Faszyzm to pojęcie wytrych – nie niesie dziś za sobą żadnej realnej treści. Faszystą może być obecnie nazwany zarówno wierzący katolik walczący o zakaz aborcji, jak i klasyczny liberał przeciwny parytetom, domagający się łatwego dostępu do broni. Faszystą może być zarówno Putin, jak i Trump, a także dowolny lider „nowej”, „skrajnej”, „alternatywnej” czy „radykalnej” prawicy. Określenia te – a pojęcie faszyzmu zajmuje wśród nich kluczowe miejsce – służą jednemu celowi: mniej lub bardziej inteligentnemu obrażaniu przeciwnika. Jeśli nazwiemy kogoś faszystą, nie musimy się nim już zajmować. Robota skończona, wróg obnażony, dysonans poznawczy opanowany.