MATERIAŁ POWSTAŁ WE WSPÓŁPRACY Z ISW

Na sytuację samorządów wpływają zarówno uwarunkowania krajowe, jak i trendy globalne, choćby te związane z bezpieczeństwem i zmianami klimatycznymi. Niezależnie jednak od źródła wyzwań samorządowi włodarze próbują znaleźć na nie lokalne odpowiedzi. O aktualnych realiach funkcjonowania jednostek samorządu terytorialnego (JST) dyskutowali uczestnicy debaty pt. „Samorząd w czasach niepewności – lokalne odpowiedzi na globalne wyzwania”.

Bezpieczeństwo i demografia

– Nie chcę ustalać hierarchii ważności, ale jedno z największych wyzwań to duża nieprzewidywalność. Możliwość planowania i szukania rozwiązań jest kluczowa w działalności każdego samorządu. My, jako władze województwa warmińsko-mazurskiego, opieramy się na strategiach społeczno-gospodarczych, które aktualizujemy okresowo, by tworzyć programy regionalne. Niestety, dzisiejsza geopolityka zmienia się z dnia na dzień – budzimy się rano, a sytuacja jest zupełnie inna. Wariują rynki i musimy się błyskawicznie dostosowywać – mówił Marcin Kuchciński, marszałek województwa warmińsko-mazurskiego. Jak dodał, agresja Rosji na Ukrainę ma ogromny wpływ na jego województwo, zwłaszcza że graniczy ono przez 200 km z obwodem kaliningradzkim. – To wyzwanie społeczne i gospodarcze, a przede wszystkim kwestia bezpieczeństwa – fundamentu wszelkiego rozwoju. Czując się bezpiecznie, możemy myśleć o inwestycjach. Niestety, przekonanie inwestorów do lokowania kapitału w naszym regionie jest trudne. Wielu unika nas z powodu braku poczucia bezpieczeństwa. Dotyczy to też turystyki, która stanowi silną gałąź naszego regionalnego PKB. Polscy turyści nadal nas odwiedzają, ale zagraniczni się wahają – kontynuował marszałek.

– Mi najbardziej sen z powiek spędza demografia. Osiem lat temu Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia liczyła 2,3 mln mieszkańców, dziś to 2,1 mln. W ciągu ośmiu lat zniknęło 200 tys. osób – tyle, co całe duże miasto. To 200 tys. podatników finansujących infrastrukturę. Prognozy wskazują, że w ciągu dekady niektóre z 41 miast i gmin metropolii, w tym 13 na prawach powiatu, mogą stracić połowę populacji. Nie będą w stanie utrzymać infrastruktury – mówił Kazimierz Karolczak, przewodniczący zarządu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Podał przykład Chorzowa, którego nie stać na odbudowę estakady z czasów PRL – kluczowej dla całego regionu. Zamknięto ją z powodu zagrożenia katastrofą. – Do tego rozchwiane rynki i brak stabilności gospodarczej. Samorządy są ćwiczone przez spadki dochodów: Polski Ład spowodował wyrwę w budżetach, bo firmy przeszły na ryczałt, w którym nie mamy udziału. Reforma ministra Domańskiego poprawiła sytuację, ale problemy z dochodami własnymi trwają – dodał Karolczak, przypominając też pytanie prof. Jerzego Hausnera: czy Polskę stać na prawie 2,5 tys. samorządów?

Na inne wyzwanie stojące przed JST wskazał Adam Ciszkowski, przewodniczący Związku Samorządów Polskich i wójt Halinowa. – Uważam, że największym problemem samorządów są dziś finanse. Ostatnia reforma Ministerstwa Finansów nie pomogła małym i średnim, zwłaszcza biedniejszym JST. Polski Ład krytykowano za podatki, ale dawał środki na realne inwestycje infrastrukturalne – kluczowe dla bezpieczeństwa i potrzeb mieszkańców. Dziś ich nie mam i nie wiem, skąd pozyskać. Reforma zwiększyła dochody bogatszych samorządów progresywnie, ale u nas wzrost wydatków bieżących pochłonął wszystko – na inwestycje brakuje. Środki z KPO, np. na termomodernizację szkoły, mają nierealne terminy: wydać kilkanaście milionów do października? Absurd – analizował Ciszkowski. Podkreślił, że gigantycznym obciążeniem jest finansowanie oświaty. – Małe i średnie samorządy są na skraju bankructwa. Reformę JST zaakceptowaliśmy na KWRiST warunkowo, licząc na dyskusję o oświacie, ale nic z tego nie wyszło. Podobnie szpitale powiatowe: krach finansowy trwa latami, niezależnie od rządów, powiaty ledwo zipią – dodał włodarz Halinowa.

