Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie działania podejmuje Rosja, aby odłączyć swój internet od globalnej sieci?
- Jakie mogą być konsekwencje blokady serwisu Telegram w Rosji?
- Jakie są alternatywy dla rosyjskich użytkowników w obliczu internetowej cenzury?
- W jaki sposób Rosja naśladuje chińskie podejście do cenzurowania internetu?
- Jakie jest znaczenie i wpływ lokalnych mediów i platform społecznościowych w Rosji?
Wyobraźmy sobie bibliotekę, w której zamiast listy „zakazanych” książek przy wejściu widnieje lista „dozwolonych” pozycji. I tylko po te książki można sięgać, cała reszta – niedostępna. Mniej więcej tak przyszłość internetu w Rosji opisywali tamtejsi eksperci z branży IT latem ubiegłego roku.
Kreml od kilku lat testuje tzw. suwerenny internet i wszystko wskazuje na to, że proces ten jest na ostatniej prostej. Już niebawem Rosjanie będą mogli korzystać wyłącznie ze stron, komunikatorów i sieci społecznościowych, które znalazły się na tzw. białej liście – zaakceptowanych, dopuszczonych do użytku i kontrolowanych przez służby Kremla.
Cenzura w Rosji postępuje. Władimir Putin całkowicie zablokuje dostęp do Telegramu?
Rosjanom pozostał jedynie Telegram, z którego korzysta około 100 mln ludzi, czyli ponad 70 proc. mieszkańców kraju. Wiele jednak wskazuje na to, że dni popularnego komunikatora w Rosji (założonego przez Pawła Durowa, który wyjechał z Rosji po aneksji Krymu w 2014 r.) są policzone. Z danych prorządowego kanału w Telegramie, Baza, wynika, że komunikator zostanie całkowicie zablokowany w Rosji już 1 kwietnia. Roskomnadzor (rosyjski regulator telekomunikacji) jeszcze jesienią ogłosił rozpoczęcie działań spowalniających pracę Telegramu i WhatsAppa w Rosji. Ten drugi komunikator w Rosji już od dawna jest zakazany, bo należy do Meta, którą Kreml wpisał na listę „organizacji ekstremistycznych”. Z tego też powodu użytkownicy w Rosji nie mają dostępu do Facebooka czy Instagrama. Zablokowany jest też dostęp do YouTube’a i X.
Telegram ma jednak szczególne znaczenie dla Rosji i dzisiaj, za zachowaniem dostępu do tego komunikatora opowiadają się nie tylko przeciwnicy Putina (dla wielu nadających z zagranicy niezależnych mediów to jedyny kanał komunikacji z Rosjanami), ale też zwolennicy wojny. Nie jest tajemnicą w Rosji, że z Telegramu korzystają rosyjscy żołnierze na froncie. W środę przemawiający w Dumie minister cyfryzacji Rosji Maksut Szadajew radził im znaleźć inną aplikację do komunikacji i stwierdził, że Telegram jakoby pozostawił bez odpowiedzi około 150 tys. wniosków Moskwy o usunięcie bezprawnych treści. Przyznał, że to niejedyna przyczyna kłopotów Telegramu w Rosji.