Zjawisko to wynika z faktu, że wszystkie planety krążą wokół Słońca po zbliżonej płaszczyźnie zwanej płaszczyzną ekliptyki. Chociaż robią to z inną prędkością i pokonują inną odległość, to zdarzają się sytuacje, w których kilka z nich – z perspektywy obserwatora na Ziemi – wydaje się ustawiać w jednej linii. To właśnie wówczas dochodzi do zjawiska zwanego paradą planet. Jest ono oczywiście jedynie efektem czysto wizualnym. Planety w rzeczywistości nie są widoczne w jednej linii, ale pojawiają się na niebie w tym samym czasie, a odległości między nimi wahają się od milionów do miliardów kilometrów. Warto jeszcze dodać, że określenie „parada planet” nie jest terminem oficjalnie stosowanym w astronomii.
Czytaj więcej
Amatorów obserwacji astronomicznych ucieszą zapewne medialne zapowiedzi zbliżającej się „wyjątkow...
Parada planet już 28 lutego: Jakie planety będzie można zobaczyć na niebie?
Parada planet z 28 lutego będzie wyjątkowa, ponieważ wówczas krótko po zachodzie Słońca gołym okiem będzie można zobaczyć aż cztery planety – Merkurego, Wenus, Marsa i Jowisza. Przy czym najtrudniej może być dostrzec Merkurego ze względu na jego niskie położenie blisko horyzontu. Do obserwacji dwóch pozostałych planet biorących udział w tej paradzie – a więc Urana i Neptuna, które położone są dalej od Ziemi – potrzebna będzie przynajmniej lornetka, a najlepiej także teleskop i dokładna mapa nieba.
W związku z tym, że planety poruszają się powoli, ich parada trwa zazwyczaj kilka tygodni, ale najbardziej spektakularna jest w momencie kumulacji
Jak podaje NASA, aby móc dostrzec planetę gołym okiem, ta musi znajdować się co najmniej kilka stopni nad horyzontem – najlepiej 10 stopni lub wyżej. Atmosfera Ziemi w pobliżu jej powierzchni przyciemnia bowiem obiekty niebieskie podczas ich wschodu i zachodu. To dlatego nawet jasne planety bardzo trudno jest dostrzec, gdy znajdują się zbyt nisko nad horyzontem, ponieważ ich światło ulega rozproszeniu i pochłonięciu.