O finansach, ale w kontekście ryzyka mówił Jacek Bilski, wiceprezes Supra Brokers. – Może przestańmy mówić o pieniądzach, zacznijmy mówić o zarządzaniu ryzykiem, bo w samym słowie „niepewność” jest ryzyko. Najmniejszy wpływ mamy na ryzyko regulacyjne, klimatyczne, katastroficzne. Najprościej jest zrozumieć, ile będziemy płacili za polisę, ale istotniejsze jest to, jakie są metody kontroli tego ryzyka. Czy wystawiamy samorząd na ryzyko świadomie, czy nieświadomie – tłumaczył Bilski.

Transformacja to klucz

– Największym wyzwaniem dla samorządów jest obecnie transformacja energetyczna. Kluczowy jest tu Krajowy Plan na rzecz Energii i Klimatu, który wytycza mapę drogową inwestycji: w OZE (fotowoltaika, wiatraki lądowe i morskie), sieci elektroenergetyczne (PSE planuje 70 mld zł do 2030 r., w tym ze środków KPO i UE), a także energetykę jądrową. To pierwszy duży reaktor w Choczewie w 2036 r. i drugi w Bełchatowie lub Koninie – wyliczał Konrad Wojnarowski, wiceminister energii. Jak wskazał, napędzi to boom inwestycyjny. Przyznał jednocześnie, że małe gminy różnią się od dużych miast. – Stąd rola gazu (np. w Płocku), biomasy, biogazu, biometanu i ciepłownictwa. Pracujemy nad strategią różnorodności technologicznej – dziś wszystkie źródła energii są równie ważne w obliczu geopolityki – dodał Wojnarowski, podkreślając, że kluczowa jest współpraca rządu, samorządów, firm i instytucji UE, choć Polska nie zawsze zgadza się z Komisją Europejską (KE), gdyż jej pomysły bywają oderwane od realiów wschodniej flanki NATO. – Inne uwarunkowania ma Polska niż Hiszpania czy Portugalia, choć ich blackouty uczą nas pokory. Pracujemy nad pakietem Blackout, bo jeden dzień bez prądu to 40 mld zł strat dla gospodarki. Nie możemy sobie na to pozwolić jako konsumenci, samorządowcy i przedsiębiorcy – mówił wiceminister energii.

Omawiano też kwestie infrastruktury telekomunikacyjnej, tak ważnej w obliczu zagrożenia i katastrof. – Bardzo dużo inwestujemy. Budujemy ok. 800 stacji bazowych rocznie w całej Polsce. Żaden telekom tyle nie buduje. Mniej więcej osiem na dziesięć stacji, które powstały w Polsce, to stacje Playa. Oprócz tego przez naszą spółkę zależną Polski Światłowód Otwarty podłączamy rocznie do światłowodu ok. 400 tys. lokali. Budujemy w modelu hurtowym, co jest bardzo dużą korzyścią dla samorządów, ponieważ jest jeden kabel, który dociera, i odbiorca końcowy tak naprawdę może sobie wybrać operatora – wyliczał Pilewski. Jak dodał, współpraca z JST ma dwa wymiary. – Administracyjny i postrzegamy go jako wymianę dokumentów, która musi się wydarzyć, ale jest też wymiar współpracy niepisanej, ale bardzo potrzebnej, polegającej na wymianie informacji, dzieleniu się wiedzą. Z punktu widzenia telekomu najważniejsza jest więc współpraca z samorządami – mówił Jan Pilewski, dyrektor departamentu public affairs w P4 (operator sieci Play). Jako wyzwanie dla JST, ale i telekomów wskazał zamówienia publiczne, w szczególności w zakresie cyberbezpieczeństwa. – Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że inwestycje w cyberbezpieczeństwo, w ogóle w obszar cyfryzacji, są niewidzialne dla mieszkańców. Jak pokazać im, że zabezpieczyliśmy bazę danych urzędu? To bardzo trudne inwestycje, a prawo zamówień publicznych ich nie ułatwia – tłumaczył Pilewski.

Jaka polityka spójności

Rozmawiano też o przyszłości polityki spójności, którą w myśl propozycji KE z 16 lipca 2025 r. czekają duże zmiany.

– Przed nami rozmowy o nowym budżecie UE. Pojawiają się głosy, aby system wyglądał bardziej jak KPO. Mówiąc delikatnie, KPO ma swe wady i rozdzielanie pieniędzy unijnych z pozycji Warszawy moim zdaniem nie będzie tak efektywne, jak ma to miejsce teraz, z poziomu regionów – mówił marszałek Kuchciński.

– Polska pokazała przez wiele lat, że umie fantastycznie wykorzystywać fundusze UE. Z perspektywy centrum nie da się pieniędzy dobrze, sprawiedliwie rozdzielić. Decentralizacja środków UE jest bardzo korzystna. I nie mówię tylko o nas, o Polsce, ale myślę, że tak jest w większości krajów. Nie wiem, dlaczego KE idzie w tym kierunku, ale bardzo ważne jest, abyśmy chociaż próbowali to zahamować. Cieszę się, że w tej sprawie jest konsensus – wtórował wójt Halinowa.

– Polityka spójności powinna być nadal polityką samorządową, a naszym priorytetem – wywalczenie w UE jak najlepszych warunków dla regionów na lata 2028–2034, aby nadal, tak jak teraz w okresie 2021–2027, odpowiadały za 44 proc. środków z polityki spójności – ocenił wiceminister energii.

Co dalej z powiatami?

Podczas debaty poruszono też wątek potencjalnej reformy samorządu, w szczególności w kontekście powiatów. – Wiem, że podpadnę wielu kolegom starostom, ale należałoby rozpocząć dyskusję nad dalszym funkcjonowaniem powiatów, nawet z daleko idącą tezą – czy ich dalsze funkcjonowanie ma sens – ocenił wójt Halinowa. Jak dodał marszałek Kuchciński, wiele zależy od tego, kto miałby przejąć obowiązki powiatów. – Zgadzam się, że w większości kwestii powiaty to po prostu pas transmisyjny. Dostają i oddają pieniądze. Po ostatniej reformie finansowej powiaty mają swój niewielki udział w PIT i CIT, a nigdy go wcześniej nie miały, więc teraz mają coś więcej do powiedzenia, ale albo nadajemy im kompetencje i podmiotowość, albo po prostu ktoś je przejmuje – stwierdził marszałek Warmii i Mazur. Zdaniem Karolczaka mniejszą liczbę JST i ich łączenie wymusi zapaść demograficzna.

Jakie recepty?

Czego w obliczu ww. wyzwań oczekują samorządy? – Chcielibyśmy w samorządzie większej autonomii, bo ona spowoduje, że JST same na siebie więcej zarobią i zaoszczędzą środki publiczne. Konieczna jest kompleksowa zmiana przepisów w różnych dziedzinach, poczynając od edukacji, oświaty, bo to największa bolączka, ale też np. przepisów dotyczących planowania przestrzennego – postulował Adam Ciszkowski.

– Autonomia tak, ale jeżeli dajemy pieniądze, to z zachętą, aby działać wspólnie. Musimy nauczyć współpracy mieszkańców i samorządy. Dziś poziom zaufania społecznego jest naprawdę niski i ta współpraca idzie nam słabiutko. Musimy ją wręcz wymuszać – ocenił Karolczak.

– Miękkie podbrzusze JST to finanse. Odpowiedzią na ich słabość może być głębsza współpraca z biznesem. Często samymi regulacjami jesteśmy w stanie uwolnić gigantyczny potencjał finansowy – wskazał Pilewski. – Z kolei w kontekście obronności i bezpieczeństwa, niezależnie od poziomu JST, kluczowa jest kompetencja. Może warto słuchać wojska. Wojsko mówi o tym w zupełnie inny sposób niż służby cywilne. W przypadku konfliktu zbrojnego i jakiejkolwiek katastrofy wojsko mówi „łączność i woda”, a wojsko ma pewnego rodzaju doświadczenie, co zresztą można było zauważyć przy powodzi we wrześniu 2024 r. – mówił Jan Pilewski. – Do wody i łączności należy dodać energię, bo nie ma łączności bez energii – dodał Karolczak.

– Liczyłbym na większą świadomość współpracy ze strony JST, bo wszystkie działalności samorządu generują ryzyko. Jesteśmy w stanie je oceniać i transferować na zakład ubezpieczeń w kontekście troski o finanse JST. Lepiej zapobiegać, posiadając solidną polisę ubezpieczeniową, czy to w zakresie ryzyk finansowych, katastroficznych, klimatycznych, kończąc na trudno dostępnych ubezpieczeniach cybernetycznych. Da się je mierzyć i kontrolować, i lepiej jest mieć polisę, niż płacić okup po cyberataku – mówił Bilski.

– Odpowiedzią na część bolączek JST może być, po pierwsze, dalsza decentralizacja, po drugie – deregulacja, po trzecie – dekarbonizacja. I oczywiście dialog – puentował Wojnarowski.

—Artur Osiecki

XI Europejski Kongres Samorządów 2-3 marca 2026 r.  www.forum-ekonomiczne.pl

MATERIAŁ POWSTAŁ WE WSPÓŁPRACY Z ISW