Reklama

Piotr Prusinowski: To ludzie zapłacą za taką „reformę” Sądu Najwyższego

Izba Pracy nie orzekała „po linii”, była zbyt samodzielna i za bardzo „antyneonowa”. Dlatego wywrócono jej strukturę do góry nogami – mówi „Rz” sędzia Piotr Prusinowski, były prezes Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN.

Publikacja: 14.01.2026 04:39

Sędzia Sądu Najwyższego Piotr Prusinowski

Sędzia Sądu Najwyższego Piotr Prusinowski

Foto: PAP/Tomasz Gzell

I prezes SN przeprowadziła ostatnio reorganizację Izby Pracy SN, odwołała dotychczasowych przewodniczących wydziałów. Jak pan ocenia te działania?

Tak, reforma to zaprawdę wielka. O co w niej chodzi? To proste, w skrócie, wyciąć „nie naszych” i przejąć władzę przez „naszych”. Wszystko jasne i tylko koni żal. To była dobrze działająca struktura, przez 30 lat dopieszczana, efektywnie funkcjonująca. Dla pani Małgorzaty Manowskiej to wada, bo Izba Pracy nie orzekała „po linii”, była za bardzo zapatrzona w Europę i za bardzo „antyneonowa”, taka po prostu zbyt samodzielna. W dzisiejszym szarym, „naszym” SN to skaza. Dlatego wywrócono strukturę Izby do góry nogami, co dało pretekst do usunięcia z funkcji przewodniczących wydziałów trzech najwybitniejszych w kraju „pracusiów” i ubezpieczeniowców. W to miejsce upchnięto „swoje” kadry, z eksportu, z Izby Dyscyplinarnej i Cywilnej. W tym miejscu dotarliśmy do wątku komediowego. W oświadczeniu znajdującym się na stronie internetowej SN nominat Jarosław Sobutka, odpowiadając na zarzuty o niekompetencji, pochwalił się, że „posiada wieloletnie doświadczenie w sprawach pracowniczych. Jako radca prawny, prowadząc kancelarię radcy prawnego w latach 1999–2020, obsługiwał przedsiębiorców na podstawie stałych umów, w tym duże podmioty zatrudniające setki pracowników”. To pocieszne. Nie znam radcy prawnego, który takich kwalifikacji nie posiada. Zatem każdy radca prawny w Polsce (a jest ich prawie 40 tysięcy) ma wystarczające kwalifikacje aby zostać sędzią SN i kierować Izbą Pracy. Brawo. Zapraszamy. Posażny zaiste jest nasz kraj.

Czytaj więcej

Immunitet Manowskiej. Sędziowie Trybunału Stanu ostro o prokuraturze

Rzecz w tym, że nie o to chodzi. Sąd Najwyższy to takie miejsce, do którego powinni trafiać nie ci, co „znają królika” albo których politycznie wybrana KRS uznała za „swojego”, ale ci, którzy są „the best in the best”. Znam wielu takich radców prawnych, wyśmienitych specjalistów z prawa pracy, z osiągnięciami – no ale oni nie znają „królika” i są zbyt niezależni. Z kolei pani Agnieszka Góra-Błaszczykowska (przejęła zarządzanie izbą – red.) pochwaliła się, że przez dziewięć lat „orzekała w sądzie rejonowym – sądzie pracy i ubezpieczeń społecznych”, a potem od 2009 r. w WSA też miała do czynienia z tematyką Izby. Deklaracja ta, proszę mi wierzyć, rozbawiła około tysiąc polskich sędziów „pracusiów” i około dwustu naukowców specjalizujących się stale, a nie z doskoku w prawie pracy i ubezpieczeniach społecznych. Jeśli ktoś na poważnie opowiada takie duby smalone, to z jednej strony, robi się wesoło, z drugiej jednak, do oczu napływają łzy. Może znajdą się naiwni, którzy uwierzą, że z takimi fachowcami SN nadal będzie wyznacznikiem myśli prawniczej. Ja jestem małej wiary – z szarości nie zrodzi się tęcza.

Co więc nas czeka?

Mam taką propozycję dla aktualnie kierujących Izbą Pracy. Zapraszam Was w kwietniu i w maju na coroczne szkolenia sędziów, odstąpię Wam swoje zajęcia, będziecie mogli się sprawdzić, a sędziowie zweryfikują Waszą wiedzę i kwalifikacje z prawa pracy i ubezpieczeń społecznych. Proszę mi wierzyć polscy sędziowie są kompetentni. I ja, i Wy wiecie, czym się to skończy. Po pierwsze, Waszą niewiedzę „rozsmarują” jak masło na kromce chleba, a po drugie – przyjmuję zakład – że nie poddacie się takiej próbie. Aby przed nimi stanąć i się nie skompromitować, nie wystarczy tytułować się sędzią SN, to nic nie znaczy, trzeba „wiedzieć” i być co najmniej tak dobrym, jak oni. I to tyle, jeśli chodzi o reformę Izby Pracy i „kwalifikacje” obecnych decydentów.

Czy mają one wpływ na praktyczne funkcjonowanie Izby?

Tak. Wystarczy elementarna wiedza z teorii zarządzania. Jeśli to, co dotychczas dobrze czyniły trzy wydziały, podzielone terytorialnie ma robić jeden „mega” wydział, to oczywiste jest, że dojdzie do bałaganu, obniżenia jakości i szybkości wstępnego badania oraz kwalifikowania wpływających do Izby spraw. Trzeba być ślepy, aby tego nie widzieć. Niestety, szarość z reguły ma słaby wzrok.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Komisja Wenecka przyjeżdża do Polski. Co dalej z reformą sądownictwa?

Pytam nie bez powodu, bowiem to izba bardzo ważna dla obywateli, którzy coraz dłużej czekają na załatwienie swoich życiowych spraw – pracowniczych i ubezpieczeniowych. Czy oni za te decyzje już płacą czy dopiero zapłacą?

Ma pani rację. Tak, ludzie zapłacą za tę „reformę”. Nie przyspieszy ona rozpoznawania spraw. Zmiany pani A. Góry-Błaszczykowskiej mają już swoją kadrową cenę. W stan spoczynku przeszło w ostatnim roku kilku wybitnych sędziów. Mogli jeszcze sądzić. Jak się jednak ma ponad 65 lat, to chce się pracować w przyjaznym środowisku, a nie w „domu wariatów”. W Izbie Pracy pod kierownictwem A. Góry-Błaszczykowskiej ludzie już się do siebie nie uśmiechają, szarość nie jest pogodna, a kto żyw mówi „do widzenia”. Kopanie się z koniem może i jest wciągające, ale nie ma perspektyw.

Orzeka pan w składach mieszanych? Z nowymi sędziami?

Nie. Sędzia nie może orzekać, mając świadomość, że za jego orzeczenia Polska będzie płacić wielotysięczne odszkodowania. Moja miłość do Ojczyzny nie godzi się na taką rozrzutność.

Patrząc na pozostałe Izby, sytuacja w IP jest gorsza czy lepsza?

Nie potrafię tego ocenić. Gdybym powiedział, że sytuacja jest zła, to bym się przechwalał. Kilka faktów. W Izbie na przedsąd czeka się ponad rok, a na orzeczenie merytoryczne trwa co najmniej dwa lata. Nasi klienci to ludzie z reguły chorzy i starzy. Wielu nie dożywa rozstrzygnięcia. W Izbie powinno orzekać 22 sędziów, a jest 12. Na siedmiu nowych sędziów prawem pracy i ubezpieczeniami społecznymi wcześniej zajmowało się zawodowo dwóch, dla pozostałych tematyka jest nowa. Patrzę na to i dopada mnie rozpacz ludzka. Dziękujemy Wam politycy. Rozwaliliście sądownictwo w drobny mak – ku chwale Polski oczywiście, przyznajcie sobie teraz medale, mam nadzieję, że obywatele Wam kiedyś przebaczą.

Prezes Małgorzata Manowska stanie kiedyś przed Trybunałem Stanu?

Jeśli ktoś świadomie w dokumentach urzędowych poświadcza nieprawdę, to powinien trafić przed sąd. To elementarz. Jako poszkodowany czekam na to. Politycy stworzyli jednak dla Małgorzaty Manowskiej, a zapewne dla siebie również, taki system, w którym promowana jest bezkarność. Taka „demokracja plus”, znana na Wschodzie. Chyba o to chodziło? Udało się. Pani Małgorzata Manowska nie stanie przed sądem.

Reklama
Reklama

Bieżąca działalność Izby to jedna sprawa. Najbliższe miesiące będą pełne emocji. Czeka nas wybór nowej Krajowej Rady Sądownictwa. Nowej ustawy brak. Przyjdzie więc opierać się na dotychczasowej. Co to oznacza i czy w ogóle się da w zgodzie z konstytucją?

Zacznę od końca. Konstytucję politycy zamordowali już dawno. Nie są zainteresowani przywróceniem ładu konstytucyjnego. Stan nieładu jest dla każdego z nich optymalny. Nie liczymy na nich. Niech siedzą w swojej „piaskownicy i okładają się łopatkami”. Jedno im nie wyszło. Nie złamali en masse sędziów (poza wąską grupą karierowiczów, szczególnie tych z „wysokimi kwalifikacjami”). Różnimy się, tak jak różnią się obywatele, łączy nas jednak – tak jak obywateli – troska o przyszłość Państwa i zachowanie demokracji. Dziś przez polityków każdy sędzia ma dylemat. Nie zrobić nic, a tym samym „pogrzebać” do reszty sądownictwo, albo wziąć udział w „trefnych” wyborach do KRS i ratować co się da. Przypomina to trochę sytuację z 1989 r., gdy Polacy mieli prawo wybierać demokratycznie 1/3 Sejmu. „Mini-demokracja”. Dziś sędziowie też mogą zagłosować na swoich kandydatów do KRS, choć ostatecznie to politycy ich wybiorą, i od ich woli będzie zależeć, czy uwzględnią głos tysięcy sędziów. Szatański wybór. Między przywiązaniem do konstytucji a odpowiedzialnością za Państwo. Trwają rozmowy. Większość wypowiada się za głosowaniem. Jak kania dżdżu pragniemy normalności, bez polityków, i choć jesteśmy na punkcie Konstytucji pryncypialni, to chyba wybierzemy „mniejsze zło”.

Czytaj więcej

Małgorzata Manowska: Minister Żurek narusza trójpodział władzy i urąga standardom

Jak według pana te wybory powinny wyglądać?

Brak jakichkolwiek reguł. Działamy bez ustawy. Wyznacznikiem są oczywiste zasady. Wybory będą równe, powszechne, bezpośrednie. Bez żadnych „ale”. Co do organizacji więcej nie mogę powiedzieć, bo licho nie śpi. Szczególnie ci z „wysokimi kwalifikacjami” będą torpedować te wybory, bo tak chcą politycy.

Wierzy pan, że uda się doprowadzić do weryfikacji nowych sędziów? Jeśli tak, to kiedy i co musi się stać?

Nie wierzę w to. To zaszło za daleko. Weryfikacja tysięcy sędziów jest szaleństwem. Niezbędny jest konsensus polityczny, aby przywrócić niezależne sądownictwo, w którym liczy się wyłącznie sfera merytoryczna, a nie podział na „swoich” i „nieswoich”. Problem w tym, że żaden z polityków nie jest tym zainteresowany. Wolą taką przyjazną dla swoich ciemnych interesów szarość.

Czego można życzyć tzw. starym sędziom SN w nowym roku?

Jesteśmy gatunkiem wymierającym, zostało nas w SN niespełna 30. Mam marzenie, naiwne i nierealne. Chciałbym zaludnić Izbę Pracy najwybitniejszymi prawnikami. Tak wielu jest w Polsce specjalizujących się w prawie pracy i ubezpieczeniach społecznych, mądrych, mających autorytet i ponadprzeciętne osiągnięcia radców prawnych, adwokatów, sędziów i profesorów. Marzę, aby w SN znów garściami czerpać z ich wiedzy i zachwycać się ich różnorodnością. Różnorodność jest taka kolorowa i inspirująca. Taki Sąd Najwyższy jest Polsce niezbędny. Obecny, „szary, bury i ponury”, poza politykami, nie jest nikomu potrzebny.

Czytaj więcej

Manowska alarmuje: 7 proc. mniej dla SN zagraża ciągłości jego działania
Prawo karne
Zbigniew Ziobro z azylem na Węgrzech
Prawo karne
Sędzia uchylił ENA dla Marcina Romanowskiego. Został wyłączony ze sprawy
Nieruchomości
Rząd walczy z plagą. Chodzi o hotele dla pracowników
Praca, Emerytury i renty
Kiedy wypłaty 800 plus w styczniu 2026? Zmiany w terminach przelewów
Sądy i trybunały
Resort sprawiedliwości szykuje reformę dyscyplinarek sędziowskich. Co się zmieni?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama