Wyobraźmy sobie bibliotekę, w której zamiast listy „zakazanych” książek przy wejściu widnieje lista „dozwolonych” pozycji. I tylko po te książki można sięgać, cała reszta – niedostępna. Mniej więcej tak przyszłość internetu w Rosji opisywali tamtejsi eksperci z branży IT latem ubiegłego roku.
Kreml od kilku lat testuje tzw. suwerenny internet i wszystko wskazuje na to, że proces ten jest na ostatniej prostej. Już niebawem Rosjanie będą mogli korzystać wyłącznie ze stron, komunikatorów i sieci społecznościowych, które znalazły się na tzw. białej liście – zaakceptowanych, dopuszczonych do użytku i kontrolowanych przez służby Kremla.