Reklama

Rada Pokoju Donalda Trumpa budzi opór Europy. Jeden kraj zaskakuje

Pierwotna wersja Rady Pokoju, związana ze Strefą Gazy, zyskuje zainteresowanie części krajów Unii Europejskiej. Są nawet chętni do wysłania tam wojsk. Ale konkurowanie Rady Donalda Trumpa z ONZ budzi w Europie duży opór.

Aktualizacja: 19.02.2026 13:34 Publikacja: 17.02.2026 20:38

Donald Trump powołał Radę Pokoju w czasie Światowego Forum Ekonomicznego w Davos

Donald Trump powołał Radę Pokoju w czasie Światowego Forum Ekonomicznego w Davos

Foto: REUTERS

Spotkanie inauguracyjne Rady Pokoju odbędzie się w czwartek w Waszyngtonie. Najpierw miała się zajmować pokojem w Strefie Gazy. I wtedy miała poparcie prawie całego świata, włącznie z Unią Europejską. W świętowaniu 20-punktowego planu pokojowego Donalda Trumpa dla Gazy uczestniczyli w październiku w egipskim Szarm el-Szejk kanclerz Niemiec, premierzy Wielkiej Brytanii i Włoch, prezydent Francji, nie mówiąc o prezydentach i monarchach z krajów arabskich i muzułmańskich. Nie było natomiast przedstawiciela Polski. 

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Rada Pokoju Donalda Trumpa. Co to za organizacja i czym ma się zajmować?

W listopadzie plan amerykańskiego prezydenta, przewidujący powstanie Rady Pokoju i wysłanie do Strefy Gazy wojsk rozjemczych, poparła Rada Bezpieczeństwa ONZ. Brak weta któregoś ze stałych członków w tak kluczowych sprawach rzadko udaje się tam uzyskać. Rosja i Chiny wstrzymały się od głosu, wszyscy pozostali członkowie Rady Bezpieczeństwa byli za, w tym posiadające prawo weta Wielka Brytania i Francja.

Czytaj więcej

Pokój w Strefie Gazy na warunkach Donalda Trumpa. Kto będzie go pilnował?

Sprzeciw dużych państw europejskich wobec Rady Pokoju Donalda Trumpa

Problem z postrzeganiem Rady Pokoju w Europie zaczął się w chwili, gdy Donald Trump postanowił poszerzyć jej kompetencje na inne konflikty i osobiście stanąć na jej czele (i właściwie na zawsze, bo z przewodniczenia może zrezygnować sam albo może o tym zdecydować zarząd, ale jednogłośnie, co wydaje się mało prawdopodobne, bo są w nim prawie sami Amerykanie związani z prezydentem). 

Reklama
Reklama

Wtedy pojawiły się obawy, że nowe ciało, które ma „promować stabilność” i „zapewnianie trwałego pokoju” w różnych regionach dotkniętych konfliktami – a także nimi zagrożonych – to konkurencja dla ONZ. I na dodatek burzenie porządku międzynarodowego, ważnego zwłaszcza dla krajów średnich i małych, o których losie będzie teraz decydował właściwie jeden człowiek – Donald Trump, znany z wymuszeń i gróźb. Co prawda w dokumencie powołującym Radę Pokoju jest mowa o działaniu zgodnym z prawem międzynarodowym, ale nie wszystkich śledzących to, co na świecie robi Trump, to przekonuje. 

Czytaj więcej

Ambasador Niemiec dla „Rzeczpospolitej”: Nie chcemy prowadzić polityki przeciwko USA, ale razem z USA

Na rozszerzoną wersję Rady Pokoju niechętnie zareagowały zwłaszcza duże państwa Europy, jak Francja czy Niemcy, które pracują nad uniezależnieniem się od Ameryki – tworzeniem europejskiego mocarstwa i europejskiej suwerenności. Jednak europejska suwerenność to kwestia dekady czy 15 lat, co nakazuje krajom leżącym bliżej Rosji i słabszym niż Niemcy czy Francja ostrożność w jednoznacznym odrzucaniu pomysłów z pokojem w nazwie, które przedstawiają Amerykanie. 

Przykładem jest Finlandia. Jej prezydent Alexander Stubb, któremu udało się w zeszłym roku wypracować dobre stosunki z Donaldem Trumpem, miesiąc temu w wywiadzie dla „Washington Post” nazwał Radę Pokoju „dobrym pomysłem”. Od razu dodał, że powinna mieć mocny mandat od ONZ, co udało się w sprawie Strefy Gazy. Kilka dni później fińskie media publiczne pisały, że Finlandia nie skorzysta z zaproszenia do Rady Pokoju, z uzupełnieniem: „na razie”.

Trump nie zaprosił do Rady państw bałtyckich (zaproszenie dostało około 60 krajów), szczególnie narażonych na potencjalny atak Rosji. Nie musiały zajmować oficjalnego stanowiska. Z wypowiedzi np. łotewskich polityków wynika, że  „wysoko” cenią stosunki ze Stanami Zjednoczonymi.

Reklama
Reklama

Czy o pokoju można rozmawiać z Władimirem Putinem?

Trump zaprosił Rosję, co skłoniło do stawiania zarzutu, że o pokoju ma przy jednym stole rozmawiać Władimir Putin. Z nim już Trump rozmawiał. Ale szczególnie krytyczny wobec Rady Pokoju prezydent Emmanuel Macron też chce to robić. Na początku lutego powiedział, że trwają przygotowania do spotkania z Władimirem Putinem i to w uzgodnieniu z partnerami z Ukrainy i Europy. Na razie Rosja nie skorzystała z zaproszenia do nowej organizacji Trumpa, wciąż – jak podało MSZ w Moskwie – „rozważa swoje stanowisko”. Nie weźmie udziału w pierwszym spotkaniu Rady, które odbędzie się w czwartek w Waszyngtonie.

Nie pojedzie tam także Aleksander Łukaszenko, choć w styczniu bardzo się cieszył z zaproszenia i podpisał dokument o przystąpieniu Białorusi do Rady Pokoju.

Czytaj więcej

Swiatłana Cichanouska dla „Rzeczpospolitej”: Po co zapraszać Aleksandra Łukaszenkę do Rady Pokoju?

Polska obserwuje. Rada Pokoju i spór między rządem a prezydentem i PiS

W Polsce temat Rady Pokoju urósł do rangi kolejnego sporu między rządem a prezydentem i opozycją z PiS (Jarosław Kaczyński mówił, że nasz kraj powinien zostać stałym członkiem i w związku z tym zapłacić wymagany 1 mld dol.). Karol Nawrocki wziął udział w oficjalnym przedstawieniu Rady w czasie styczniowego forum w Davos, był nawet pierwszym z zagranicznych przywódców wymienionych przez Trumpa, ale Polska nie znalazła się wśród członków założycieli. Prezydent Nawocki nie leci też do Waszyngtonu, będzie tam minister Marcin Przydacz.

Wydaje się, że Polska będzie utrzymywać status obserwatora, bo wejście do Rady musi zainicjować rząd. Premier Donald Tusk powiedział we wtorek, że rząd tego nie przewiduje „w tych okolicznościach i warunkach”. Ale dodał, że przedstawiciel Polski może uczestniczyć w obradach „w charakterze obserwatora”.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Jerzy Haszczyński: Donald Trump i jego „Światowy Związek Rad Pokoju”

Co wśród członków założycieli Rady Pokoju robi Bułgaria?

Wśród założycieli Rady Pokoju znalazły się dwa państwa UE. Węgry, co nie dziwi, biorąc pod uwagę antybrukselską politykę Viktora Orbána i jego bliskie związki z Donaldem Trumpem. Jest także Bułgaria, co dziwi, bo dotychczas unikała konfliktów z unijnym mainstreamem. Pełniący obowiązki premiera Rosen Żelazkow był jednym z bohaterów uroczystości w Davos, ale w najbliższych dniach odda stery rządu.

– Nie jest jasne, czy jest to prawnie wiążące, czy można uznać, że Bułgaria już jest członkiem Rady – mówi „Rzeczpospolitej” Wesela Czernewa, bułgarska analityczka z think tanku European Council on Foreign Relations (ECFR). – Opozycja zażądała debaty w parlamencie na ten temat, do której nie doszło. A szef głównej partii rządzącej Bojko Borisow powiedział, że sprawa podpisu Żelazkowa nie będzie teraz poddawana ratyfikacji, bo czekają nas przyśpieszone wybory (19 kwietnia  red.), pewnie nastąpi to po nich – dodaje. 

Państwa, które przyjęły zaproszenie do udziału w Radzie Pokoju

Państwa, które przyjęły zaproszenie do udziału w Radzie Pokoju

Foto: PAP

Dlaczego tymczasowy premier się na to zdecydował? Są przypuszczenia, że skłonił go do tego oligarcha Delan Peewski, który ma nadzieję, że Trump wykreśli go z sankcyjnej listy Magnickiego.

Reklama
Reklama

Kto wyśle wojska do Strefy Gazy?

Na razie w Radzie Pokoju wyróżniają się państwa zainteresowane jej pierwotną wersją – związaną ze Strefą Gazy, w tym czołowe państwa arabskie i muzułmańskie. W tym tygodniu występowanie w roli obserwatora potwierdziło kilka krajów UE leżących nad Morzem Śródziemnym i żywo zainteresowanych rozwiązaniem konfliktu izraelsko-palestyńskiego – Grecja, Cypr i Włochy. 

Czytaj więcej

Strefa Gazy: Daleko do pokoju. Pat służy i Hamasowi, i rządowi Izraela

Grecja zdecydowała się też na wysłanie swoich wojsk do Międzynarodowych Sił Stabilizacyjnych (ISF) w Gazie, przewidzianych w planie pokojowym Trumpa i mających mandat ONZ. Są problemy z kompletowaniem ISF, zwłaszcza wśród krajów muzułmańskich, które miały w nich dominować. Swój znaczący (kilka tysięcy żołnierzy) udział potwierdziła kilka dni temu Indonezja, najludniejszy kraj muzułmański. Poza tym w Gazie mają się pojawić Marokańczycy i Albańczycy. Na udział bardzo chętnej Turcji nie godzi się Izrael.  

Polityka
„Jeśli Putin ruszy na Narwę, pójdziemy na wojnę”. Minister obrony Szwecji dla „Rzeczpospolitej”
Polityka
„Niezachwiana wola” partii, narodu i armii. Kim Dzong Un nagrodzony za rozwój sił atomowych
Polityka
Iran zawarł z Rosją tajną umowę na dostawę pocisków. Prezydent Trump „jest ciekawy”
Polityka
Co się stało na Grenlandii? Donald Trump wysłał tam amerykański statek szpitalny
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama