Wracamy w stare koleiny. Tak to przynajmniej widzi Radosław Sikorski. Jego zdaniem relatywnie krótki okres, w którym globalną współpracę gospodarczą regulowały zasady mające poprawić efektywność biznesu, właśnie dobiega końca. Cła, monopole, ograniczenia wymiany najbardziej strategicznych produktów znów są wykorzystywane do wzmacniania wpływów politycznych, a nawet podbojów terytorialnych. Znów – bo jak wskazał minister w wystąpieniu na Forum Gospodarczym, już starożytny Rzym nie mógłby zbudować imperium bez dostępu do zbóż Egiptu czy Kartaginy. A Wielka Brytania nie władałaby ogromną częścią Ziemi bez dochodów, jakie przysparzał jej niesprawiedliwy system celny: stawka dla brytyjskich wyrobów wwożonych do Indii wynosiła 0 proc., ale dla indyjskich wwożonych do Wielkiej Brytanii – 50 proc. Dziś, podkreśla szef polskiej dyplomacji, pojawił się nowy, być może najbardziej efektywny sposób dominacji nad życiem gospodarczym. To bariery dla najbardziej zaawansowanych technologicznie produktów, takich jak półprzewodniki najnowszej generacji.
Polska musi wypłynąć na szersze wody
Ta zmiana zastała Polskę w momencie kluczowym, gdy nasze firmy zaczynają na poważnie rozwijać się za granicą, a kraj staje się stopniowo graczem globalnym. Skumulowana wartość naszych inwestycji poza Polską to już 40 mld euro. Co prawda 75 proc. polskiego eksportu i 60 proc. zagranicznej sprzedaży usług trafia do państw Unii Europejskiej, gdzie wciąż obowiązują wspólne reguły jednolitego rynku. Po części dzięki tej ekspansji w ciągu 22 lat od wejścia do UE polska gospodarka zwiększyła się łącznie o 130 proc., a jej rozwój był średnio trzykrotnie szybszy niż państw Wspólnoty. Jednak takiego tempa ekspansji, w tak przeważającej części w ramach zjednoczonej Europy, utrzymać się nie da – tym bardziej że w wielu państwach UE wzrost jest bardzo mizerny. Trzeba wypłynąć na szersze wody.
Polska, zwraca uwagę szef polskiej dyplomacji, już weszła do światowej gospodarczej „ekstraklasy". Znakiem tego jest zaproszenie naszego kraju przez USA do prac w grupie G20. Innym dowodem na to, że przechodzimy do kolejnego, wyższego etapu rozwoju, jest coraz większa atrakcyjność Polski jako miejsca do inwestowania dla zagranicznego kapitału.
Jednocześnie i polskie firmy nie angażują kapitału wyłącznie w bezpiecznych krajach UE. Szukają także potencjalnie bardziej dochodowych, ale i bardziej ryzykownych destynacji. Szef MSZ wskazał tu na kilka przykładów, jak Indie, Stany Zjednoczone, ale także Maroko. Zwrócił także uwagę, że od przystąpienia do Unii Europejskiej w maju 2004 roku nasz kraj wykorzystał na same projekty badawczo-rozwojowe aż 68 mld złotych z unijnych funduszy spójności. To jeszcze jeden element globalnych ambicji polskich firm.
Gotowość do ponoszenia ryzyka
Trzy czwarte polskich inwestycji za granicą trafia do krajów Unii. Tu są zabezpieczone przez regulacje Brukseli. Ale czy państwo wspiera polskich przedsiębiorców, gdy decydują się oni rozwinąć działalność poza zjednoczoną Europą? Posiłkując się kilkoma przykładami, Sikorski zwrócił uwagę na zaangażowanie władz w tym względzie. Podkreślił, że za kilkanaście dni Polska Agencja Inwestycji i Handlu uruchomi kolejny nabór w ramach programu Polskie Mosty Technologiczne. Ma on pomóc małym i średnim przedsiębiorcom rozwinąć eksport zaawansowanych czy innowacyjnych produktów poza Unię. Na ten cel przewidziano 120 milionów złotych. Tym razem nabór obejmie rynki Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Egiptu, Maroka i Turcji. We wrześniu przyjdzie zaś kolej na Japonię, Chiny, Wietnam i RPA.
Innym przykładem pomocy państwa jest udzielona przez BGK pożyczka 100 mln zł na rozwój spółki Cyber Defense Africa. Projekt opiera się na współpracy jednej z czołowych polskich firm technologicznych z rządem Togo. Finansowanie jest zabezpieczone gwarancją Europejskiego Funduszu na rzecz Zrównoważonego Rozwoju.
Wsparcie PAIH wykracza jednak poza sam wymiar finansowy. Agencja pomaga znaleźć wiarygodnych partnerów, przedrzeć się przez gąszcz lokalnych regulacji i zrozumieć kulturowe uwarunkowania.
Nadal mamy dużo do zrobienia
Szef MSZ przyznaje jednak, że do zrobienia pozostało jeszcze bardzo wiele. Jego zdaniem jednym z kluczowych wyzwań jest koordynacja polskiej działalności za granicą. W tym celu powstała marka Team Poland. Integruje ona działalność sześciu instytucji publicznych, w tym wspomnianych już PAIH i BGK, ale też Polskiego Funduszu Rozwoju. Państwo musi jednak także mocniej zaangażować się w promowanie polskiej oferty eksportowej za granicą – przyznał Radosław Sikorski. Wskazał na części lotnicze i drony, biotechnologię, farmaceutykę i sprzęt medyczny, a także technologie cyfrowe i towary podwójnego zastosowania.
Z takimi zamorskimi interesami wiąże się większe ryzyko. Wola jego ponoszenia jest, zdaniem szefa dyplomacji, największym wyzwaniem, jakie stoi przed polskim biznesem w dziele globalnej ekspansji. Nie chodzi tylko o dalekie czy nieznane rynki, ale także o zaangażowanie w rozwój jeszcze nieznanych technologii.
Sikorski zaapelował jednak o to, aby ryzyko nie paraliżowało przedsiębiorców, lecz stało się przedmiotem racjonalnej kalkulacji. Jego zdaniem państwo nie wyręczy w tym dziele prywatnego biznesu, ale może, a wręcz musi, mu w tym pomóc.