Na początku chciałabym wyjaśnić jedną rzecz. Jaki jest pani status w SN? Powinnam mówić „prezes Izby Pracy” czy „pełniąca obowiązki prezesa Izby Pracy”?
Ja proszę wszystkich, aby zwracali się do mnie „pani sędzio”, ponieważ kieruję jedynie pracą izby. Nie mam statusu prezesa ani osoby pełniącej obowiązki prezesa. Moje formalne stanowisko to sędzia Sądu Najwyższego upoważniona do tymczasowego wykonywania czynności związanych z organizacją i kierowaniem pracą Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN oraz niektórych czynności z zakresu prawa pracy.
Strasznie to skomplikowane.
Izba pracy od dłuższego czasu nie ma prezesa. Kadencja sędziego Piotra Prusinowskiego zakończyła się 15 miesięcy temu, wówczas jednak zgromadzenie, które mogłoby wybrać następcę, nie zostało przez niego zwołane. Obecnie, ze względu na brak kontrasygnaty po stronie premiera do jego przeprowadzenia, nie ma możliwości wyboru osoby na to stanowisko. Zgodnie z ustawą o Sądzie Najwyższym pierwsza prezes SN Małgorzata Manowska nie może powołać osoby pełniącej obowiązki ze wszystkimi prerogatywami. Stąd właśnie ta rozbudowana nazwa mojego stanowiska.
Czytaj więcej
- Powiem prezydentowi: panie prezydencie, jeśli pan nie chce z nami razem tego zreformować, to od...
Czy to znaczy, że nie ma pani pełnych kompetencji, przypisanych tej funkcji?
Dokładnie tak. Wykonuję tylko te czynności, na które pozwala zakres upoważnienia, a pozostałe przekazuję pierwszej prezes.
Analizując pani dorobek naukowy i orzeczniczy, można odnieść wrażenie, że dominuje w nim prawo cywilne. Skąd więc decyzja o objęciu kierowania izbą pracy?
Moją dziedziną naukową jest postępowanie cywilne, które obejmuje zarówno sprawy „zwykłe” cywilne, jak i te z zakresu prawa pracy oraz ubezpieczeń społecznych. W moim dorobku znajdują się liczne opracowania w tym obszarze. Jeżeli chodzi o praktykę zawodową, po aplikacji sędziowskiej rozpoczęłam asesurę w wydziale pracy i ubezpieczeń społecznych, gdzie następnie orzekałam jako sędzia przez około dziesięć lat. Później orzekałam w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym, gdzie przez wiele lat zajmowałam się m.in. sprawami ze stosunków służbowych i ubezpieczeniowych służb mundurowych. Z tego względu startowałam w konkursie właśnie do izby pracy SN i ostatecznie go wygrałam. Na prośbę prezes Izby Cywilnej wyraziłam zgodę na czasowe przeniesienie do Izby Cywilnej, jednak moim wyborem konkursowym była Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych.