Europoseł PiS Tobiasz Bocheński w rozmowie z RMF FM opowiedział, jakie decyzje wpłynęły na to, że jego partia straciła wyborców. Najnowsze sondaże wskazują, że Prawo i Sprawiedliwość traci do Koalicji Obywatelskiej niemal 10 punktów procentowych. W połowie lutego na partię Jarosława Kaczyńskiego chciało zagłosować 22,7 proc. respondentów.
Tobiasz Bocheński: Jesteśmy ludźmi refleksyjnymi, rozumiemy , jakie błędy popełniliśmy
– Z czego wynikały błędy? Nie można zarzucić żadnemu politykowi PiS, który rządził w czasie ośmiu lat, że podejmował decyzje w złej wierze, że działał wbrew swoim wyborcom. Były to sytuacje niezwykle trudne. Mówimy o pandemii i polityce europejskiej. Jesteśmy ludźmi refleksyjnymi, rozumiemy , jakie błędy popełniliśmy. Jeżeli ktoś mówi o covidzie, byłem wówczas wojewodą łódzkim, odpowiadałem za życie 2,5 mln ludzi, podejmowałem naprawdę decyzje, które uważałem, że są w trosce o ich życie i zdrowie. Zwracam się do polityków, którzy wówczas za nic nie odpowiadali, a teraz chodzą i mówią, że wirusa nie było, a PiS zrobił wszystko źle. Z tego punktu widzenia np. zamykanie lasów czy za ostre obostrzenia dotyczące mszy świętych można poczytywać jako błąd. Gdy te decyzje były podejmowane, kierowaliśmy się troską o życie i zdrowie – mówił Bocheński.
Czytaj więcej
Obecność Ukraińców w Polsce musiała prędzej czy później pociągnąć za sobą napięcia.
Europoseł mówił również, czy można było inaczej zachować się, gdy cztery lata temu zaczynała się wojna na Ukrainie. – Polską racją stanu jest to, żeby rosyjskie czołgi nie stały na całej naszej granicy wschodniej. Tym się kieruje Prawo i Sprawiedliwość, uznając Rosję za państwo imperialne i wrogie Polsce, żeby to zagrożenie jak najbardziej odpychać. Jeżeli w danym momencie akurat Ukraińcy toczą wojnę z Rosją, uniemożliwiając tego rodzaju zagrożenie wobec Polski, to w tym wąskim zakresie nasz interes jest zbieżny, ale czy każdy interes państwa ukraińskiego i polskiego jest zbieżny, jakby chciał mówić pan poseł Kowal? Nie, tak nie jest – kontynuował
– Trudno było w tamtym momencie, w czasie samego wybuchu wojny, mówić inaczej. Chyba żaden poseł prawicowy w Polsce nie powie, że przyjmowanie uchodźców wojennych jest czymś złym, prawda? Nie ma bardziej chrześcijańskiego uczynku w danym momencie niż przyjęcie kobiet z dziećmi uciekającymi przed wojną, ale mieszanie tego z polityką ogólnie wobec zasad, na jakich Ukraińcy powinni przebywać w Polsce i jakie relacje powinniśmy tu sobie układać. (...) Czy te zasady nie obowiązywały za długo i trzeba było ich zmienić szybciej? Tak, mogę się z tym zgodzić. Oczywiście na to nakłada się wiele innych kwestii, które są dużo wcześniejsze. Kiedy ja dzisiaj rozmawiam z rolnikami, przygotowując program Prawa i Sprawiedliwości, mówią na przykład, że istnieją mafie ukraińskie, które praktycznie handlują Ukraińcami, jako pracownikami sezonowymi i w przypadku zgłoszenia nieprawidłowości przez polskiego rolnika do Straży Granicznej, grożą polskiemu rolnikowi spaleniem jego domostwa, to ja się nie dziwię, że taka emocja powstaje. Problem polega na tym, że ta emocja jest wymieszana przez niektórych polityków na wszystkich poziomach – wymieniał europoseł.