nawiązać kontakt z synem za pośrednictwem Internetu, tworząc w mediach społecznościowych fikcyjne konto jako tajemnicza „Toffi”.

Syn, używający nicka „Kruk z Tower”, nie ma pojęcia o tej manipulacji. Z początku nieufny, z czasem coraz bardziej niecierpliwie oczekuje na wirtualne spotkania z „Toffi”, w której odnajduje bratnią duszę. Rwąca się relacja matki i syna w życiu, zmienia się o 180 stopni w Internecie. Problem powstaje, kiedy Kostia pragnie spotkać się z „Toffi” w realnym życiu. Przychodzi i dramatyczny moment, gdy syn odkrywa manipulację matki…

Konrad Szymański w spektaklu Teatru TV "Kruk z Tower", mat. pras. TVP

Konrad Szymański w spektaklu Teatru TV "Kruk z Tower", mat. pras. TVP

Foto: mat.pras. TVP

Nieoczywiste uczucia

Spektakl, w zbliżonej wersji, miał premierę w Teatrze Dramatycznym w Warszawie w 2021 r.. Nagrody aktorskie dla obojga aktorów na 61. Kaliskich Spotkaniach Teatralnych są dowodem, że oboje stworzyli kreacje, a sfilmowanie ich dla Teatru TV nie odebrało im wiarygodności ani ekspresji. Stworzyli dramatyczną, bogatą w emocje opowieść o zaufaniu i jego braku, trudności w komunikowaniu się z najbliższymi, nieumiejętności rozmowy. Katarzyna Herman jest nie tylko kochającą matką, ale też kobietą, której zachowania wzbudzają niepokój, stają się dwuznaczne.

Jej początkowa chęć odnalezienia serdecznej więzi z synem przeradza się w uwodzenie go, skrywaną satysfakcję i radość, że potrafi wzbudzić w nim uczucia przekraczające te synowskie. Podejmuje ryzykowną grę, manipulując jego emocjami. Konrad Szymański jako Syn, jest szczery w swoich wzruszeniach, odczuciach, nie ma w nim kalkulacji. Jego wrażliwość i ufność jeszcze bardziej uwydatnia łamanie zasad przez matkę.  

Reklama
Reklama
Katarzyna Herman w spektaklu Teatru TV "Kruk z Tower", mat. pras. TVP

Katarzyna Herman w spektaklu Teatru TV "Kruk z Tower", mat. pras. TVP

Foto: mat.pras. TVP

Przemyślaną scenografię (Joanna Zemanek) stanowi minimalnie zagospodarowana przestrzeń dwóch pokoi – matki i syna przedzielonych ścianą z drzwiami, z dużą huśtawką na czele. Pomaga i światło wydobywające intymność przeżyć bohaterów i kamera, która obserwuje ich nie tylko z bliska, ale i dalszej odległości, uświadamiając dzielącą ich, nie tylko fizyczną przestrzeń.

Udana, wartościowa realizacja.

Zapomniany bohater ze Śląska

Nie da się, niestety powiedzieć tego o drugim premierowym lutowym spektaklu Teatru TV, czyli „Ezim”. I to mimo – ważnego tematu i doborowej obsady realizatorskiej.  

Andrzej Chyra i Zbigniew Zamachowski w spektaklu Teatru TV "Ezi", mat. pras. TVP

Andrzej Chyra i Zbigniew Zamachowski w spektaklu Teatru TV "Ezi", mat. pras. TVP

Foto: mat.pras. TVP

„Ezi” Roberta Talarczyka w reżyserii Janusza Zaorskiego zainspirowany został autentycznymi wydarzeniami. W 1974 r. w czasie Mistrzostw Świata w piłce nożnej rozgrywanych w RFN, doszło do spotkania trenera polskiej reprezentacji Kazimierza Górskiego z Ernestem Wilimowskim, jednym z najwybitniejszych piłkarzy polskiej reprezentacji międzywojnia. Wiadomo, że miało przelotny charakter, a także, że Kazimierz Górski, poproszony pod koniec życia o wskazanie najwybitniejszego polskiego piłkarza, nie wymienił żadnego z zawodników swego zwycięskiego, legendarnego teamu, ale właśnie Ernesta Wilimowskiego zwanego „Ezim”.

Reklama
Reklama

Urodzony w Katowicach w 1916 r., gdy Polski nie było na mapie, z niemieckim obywatelstwem na starcie, uważał się przez całe życie za Górnoślązaka. Historia wkręciła go w swoje tryby, stawiając przed trudnymi wyborami i w efekcie – skazując na zapomnienie w czasach PRL-u. Potraktowany tak został za grę w czasie wojny w reprezentacji III Rzeszy, na którą zgodził się dla ratowania życia matki, znajdującej się w Auschwitz.

Po wojnie komunistyczne władze zapomniały mu 21 bramek, które w międzywojniu strzelał dla polskich barw jako napastnik. Po raz ostatni Wilimowski wystąpił w polskiej reprezentacji w 1938 r., strzelając 4 bramki w spotkaniu z Brazylią w Mistrzostwach Świata, przegranym jednak po dogrywce. Na jego pogrzebie w 1997 r. w Karlsruhe nie było oficjalnej delegacji z Polskiego Związku Piłki Nożnej.

Trudna historia to za mało

Akcja spektaklu toczy się w przededniu najważniejszego dla Polski meczu Mundialu 1974 – z Niemcami. Reprezentacja Polski mieszka w hotelu Sonne Post w Murrhardt i tam w tę przedmeczową noc dochodzi do spotkania trenera reprezentacji Kazimierza Górskiego (Zbigniew Zamachowski) i Ernesta Wilimowskiego zwanego „Ezi” (Andrzej Chyra). W przedmeczową noc opowiadają sobie o swoich życiach i wyborach, zdeterminowanych przez wielką historię reżyserującą ludzi inaczej, niżby chcieli…

Kazimierz Górski Zamachowskiego upodabnia się do swego bohatera za sprawą charakteryzacji, a także sposobu mówienia. Na przedpremierowym pokazie spektaklu Zamachowski ujawnił, że miał nawet okazję poznać kreowanego bohatera. Inaczej sprawa się przedstawia z Wilimowskim, przez wiele lat wycinanym z historii polskiego futbolu. Chyra gra go jako dość tajemniczego, eleganckiego, powściągliwego, ale i często prowokacyjnego wobec dość rubasznego, w spektaklu, Górskiego.

Rozmowy toczą się w znacznej części w hotelowym barze przy alkoholu rozwiązującym języki, w holu przy grze w „piłkarzyki”. Nie jest to jednak wielki mecz aktorski, bo każdy z bohaterów tego widowiska gra „swoje” i skupia się na przedstawieniu swojej postaci. I chociaż rozmawiają ze sobą, to nie ma dialogu, który buduje kolejne piętra emocji. To spotkanie nie ma oczekiwanej dramaturgii, temperatury. Aktorom nie pomaga scenografia ani koncept reżyserski, który nie stawia bohaterom poprzeczek, które mogliby pokonywać.  

„Ezi” Roberta Talarczyka jest kolejną jego opowieścią o śląskiej tożsamości, po spektaklach Teatru TV „Hotel Korfanty” oraz „Mianujom mie Hanka”. Choć temat „Eziego” jest ciekawy, nośny, to także hermetyczny i spektakl nie przełamuje tej ostatniej bariery. Szkoda.

Reklama
Reklama

Spektakl „Ezi”  dostępny jest na TVP VOD, „Kruk z Tower” ma być dostępny na początku przyszłego roku.

Teatr
„Albo jesteś pod Putinem, albo z nim walczysz”. Rosyjski reżyser Iwan Wyrypajew dla „Rzeczpospolitej”
Teatr
Spektakl na czwartą rocznicę agresji Rosji na Ukrainę
Teatr
Komisja programu Teatr Ministerstwa Kultury poszła drogą wykluczeń. Niszowi eksperci sabotują festiwale
Teatr
Rzeź kilku czołowych festiwali w Instytucie Teatralnym
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama