Czy Włodzimierz Czarzasty, mówiąc, że Donald Trump nie zasługuje na Pokojową Nagrodę Nobla, obraził prezydenta USA? Według większości badanych (50,3 proc.) zdecydowanie lub raczej nie. Inaczej uważa 38,1 proc. zapytanych o zdanie Polaków (nie ma go 11,6 proc.). Większość respondentów jest przekonana o tym, że ambasador Stanów Zjednoczonych powinien wyjaśnić, jakie słowa marszałka Sejmu obraziły jego zdaniem prezydenta Trumpa (71,8 proc. – to suma odpowiedzi „zdecydowanie tak” i „raczej tak”; inaczej uważa 15,2 proc. uczestników badania, a opinii nie ma 13 proc.).
Ambasador Tom Rose wziął udział w grze zaplanowanej przez Włodzimierza Czarzastego. PiS popełnił poważny błąd
Czy Polska powinna być bardziej asertywna (lub stanowcza) wobec USA? Takiej potrzeby nie widzi 21,4 proc. zapytanych o zdanie Polaków. Ale 61,5 proc. odpowiedziało twierdząco. Zdania nie ma 17,1 proc. uczestników badania.
Podzielili się wyborcy Karola Nawrockiego z pierwszej tury: 39 proc. badanych w tej grupie uważa, że Polska powinna być bardziej asertywna lub stanowcza w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi i tyle samo niczego by w tym obszarze nie zmieniło (zdania nie ma 21 proc.). Ale więcej wyborców PiS (44 proc.) oczekuje zdecydowanego kursu wobec USA, niż opowiada się za obecnie przyjętym (33 proc.).
Foto: rp.pl/Weronika Porębska
– Problem PiS jest szerszy: związani z partią politycy od dłuższego czasu nie potrafią niuansować stanowiska wobec prezydenta Stanów Zjednoczonych. Partia przyjęła hurraoptymistyczne założenie, że jego zwycięstwo wzmocni prawicę w Europie, w tym w Polsce, a nawet pomoże jej w odzyskaniu władzy. Podczas gdy praktyka drugiej kadencji Donalda Trumpa pokazuje, że mamy do czynienia – nie są to moje słowa, a amerykańskiego generała, który pozostaje anonimowy – z rozwydrzonym dzieckiem, które nie dostało zabawki, a jednocześnie jest najpotężniejszym człowiekiem na świecie. Świat to widzi. I społeczeństwo polskie również. PiS wobec tego stał się zakładnikiem własnego entuzjazmu. To prawda, że zawsze był bliżej partii republikańskiej. Ale zabrakło decyzji, że należy zniuansować przekaz. Nie chodzi o zwrot przez rufę, ale przyjęcie bardziej umiarkowanego stanowiska. Nie robiąc tego, PiS popełnił poważny taktyczny błąd – wyjaśnia dr Maciej Onasz, politolog z Uniwersytetu Łódzkiego. – Po drugiej stronie jest natomiast Włodzimierz Czarzasty, który rozpoznał emocje własnego elektoratu – wyborcy Nowej Lewicy są szczególnie krytyczni wobec Donalda Trumpa. W tym sensie działał cynicznie – bo taka jest polityka, a zarazem racjonalnie. Kiedy emocje opadną, powinien wysłać ambasadorowi Stanów Zjednoczonych bukiet kwiatów, dziękując, że tak ochoczo wziął udział w zaplanowanej przez niego grze.
Ale rozmówca „Rzeczpospolitej” podkreśla, że wnioski te są uprawnione na poziomie interesów partyjnych, podczas gdy z perspektywy państwa wygląda to inaczej. – Przed nami trzy lata kadencji Donalda Trumpa. Zgadzam się, stawianie granic jest zasadne, ponieważ nie jesteśmy kolonią, ale otwarte jest pytanie o styl, w którym zrobił to marszałek Sejmu. A inaczej: z bazą należy się zgodzić, ale nadbudowa była ryzykowna, a wręcz szkodliwa z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski. Czy Włodzimierz Czarzasty miał rację? Tak. Czy powinien wypowiadać się w ten sposób? Nie – konkluduje dr Onasz.