Katarzyna Rozenfeld, wiceprezes PGE Polskiej Grupy Energetycznej, podczas debaty „Rzeczpospolitej” „Świat na nowo podzielony. Czy Europa i Polska zagrają o najwyższą stawkę?” podkreślała potrzebę mądrej, skutecznej i efektywnej transformacji energetycznej. Przywołała wyliczenia Urzędu Regulacji Energetyki, z których wynika, że jeden dzień blackoutu kosztowałby Polskę około 40 mld zł. – Nie możemy sobie na to pozwolić – mówiła.
Dodała, że zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego nie stoi w sprzeczności z realizacją celów transformacji czy celów klimatycznych. Proces transformacji polega na dywersyfikacji źródeł wytwórczych, powstają nowe elektrownie gazowe, rozproszone odnawialne źródła energii, co zwiększa bezpieczeństwo systemu. – Dywersyfikacja, próba uniezależnienia się od jednego paliwa, to niezwykle ważny aspekt transformacji – informowała. Działania inwestycyjne zakrojone są na szeroką skalę, prowadzą je wszystkie krajowe koncerny energetyczne. Sama PGE w ciągu dekady na transformację planuje wydać 235 mld zł. – Zakres zmian w sektorze jest nieporównywalny z jakimkolwiek innym okresem w historii polskiej energetyki – podkreślała.
Konieczne jest również inwestowanie w sieci. Dotychczasowy kształt systemu energetycznego był zupełnie inny, podobnie jak i jego możliwości. Wcześniej prąd płynął od jednostek wytwórczych do konsumentów. Teraz to się zmienia i system przesyłowy staje się wąskim gardłem. – Instytut Energetyki Odnawialnej wyliczył, że w 2025 roku zmarnowaliśmy 1320 GWh. Tyle dostarczamy energii elektrycznej rocznie do gospodarstw domowych w Warszawie lub przez siedem lat w Radomiu – mówiła Rozenfeld.
Rynek potrzebuje niższych cen energii
Sektor energetyczny trzeba transformować w taki sposób, by zapewnić rynkowi bezpieczeństwo, ale też zagwarantować firmom i gospodarstwom domowym dostawy energii po akceptowalnej cenie. Tylko wtedy krajowa gospodarka będzie konkurencyjna.
Wiceprezes PGE zwróciła między innymi uwagę na koszty zakupu uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Wynoszą one w przypadku grupy PGE około 20 mld zł rocznie. – To oznacza, że gdybyśmy przez dziesięć lat tych kosztów nie ponosili, zaoszczędzilibyśmy kwotę zbliżoną do naszego dziesięcioletniego programu inwestycyjnego – informowała przedstawicielka PGE. Wskazała na potrzebę rewizji zasad EU ETS. Zmiany zapowiedziała Komisja Europejska. Kierunki zmian mogą zostać przedstawione już w lipcu. Rynek z niecierpliwością czeka na nowe wytyczne.
Remigiusz Paszkiewicz, prezes KGHM Polska Miedź, zwracał uwagę, że również polscy decydenci powinni mądrze adaptować prawo europejskie na rodzimym gruncie. Bo ostatecznie to państwa członkowskie tworzą konkretne przepisy na bazie wytycznych unijnych. – To nie jest tak, że Unia Europejska narzuca nam konkretne regulacje. Unia Europejska daje ramy i przedstawia logikę działania, a państwa członkowskie decydują o tym, jakich używa się mierników w danym zakresie – mówił.
Podkreślał, że projektując transformację, powinno się też mieć na uwadze kondycję przemysłu ciężkiego. Szczególnie takich firm jak KGHM, które wytwarzają miedź i produkty z miedzi, niezbędne w procesie przemian energetycznych. – Analizy wskazują, że wzrost popytu na miedź i produkty z miedzi w najbliższych dziesięciu-piętnastu latach wyniesie aż 40 procent – mówił prezes KGHM.
Zapotrzebowanie na surowiec będzie rosło choćby w związku z rozwojem elektromobilności czy inwestycjami w OZE. W samochodzie elektrycznym jest prawie czterokrotnie więcej miedzi niż w samochodzie spalinowym. Z kolei w jednym wiatraku lądowym, w turbinie, jest kilka ton miedzi. – W całej wieży wiatrowej z morskim połączeniem kablowym jest 80 ton miedzi – informował Paszkiewicz. Aby zapewnić stały dopływ surowca na rynek, trzeba realnie wyznaczać parametry środowiskowe czy klimatyczne przedsiębiorstw produkcyjnych, by dostosowanie do wymogów europejskich w tym zakresie nie wyhamowało działalności firm wytwórczych.
Trzeba pamiętać o problemie skali
Jakub Jaworowski, członek zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego, podkreślał, że Polska i Europa powinny dołożyć starań, by na kontynencie rozwijały się duże firmy o zasięgu międzynarodowym. Globalni giganci biznesowi pochodzą zazwyczaj ze Stanów Zjednoczonych czy z Chin. – Trudno jest polskim firmom wyrosnąć ponad pewien poziom. My w BGK mamy odpowiednie instrumenty, by je wspierać. Pomagamy przedsiębiorcom w rozwoju działalności poza Polską, mamy też rozwiązania, które pozwalają skalować startupy. Bo z tym też jest duży problem – jak się okazuje, pomysły często powstają w Europie, ale są skalowane w Stanach Zjednoczonych, bo tam jest dużo łatwiejszy i dużo szybszy dostęp do kapitału – tłumaczył przedstawiciel BGK.
Chiny i USA przewodzą również w wyścigu technologicznym. I w tym przypadku powinniśmy zawalczyć o lepszą pozycję. Zdaniem Jaworowskiego Polska ma ogromne szanse, by zbudować przewagi w sektorach przyszłości, tworzyć rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji. Przekonywał, że w kraju jest wielu zdolnych, wykwalifikowanych pracowników, którzy są w stanie sporo w tym zakresie zrobić.
W podobnym tonie wypowiadała się Anna Rulkiewicz, prezeska grupy Lux Med. – Mamy w Polsce bardzo dobrych specjalistów z sektora IT. Technologicznie jesteśmy w stanie pójść mocno do przodu. Istotne jest jednak stworzenie jak najlepszych warunków do rozwoju hubów technologicznych na terenie kraju i pomoc w skalowaniu biznesu – mówiła.
Władysław Grochowski, prezes grupy Arche zajmującej się rewitalizacją zabytków, podkreślał, że aby realizować ambitne cele gospodarcze, trzeba stworzyć odpowiednie warunki dla przedsiębiorców. Apelował do władz o większe zaufanie do biznesu. – Europa jest maksymalnie przeregulowana i nie jest konkurencyjna. Polacy świetnie sobie radzą, w trudnych sytuacjach zawsze wykazują się kreatywnością. To jest nasza siła wynikająca z niełatwej przeszłości – mówił. Uwzględnienie ze strony administracji potrzeb biznesu mogłoby wyzwolić jeszcze większy potencjał polskich firm.
Bez ludzi rozwój niemożliwy
Bezpieczeństwo państwa to również zdrowie jego obywateli. – Dziś gospodarka rośnie, ale trzeba myśleć o tym, co wydarzy się w kolejnej dekadzie. Dane dotyczące demografii są zatrważające, w szybkim tempie się starzejemy, mamy ujemny przyrost naturalny. Tymczasem by gospodarka mogła się rozwijać, potrzebujemy pracowników. System zdrowotny musi być systemem utrzymywania ludzi jak najdłużej w zdrowiu. Będziemy musieli motywować społeczeństwo do jak najdłuższej pracy, by sobie gospodarczo poradzić – mówiła Anna Rulkiewicz.
Konieczne jest myślenie o profilaktyce. Nie bez znaczenia jest też wykorzystanie w medycynie najnowszych technologii, w tym opartych na sztucznej inteligencji. Wszystko po to, by zapewnić ludziom jak najdłuższe życie w zdrowiu i pełnej sprawności.
Władysław Grochowski podkreślał, że nie wolno zatracić się w technologiach, w centrum wszystkich procesów powinien zawsze znajdować się człowiek. – Ludzie muszą pracować, muszą mieć poczucie sprawczości, mieć dumę, potrzebują uczyć się i rozwijać – zaznaczał.
Arche aktywnie wdraża tę filozofię w życie, podejmując wysiłek aktywizacji zawodowej osób wykluczonych, w tym z niepełnosprawnościami, bezdomnych i więźniów. Dodał, że biznes ma rozwiązywać również pewne problemy społeczne. – Goniąc za rozwojem i pieniędzmi, zgubiliśmy gdzieś po drodze człowieka. Wydaje się jednak, że młodzi ludzie podchodzą już do tej kwestii inaczej. Jestem optymistą, wierzę, że w pewnym momencie z tej drogi zawrócimy – podsumował.