Z tego artykułu się dowiesz:
- Jak minister Waldemar Żurek planuje przekonać prezydenta do podpisania ustawy praworządnościowej?
- Dlaczego status sędziów powołanych przez neoKRS budzi kontrowersje?
- W jaki sposób obecne powołania sędziowskie wpływają na finanse publiczne?
- Jak minister Żurek ocenia rolę prezydenta w kontekście obecnych reform sądownictwa?
W środę w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie projektu „ustawy praworządnościowej” Waldemara Żurka. Ma ona uregulować status tzw. neosędziów, czyli osób powołanych na urząd sędziego z udziałem upolitycznionej Krajowej Rady Sądownictwa (ukształtowanej po zmianach z grudnia 2017 r.). Zanim projekt trafił do Sejmu, prezydent Karol Nawrocki zapowiadał, że nie podpisze żadnej ustawy, która kwestionowałaby powołanie sędziów przez prezydenta i segregowanie ich na neo- i paleosędziów.
Minister sprawiedliwości: Prezydent powinien wnikliwie analizować całą konstytucję
Minister sprawiedliwości został zapytany w TVN24, ile jest gotów zrobić, żeby przekonać prezydenta do podpisania tej ustawy.
- Myślę, że jestem w stanie tłumaczyć, dlaczego one są dobre. Wydaje mi się, że jak projektowaliśmy te ustawy, to one były maksymalnie kompromisowe, naprawdę maksymalnie kompromisowe. Ja mam orzecznictwo polskich legalnych sędziów SN i trybunałów europejskich, które nas wiąże. Jak je naruszymy, będziemy płacić dalej odszkodowania - stwierdził Waldemar Żurek.
Zdaniem ministra sprawiedliwości, prezydent powinien wnikliwie analizować całą konstytucję. - On ma prerogatywę nominacji, ale z drugiej strony jest wniosek legalnego organu – Krajowej Rady Sądownictwa. Wszystkie problemy, które mamy, biorą się z rozmontowania Trybunału Konstytucyjnego i od tego, że zniszczono legalną KRS. Stworzono polityczny twór, który po prostu zieje nepotyzmem przy tych nominacjach. Były przecież konkursy, w których na jedno miejsce w sądzie była jedna kandydatura. Więc jaki to konkurs? – mówił minister.