Podczas Forum Gospodarczego „Rzeczpospolitej” rozmawiamy o kondycji polskiego biznesu. Jak określiłby pan fazę wzrostu gospodarczego, w której jest polska gospodarka?

Polska gospodarka w tym roku rośnie już trzeci rok z rzędu powyżej 3 proc., więc na pewno nie jest to jakaś wczesna faza ożywienia. Powiedziałbym, że jest to już dojrzałe ożywienie, a nawet faza ekspansji gospodarczej. Jesteśmy w dobrze już wyrobionych torach solidnego wzrostu gospodarczego.

Prognozy ekonomistów wskazują, że wzrost gospodarczy w br. wyniesie między 3 a 4 proc. Jakie są pańskie prognozy i czy powinniśmy się przyzwyczaić do tego, że wzrost gospodarczy nie będzie wynosił już niemal 6 proc., tylko raczej właśnie między 3 a 4 proc.?

Nasza prognoza jest podobna. Spodziewamy się, że wzrost PKB w Polsce w tym roku wyniesie 3,5 proc. Potwierdzają to dane za pierwsze miesiące tego roku, ale też dobra sytuacja naszych klientów korporacyjnych i indywidualnych. Jest duży popyt na kredyty. W naszej działalności biznesowej widać, że polska gospodarka trzyma się dobrze. Po raz kolejny radzi sobie całkiem nieźle z kolejnym zewnętrznym szokiem. Podtrzymujemy więc oczekiwania, że 3,5 proc. wzrostu gospodarczego w Polsce w tym roku jest możliwe. I to jest dużo jak na obecne możliwości polskiej gospodarki. Potencjalny wzrost w Polsce jest szacowany na ok. 3 proc., może trochę powyżej, więc te 3,5 proc. to jest naprawdę nieźle. O wzroście na poziomie 5-6 proc. możemy zapomnieć. 4 proc. lub nieco ponad 4 jest możliwe w porywach, przy dobrym układzie sytuacji na świecie.

Wspomniał pan o popycie na kredyty. To także popyt na kredyty inwestycyjne, a z tym były problemy. Wiemy o tym, że polscy przedsiębiorcy wolą inwestować w pierwszej kolejności z własnych środków, a dopiero potem ewentualnie rozglądać się za dodatkowymi?

Atmosfera dla inwestycji w Polsce poprawiła się. Ożywienie aktywności inwestycyjnej widać nie tylko w sektorze publicznym. Wiadomo, że tu działają środki unijne, ale mamy też ożywienie w sektorze prywatnym. To jest bardzo pozytywny trend znajdujący odzwierciedlenie m.in. w mocnym przyspieszeniu wzrostu kredytów inwestycyjnych. W ostatnich miesiącach było to nawet ok. 15 proc. To bardzo cieszy i dobrze wróży, jeśli chodzi o losy polskiej gospodarki w kolejnych latach.

Z perspektywy państwa klientów - jakie firmy i sektory są tymi najdynamiczniej rozwijającymi się?

To jest proces zakrojony na szeroką skalę i to też jest pozytywne. Byłoby niedobrze, gdyby tylko sektor publiczny i może jedna, dwie branże z sektora prywatnego zwiększały swoje nakłady inwestycyjne.

Niektórzy cierpią np. przez motoryzację?

Dokładnie. My na szczęście nie mamy takiej monokultury przemysłowej i cieszy to, że w wielu branżach inwestycje rosną i że jest rozwój. Miejmy nadzieję, że będzie tak również w kolejnych kwartałach i latach.

Podczas Forum Gospodarczego „Rzeczpospolitej” minister finansów Andrzej Domański mówił, że Polska to już nie jest kraj będący montownią, tylko że idziemy w stronę nowoczesnych technologii. Przemysł zmienia swoje oblicze. Widać to faktycznie po spotkaniach z klientami PKO Banku Polskiego?

Tak, widać taki trend. Polska gospodarka staje się coraz bardziej innowacyjna i zaawansowana technologicznie. Widać to w statystykach charakteryzujących nasz eksport. On ma coraz więcej zawartości wysoko technologicznej i co istotne, polskie firmy też stają się coraz większe. Najwięcej wartości dodanej jest generowane w firmach z polskimi korzeniami i polskim kapitałem. Te przedsiębiorstwa wychodzą za granicę, więc faktycznie w coraz mniejszym stopniu jesteśmy montownią zachodnioeuropejskich koncernów.

W tym kontekście zapytam o koszty pracy, bo one przez ostatnie lata znacząco wzrosły, choć dynamika wynagrodzeń w ostatnich miesiącach jest już zdecydowanie niższa niż wcześniej. Pytanie - na ile te wyższe koszty pracy ważą, choćby w decyzjach inwestycyjnych?

Koszty pracy są ważne. Model biznesowy bardzo wielu polskich przedsiębiorstw nadal polega w dużym stopniu na niskich kosztach pracy. I to, że one rosły istotnie w ostatnich latach, jest wyzwaniem dla wielu polskich firm. Wzrost kosztów pracy, który obserwowaliśmy, wymusza zmianę struktury polskiego przemysłu, całej polskiej gospodarki. Widzimy, że zanika działalność w branżach skupionych bardzo mocno na tych niskich kosztach pracy, gdzie przewaga konkurencyjna zależy głównie od tego. Jednocześnie, na szczęście, rozwijają się inne gałęzie naszej gospodarki, gdzie niskie koszty pracy nie są aż tak ważne, a bardziej liczy się innowacyjność, nowoczesne technologie. To jest bardzo korzystna zmiana struktury naszej gospodarki, która oznacza, że przesuwamy się w górę na drabinie tworzenia wartości dodanej.

Co będzie się działo w najbliższych kwartałach z inflacją, która delikatnie jednak wzrosła?

Szok kosztowy związany z sytuacją na Bliskim Wschodzie oznacza, że inflacja będzie w trendzie wzrostowym i według naszych prognoz w niektórych miesiącach tego roku może się nawet znaleźć powyżej 4 proc. Natomiast biorąc pod uwagę podstawowe założenie, że sytuacja na Bliskim Wschodzie będzie jednak de-eskalować w drugiej połowie br., to w przyszłym roku inflacja powinna wrócić na właściwe tory. I na koniec roku może być w pobliżu celu inflacyjnego, na poziomie 2,5 proc.