Reklama

Agnieszka Góra-Błaszczykowska: Skala napięć w SN okazała się ponadstandardowa

Dziś, zamiast zastanawiać się nad meritum, skupiamy się na tym, kto wydaje orzeczenie. To jest sytuacja absolutnie nienormalna, bo ciężar całego sporu został przerzucony de facto na obywateli - mówi sędzia SN Agnieszka Góra-Błaszczykowska.

Publikacja: 26.01.2026 04:30

Sędzia Agnieszka Góra-Błaszczykowska, kieruje Izbą Pracy SN

Agnieszka Góra-Błaszczykowska

Sędzia Agnieszka Góra-Błaszczykowska, kieruje Izbą Pracy SN

Foto: Mirosław Stelmach

Na początku chciałabym wyjaśnić jedną rzecz. Jaki jest pani status w SN? Powinnam mówić „prezes Izby Pracy” czy „pełniąca obowiązki prezesa Izby Pracy”?

Ja proszę wszystkich, aby zwracali się do mnie „pani sędzio”, ponieważ kieruję jedynie pracą izby. Nie mam statusu prezesa ani osoby pełniącej obowiązki prezesa. Moje formalne stanowisko to sędzia Sądu Najwyższego upoważniona do tymczasowego wykonywania czynności związanych z organizacją i kierowaniem pracą Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN oraz niektórych czynności z zakresu prawa pracy.

Strasznie to skomplikowane.

Izba pracy od dłuższego czasu nie ma prezesa. Kadencja sędziego Piotra Prusinowskiego zakończyła się 15 miesięcy temu, wówczas jednak zgromadzenie, które mogłoby wybrać następcę, nie zostało przez niego zwołane. Obecnie, ze względu na brak kontrasygnaty po stronie premiera do jego przeprowadzenia, nie ma możliwości wyboru osoby na to stanowisko. Zgodnie z ustawą o Sądzie Najwyższym pierwsza prezes SN Małgorzata Manowska nie może powołać osoby pełniącej obowiązki ze wszystkimi prerogatywami. Stąd właśnie ta rozbudowana nazwa mojego stanowiska.

Czytaj więcej

Waldemar Żurek: Prezydent będzie miał ogromny problem

Czy to znaczy, że nie ma pani pełnych kompetencji, przypisanych tej funkcji?

Dokładnie tak. Wykonuję tylko te czynności, na które pozwala zakres upoważnienia, a pozostałe przekazuję pierwszej prezes.

Analizując pani dorobek naukowy i orzeczniczy, można odnieść wrażenie, że dominuje w nim prawo cywilne. Skąd więc decyzja o objęciu kierowania izbą pracy?

Moją dziedziną naukową jest postępowanie cywilne, które obejmuje zarówno sprawy „zwykłe” cywilne, jak i te z zakresu prawa pracy oraz ubezpieczeń społecznych. W moim dorobku znajdują się liczne opracowania w tym obszarze. Jeżeli chodzi o praktykę zawodową, po aplikacji sędziowskiej rozpoczęłam asesurę w wydziale pracy i ubezpieczeń społecznych, gdzie następnie orzekałam jako sędzia przez około dziesięć lat. Później orzekałam w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym, gdzie przez wiele lat zajmowałam się m.in. sprawami ze stosunków służbowych i ubezpieczeniowych służb mundurowych. Z tego względu startowałam w konkursie właśnie do izby pracy SN i ostatecznie go wygrałam. Na prośbę prezes Izby Cywilnej wyraziłam zgodę na czasowe przeniesienie do Izby Cywilnej, jednak moim wyborem konkursowym była Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych.

Reklama
Reklama

Objęcie kierowania izbą po prezesie Piotrze Prusinowskim budziło kontrowersje, pojawiły się także roszczenia sędziego Dawida Miąsika. Weszła pani w samo centrum sporu, mającego polityczne tło. Nie miała pani wątpliwości?

Nie postrzegam tej sytuacji w kategoriach „walki”. Po zakończeniu kadencji sędziego Prusinowskiego pierwsza prezes powierzyła kierowanie izbą sędziemu Miąsikowi i faktycznie przez dłuższy czas tę funkcję pełnił. Z czasem jednak sam zaczął podważać podstawy prawne swojego powołania, wskazując na wątpliwości co do tego, która ustawa znajduje zastosowanie. Gdy pierwsza prezes zaproponowała mi przejęcie tych obowiązków, nie miałam szczególnych wątpliwości. Mam 27 lat doświadczenia orzeczniczego. Zdawałam sobie też oczywiście sprawę z tego, co się dzieje wokół Sądu Najwyższego, choć rzeczywiście skala napięć okazała się ponadstandardowa. Nie jest to jednak sytuacja, która by mnie przerosła.

