Od czwartkowego wieczoru wszyscy mówią o prezydenckim wecie do ustawy o KRS, ale i jego propozycjach zmian w sądownictwie. Jak pani je ocenia?
Prezydent nie tylko zawetował uchwaloną przez Sejm ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa, uniemożliwiając przywrócenie standardów konstytucyjnych przy wyborze nowych członków KRS – powołując się na bezsensowne, nierzetelne i sprzeczne z konstytucją argumenty – ale przedstawił równocześnie projekt „naprawy sądownictwa” – nową ustawę „kagańcową na sterydach”. Ustawę mającą legalizować bezprawne działania ministra Ziobry, budującą efekt mrożący, by nie powiedzieć: zastraszającą sędziów, grożąc im wysokimi karami pozbawienia wolności, między innymi za stosowanie prawa europejskiego lub korzystanie z rozproszonej kontroli konstytucyjnej. Nie wróży to dobrze na przyszłość.
Czytaj więcej
Prezydent Karol Nawrocki zawetował nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, która miała...
Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał 5 lutego wyrok w pani sprawie. Uznał, że Izba Dyscyplinarna nie jest „sądem ustanowionym ustawą”. Stwierdził, że środki podjęte przez władze w celu uchylenia pani immunitetu sędziowskiego i zawieszenia jej w czynnościach sędziowskich można określić jako strategię mającą na celu jej zastraszenie, a środki te musiały mieć „efekt mrożący”. Jednym słowem, wygrała pani. Jest satysfakcja?
Oczywiście, że tak. W końcu uzyskałam potwierdzenie tego, o czym wiedziałam od początku.
Wraz z satysfakcją ETPC zasądził pani 21 tys. euro z tytułu szkody niemajątkowej oraz 6 tys. euro z tytułu kosztów i wydatków.
Nie poszłam do Strasburga po pieniądze. Jakbym chciała domagać się pieniędzy, to mogłabym spokojnie wystąpić przeciwko Skarbowi Państwa z pozwami o odszkodowanie i zadośćuczynienie. Ja tego nie robię, bo nie czuję takiej potrzeby. Postanowiłam walczyć o zasady.
Minister Adam Bodnar, gdy objął tekę Ministra Sprawiedliwości, próbował zawrzeć ze mną ugodę. Zaproponował mi odszkodowanie w takiej samej wysokości, w jakiej teraz orzekł ETPC. Ja nie chciałam pieniędzy. Zależało mi na tym, żeby zapadł wyrok, który w swoim uzasadnieniu pokaże, że to, co się stało, było i jest bezprawne. Wszystko po to, by w przyszłości wszyscy wiedzieli, że warto się bronić przed bezprawnymi poczynaniami władzy. Żeby wiedzieli, na co są narażeni, jakie niebezpieczeństwo na nich czyha, kiedy władza zaczyna mieć charakter autorytarny. Z tego powodu czekałam rok dłużej na orzeczenie trybunału. I wreszcie się doczekałam. Z pełną satysfakcją przyjmuję treść uzasadnienia tego wyroku i sam fakt, że trybunał uznał moje racje za zasadne.