Czytaj więcej

Małgorzata Manowska skarży do TK kontrasygnatę premiera

Napięcia chyba jeszcze nie zniknęły, zważywszy na dość ostry wywiad, którego udzielił naszej gazecie sędzia Piotr Prusinowski. 

Niestety, wypowiedzi pana sędziego, jak zwykle, były niezwykle emocjonalne, właściwie pozbawione konkretów i merytoryki. Kilka twierdzeń trzeba jednak „odkodować”. Zdanie, że: „Izba Pracy nie orzekała „po linii”, była za bardzo zapatrzona w Europę i za bardzo „antyneonowa”, taka po prostu zbyt samodzielna” jest niestety prawdziwe. Rzeczywiście tzw. starsi sędziowie orzekali wbrew przepisom, czego wyrazem jest choćby uchwała z 24 września 2025 r., w której podważyli obowiązujące ustawy, uznali Izbę Kontroli za nieistniejącą, ignorując także jej wyłączną właściwość do orzekania w przedmiocie skargi nadzwyczajnej. Jeżeli więc pan sędzia ubolewa nad końcem tak pojmowanej „samodzielności” izby, to jest to dla mnie komplement. „Nowi” sędziowie orzekają na podstawie obowiązujących aktów prawnych, a nie osobistych przekonań, preferencji czy, mówiąc wprost, „widzimisię”.

Czytaj więcej

Piotr Prusinowski: To ludzie zapłacą za taką „reformę” Sądu Najwyższego

Innym przykładem ignorowania przepisów prawa podczas prezesury pana sędziego Prusinowskiego było rozpoznawanie spraw nienależących do właściwości izby pracy; ignorowanie przepisów o właściwości i podziale kompetencji między poszczególne izby Sądu Najwyższego. Przykładem było słynne „przyjęcie” wniosku od przedstawiciela marszałka Sejmu poza biurem podawczym i zarejestrowanie sprawy w izbie, mimo braku właściwości. Żeby uzmysłowić znaczenie tego zachowania, można podać przykład, że w sądzie rejonowym strona złożyła pozew cywilny do rąk zaprzyjaźnionego sędziego, ale orzekającego w sprawach karnych. Przecież to byłoby zupełnie nie do pomyślenia.

Niezrozumiały jest argument, że pan sędzia nie orzeka w składach mieszanych z nowymi sędziami, gdyż ma „świadomość, że za jego orzeczenia Polska będzie płacić wielotysięczne odszkodowania”. Po raz kolejny należy jasno powiedzieć, że polski rząd wypłaca je na podstawie ugód (poza zaledwie kilkoma przypadkami, w których faktycznie Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyroki zasądzające odszkodowania). Polska będzie płacić odszkodowania tylko, jeśli rząd będzie zawierał ugody, na podstawie których dobrowolnie je wypłaca wybranym przez siebie podmiotom. Kwestia składów „mieszanych” nie ma tu nic do rzeczy. Niemieszanie składów przedłuża tylko czas rozpoznawania spraw.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Jak doszło do środowej uchwały Izby Pracy? Winni Prusinowski i Miąsik

Od 1 stycznia miała wejść w życie reorganizacja izby pracy. Czy została już sfinalizowana?

Reorganizacja w zasadzie się zakończyła i przebiegła bardzo sprawnie. Jej celem było odejście od anachronicznego podziału terytorialnego na rzecz merytorycznego. W skrócie polegała ona na reorganizacji wydziałów. Obecnie sprawy tzw. przedsądowe, znajdują się w wydziale I, natomiast sprawy po przyjęciu skargi kasacyjnej oraz wszystkie pozostałe – w wydziale II. Z trzech wydziałów zostały dwa. Ułatwia to zarządzanie i zapewnia bardziej równomierne obciążenie urzędników. Drugim powodem zmian była liczba sędziów. Przy dwunastu sędziach istnienie trzech wydziałów było organizacyjnie nieuzasadnione.

Kto został wyznaczony na przewodniczących tych wydziałów? To Dawid Miąsik, Bohdan Bieniek i Jolanta Frańczak pełnili do tej pory te funkcje.

Pełniącym obowiązki przewodniczącego wydziału I został sędzia Jarosław Sobutka, a wydziału II – ja.

Czyli zmiana miała też na celu odsunięcie tzw. starych sędziów?

Odpowiem wprost: decyzje personalne należą do pierwszej prezes. Ja sama przyjęłam je z pewną ulgą, ponieważ część dotychczasowych przewodniczących podejmowała działania kwestionujące status sędziów powołanych po 2018 r. w tym inicjowała wnioski o ich wyłączenie. W sprawach pracowniczych i ubezpieczeniowych takie zachowania nie mogą być tolerowane – ludzie czekają na rozstrzygnięcia w kwestiach fundamentalnych dla ich życia. Nie interesuje ich to, który sędzia kiedy został powołany, tylko kiedy zostanie rozpoznana ich sprawa.

Czy zamierza pani zmieniać zasady wyznaczania składów orzeczniczych?

Utrzymałam dotychczasowe zasady, także te nieformalne. Mam na myśli niemieszanie „starych sędziów” z „nowymi” przy ustalaniu składów orzeczniczych. Zależy mi na tym, aby praca izby przebiegała spokojnie i bez szkody dla stron postępowań. Szanuję potrzeby wszystkich sędziów i staram się je uwzględniać przy planowaniu pracy.

Czytaj więcej

Polska ma zapłacić sędziemu za karne przeniesienie do innego wydziału
Reklama
Reklama

Ile obecnie jest wakatów w izbie pracy?

Ustawa przewiduje 22 stanowiska sędziowskie, a obecnie obsadzonych jest 12. To bardzo duża dysproporcja.

Widzi pani możliwości uzupełnienia tych wakatów w obecnej sytuacji?

Teoretycznie tak. Sędziowie z innych Izb mogliby zostać delegowani do orzekania w izbie pracy. Systemowo jednak problem można rozwiązać tylko na poziomie politycznym.

Czy tak duża liczba wakatów nie zagraża prawu obywateli do sądu?

W tej chwili staramy się temu przeciwdziałać. W ostatnich miesiącach skupiliśmy się na rozpoznawaniu tzw. przedsądów (na tym etapie SN w składzie jednoosobowym decyduje, czy przyjąć skargę kasacyjną do rozpoznania, oceniając, czy spełnia ona merytoryczne przesłanki – przyp. red.), co pozwoliło znacząco skrócić czas oczekiwania. W większości referatów są dziś głównie sprawy roczne. Sprawy, w których orzeka się w składach trzyosobowych nadal czekają, i tu szczególnie widać, jak bardzo potrzebne jest obsadzenie wakatów. Chcę to bardzo wyraźnie podkreślić: wszyscy sędziowie stanęli na wysokości zadania. Mój pomysł przyspieszenia rozpoznawania spraw w składach jednoosobowych został przez wszystkich sędziów zaakceptowany i wspólnie go zrealizowaliśmy. To jest dla mnie niezwykle ważne, że mimo różnic, gdy pojawia się sensowny plan usprawnienia pracy, można go skutecznie wdrożyć. To naprawdę budujące.

Czytaj więcej

Sąd Najwyższy nad Pegausem. CBA ujawni, jak stosowało inwigilację

Jak wyglądają statystyki?

W 2025 r. wpłynęło 2811 spraw, a załatwiono 2638. W praktyce niemal pokryliśmy wpływ. Oczywiście pozostało około 2200 spraw z lat wcześniejszych, ale sytuacja izby  pracy jest i tak pod tym względem zdecydowanie lepsza niż Izby Cywilnej. Jeżeli wpływ mniej więcej pokrywa się z załatwieniem, to – moim zdaniem – jest naprawdę dobrze. Podsumowując, w tej chwili w izbie pracy na rozpoznanie sprawy na tzw. przedsądzie czeka się około roku.

Reklama
Reklama

Co roku przygotowuję podsumowanie najważniejszy orzeczeń z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń i naturalnie najwięcej pochodzi z izby pracy SN. Czy jest jakiś wyrok lub uchwała z ubiegłego roku, który uznałaby pani za szczególnie istotny?

Mam takie orzeczenie, ale nie chcę się tym dzielić, żeby nie być posądzoną o stronniczość. Od tego są pełnomocnicy i specjaliści z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych.

Czytaj więcej

Najważniejsze orzeczenia z 2025 r. w sprawach pracowniczych i ZUS [LISTA]

W takim razie zapytam inaczej. Jak zareagowała Pani na uchwałę Izby Pracy, która zakwestionowała istnienie Izby Kontroli SN?

Uważam to za działanie nieodpowiedzialne. My mamy przede wszystkim dbać o skarżących – o ludzi, którzy naprawdę potrzebują wsparcia państwa i sądu. Proszę spojrzeć, jakie sprawy wpływają w ramach skarg nadzwyczajnych: np. ludzi, którzy z powodu „chwilówki” opiewającej na kwotę 500 zł musieli spłacać 300 czy 500 tys. zł. To właśnie Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych umożliwiła im realne doczekanie się sprawiedliwości. Stwierdzenie, że w ogóle nie jest ona sądem, a jej orzeczenia są niebyłe, jest sprzeczne z obowiązującym w Polsce prawem i skrajnie nieodpowiedzialne. To uderza bezpośrednio w ludzi.

Był też wyrok dotyczący wynagrodzeń prokuratorskich ustalanych mniej korzystnie w ustawie okołobudżetowej. Sąd Najwyższy uznał takie rozwiązanie za niedopuszczalne. Jak pani odebrała to rozstrzygnięcie, zwłaszcza że podobne regulacje dotyczyły również sędziów?

Nie chcę odnosić się do konkretnych wyroków – to mi po prostu nie przystoi, zwłaszcza że, jak pani trafnie zauważyła, podobne regulacje dotyczyły również sędziów, co oznacza, że i mnie.

To zapytam z innego obszaru. Uchwała siedmiu sędziów Sądu Najwyższego przyznająca ZUS uprawnienia w zakresie kwestionowania podstawy wymiaru składek, w sytuacji gdy nie podważa on tytułu do ubezpieczeń, stoi w sprzeczności z wcześniejszą uchwałą SN w tym obszarze. Czy Sąd Najwyższy nie powinien dążyć do jednolitości orzeczniczej w tak kluczowych sprawach?

Jednolitość jest oczywistą wartością, ale nie da się jej „wymusić”. Można do niej dążyć np. także poprzez uchwały połączonych izb i uważam, że warto to robić. Powiem więcej, uchwała, o której pani wspomina nie zakończyła problemu, wprost przeciwnie. Znowu odnotowaliśmy napływ spraw z tego zakresu w listopadzie i grudniu. W takich sytuacjach możliwe jest np. wydanie uchwały połączonych izb, może to jednak okazać się trudne. Dziś bowiem zamiast zastanawiać się nad meritum, skupiamy się na tym, kto wydaje orzeczenie. To jest sytuacja absolutnie nienormalna, bo ciężar całego sporu został przerzucony de facto na obywateli. Mówi się im dziś, że wyrok wydał „nie taki sędzia”. To jest anarchizacja systemu prawnego.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Będą duże zmiany w dyscyplinarkach sędziów. Resort ujawnia przepisy

Toczą się obecnie prace nad reformą Państwowej Inspekcji Pracy. Czy obawia się pani skutków tych zmian dla sądów, w tym SN?

Mam poważne wątpliwości z nią związane. Z mojego doświadczenia wynika, że próby „uszczęśliwiania ludzi na siłę” często przynoszą skutki odwrotne od zamierzonych. Są osoby, które świadomie wybierają umowy cywilnoprawne lub współpracę B2B i dla których ustalenie stosunku pracy byłoby realnie niekorzystne – także podatkowo. Miałam taki przypadek w swojej praktyce sędziowskiej. Chodziło o himalaistę, którego sprawę z art. 189 k.p.c. (tj. o ustalenie stosunku pracy) rozpoznawałam. W tym przypadku inspektor pracy wbrew woli tej osoby wniósł pozew na jego rzecz. Tymczasem himalaiście zależało na elastyczności i nie był zainteresowany ustaleniem stosunku pracy. Przez pół roku bowiem świadczył usługi w Polsce, a następnie jechał w ukochane góry.

Jeżeli decyzje inspektorów pracy będą masowo zaskarżane, a jest to łatwe do przewidzenia, to tylko wygenerujemy ogromną liczbę sporów. Tymczasem już dziś – w ramach obowiązujących przepisów – można skutecznie dochodzić ustalenia stosunku pracy przed sądem (na podstawie wspominanego art. 189 k.p.c. – red.), postępowania mogą być wszczynane przez państwowych inspektorów pracy. Nie rozumiem więc, dlaczego tworzy się nowe rozwiązania, zamiast efektywnie korzystać z istniejących narzędzi. Ochrona słabszych jest konieczna, ale musi być prowadzona w sposób racjonalny i systemowy.

Krajowy System e-Faktur (KSeF)
Mała firma w KSeF. Jak wystawić i odebrać fakturę? I za to nie płacić
Krajowy System e-Faktur (KSeF)
To ostatnia szansa na testowanie e-faktur. Próbna wersja KSeF zostanie wyłączona
Prawo w Polsce
Sąd zdecydował w sprawie doktoratu Karola Nawrockiego. Ujawniono treść recenzji
Edukacja i wychowanie
Koniec opadających spodni w szkołach. MEN szykuje nowe przepisy
Prawo drogowe
Czy zielone światło wyłącza znak STOP? Odpowie Sąd Najwyższy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama