Reklama

Najnowszy wyrok ETPC to problem dla ministra Żurka. Ekspert wyjaśnia, dlaczego

Z orzecznictwa ETPC wynika, że każdy, kto traci stanowisko w sądownictwie, ma prawo do rzetelnego procesu sądowego. A projekt ustawy praworządnościowej przewiduje złożenie z urzędu grupy sędziów z mocy ustawy, gwarantując symboliczną możliwość odwołania – mówi dr Janusz Roszkiewicz z Uniwersytetu Warszawskiego.

Aktualizacja: 23.02.2026 07:27 Publikacja: 21.02.2026 15:09

Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek podczas otwarcia nowej siedziby Sądu R

Bełchatów, 20.02.2026. Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek podczas otwarcia nowej siedziby Sądu Rejonowego w Bełchatowie

Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek podczas otwarcia nowej siedziby Sądu Rejonowego w Bełchatowie

Foto: Marian Zubrzycki/PAP

W czwartkowym wyroku Simoncini przeciwko San Marino Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdził, że usunięcie sędziego z urzędu z powodu wady w powołaniu rady sądownictwa jest sprzeczne z Konwencją o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Jakie to orzeczenie ma implikacje dla Polski i problemu tzw. neosędziów powołanych z udziałem wadliwie ukształtowanej Krajowej Rady Sądownictwa?

Wyrok zapadł na skutek rozpatrzenia skargi sędziego, który został usunięty z urzędu z powodu wady prawnej jego nominacji. Mianowicie został powołany na wniosek nieprawidłowo ukształtowanej Plenarnej Rady Sądownictwa (CGP). Przy czym wadliwość ta miała trochę inną naturę niż ta, która dotyczy naszej Krajowej Rady Sądownictwa.

Czytaj więcej

RPO nie zostawia suchej nitki na projekcie resortu Waldemara Żurka

Czy była poważniejsza niż u nas?

Wręcz przeciwnie. Tam spór nie dotyczył wpływu władzy ustawodawczej na wybór członków CGP, lecz tego, czy mogą w nim zasiadać wyłącznie sędziowie powołani na czas nieokreślony, czy także sędziowie powołani na 3-letni okres próby (stanowiący w San Marino odpowiednik naszych asesorów sądów powszechnych). W pewnym momencie zwyciężyła interpretacja, że nie ma ku temu przeszkód i sędziowie na próbę weszli w skład rady. Później jednak ten spór postanowił jednoznacznie przeciąć parlament, przyjmując ustawę, w której stwierdził, że jest to niedopuszczalne. Samo w sobie nie byłoby tak kontrowersyjne, gdyby nie fakt, że ustawie nadano moc wsteczną. Ponieważ przed przyjęciem tej ustawy w składzie Plenarnej Rady Sądownictwa zasiadali sędziowie na próbę, to musiał on zostać uznany za nielegalny – a to postawiło pod znakiem zapytania ważność dokonanych przez nią powołań sędziowskich. W związku z tym rada sądownictwa stwierdziła nieważność powołań niektórych sędziów powołanych przez „starą” radę z udziałem sędziów w okresie próbnym. Jeden z tych sędziów wniósł skargę do Trybunału w Strasburgu, a ten stwierdził naruszenie art. 6 (prawa do sądu) oraz art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (prawa do poszanowania życia prywatnego).

Czytaj więcej

Ustawa praworządnościowa w Sejmie. Konflikt sędziów z sędziami trwa

Dlaczego Trybunał w Strasburgu stwierdził naruszenie Konwencji?

Z trzech powodów. Po pierwsze, ów sędzia próbował kontestować decyzję o unieważnieniu jego powołania przed sądem, ale bezskutecznie. Sąd stwierdził, że jest związany wspomnianą ustawą o nielegalności poprzedniej Rady, więc nowa Rada mogła stwierdzić nieważność tego powołania. Rozpatrując jego odwołanie sąd w ogóle nie badał jakości jego pracy: czy to był dobry sędzia, czy zły, czy orzekał dobrze, czy źle. Trybunał strasburski uznał zaś, że parlament niejako rozstrzygnął sprawę z góry, wyręczając sąd: ustawa de facto zdeterminowała wynik postępowania sądowego. W konsekwencji tak naprawdę – mimo formalnej możliwości odwołania – nie zapewniono skarżącemu prawa do sądu. Sędzia usunięty z urzędu powinien mieć możliwość realnego procesu, w którym będzie mógł podjąć się realnej obrony przed sądem, a sąd będzie władny merytorycznie ocenić jego odwołanie.

Reklama
Reklama

Drugi powód, dla którego ETPC stwierdził naruszenie konwencji, to fakt, że unieważnienie powołania popsuło temu sędziemu opinię w środowisku prawniczym. Stąd naruszenie art. 8 i prawa do prywatności, z którego wynika prawo do ochrony reputacji.

Czytaj więcej

Beata Morawiec: Warto bronić się przed bezprawnymi poczynaniami władzy

A trzeci powód?

Trybunał uznał, że ani parlament, ani sąd orzekający w sprawie skarżącego, w ogóle nie przeprowadziły analizy zasadności odstępstwa od konstytucyjnej reguły nieusuwalności sędziego. Od reguły nieusuwalności sędziowskiej można czasami odstąpić, ale trzeba to porządnie uzasadnić: czy wyjątek jest rzeczywiście proporcjonalnym rozwiązaniem w danych okolicznościach. W tym przypadku takiej analizy w ogóle nie przeprowadzono.

Czytaj więcej

Waldemar Żurek: Prezydent będzie miał ogromny problem

Naruszenie zasady nieusuwalności sędziów to jeden z najczęściej przewijających się argumentów przeciwko ministerialnemu projektowi ustawy praworządnościowej.

Dlatego moim zdaniem z tego wyroku ETPC – mimo pewnych oczywistych różnic między sytuacją w San Marino, a w Polsce – płyną wnioski natury ogólnej, które mogą mieć zastosowanie do oceny projektu ustawy Ministerstwa Sprawiedliwości. Po pierwsze, z tego orzeczenia wynika, że sędzia usunięty ze stanowiska (czy to zostanie nazwane „złożeniem z urzędu”, „unieważnieniem”, czy „uznaniem jego powołania za niebyłe”) ma prawo do realnego środka odwoławczego do sądu.

Ów środek powinien pozwolić mu przedstawić racje przemawiające na rzecz pozostawienia go na stanowisku, i to sąd powinien ostatecznie decydować, czy go z urzędu złożyć, czy też nie. Tymczasem projekt ustawy praworządnościowej zaproponowany przez MS przewiduje właśnie złożenie z urzędu grupy sędziów z mocy ustawy, gwarantując jedynie symboliczną możliwość odwołania do Sądu Najwyższego. Symboliczną, bo SN nie będzie mógł oceniać zasadności usunięcia ze stanowiska, ani tym bardziej nie będzie mógł sędziego na stanowisko przywrócić – jego kontrola będzie ograniczała się jedynie do wąsko określonych kwestii formalnych. Po drugie, ten wyrok ETPC potwierdza, że wada prawna powołania sędziego nie wyłącza automatycznie ochrony jego nieusuwalności. A projekt MS wychodzi z założenia, że naruszenie prawa w procedurze powołania powoduje jej bezwzględną nieważność: wyłoniony w niej sędzia niejako nie nabywa statusu sędziowskiego, więc nie chronią go gwarancje z art. 180 konstytucji, przewidujące, że sędziego można złożyć z urzędu wyłącznie w drodze orzeczenia sądowego.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Rząd przyjął projekty praworządnościowe Waldemara Żurka. Jest ważna poprawka

Czy w świetle tego orzeczenia zasada nieusuwalności miałaby chronić sędziów usuwanych z zawodu, czy też również tych, którzy mają być zdegradowani?

Wyrok ETPC odnosi się wprost tylko do przypadku, kiedy sędzia całkowicie został usunięty z urzędu. Natomiast moim zdaniem ogólne reguły konwencyjne, o których Trybunał mówi w uzasadnieniu orzeczenia, mają też zastosowanie do degradacji. Każdy, kto traci swoje aktualne stanowisko w sądownictwie, ma prawo do rzetelnego procesu sądowego, niezależnie od tego, czy chodzi o złożenie z urzędu czy o degradację.

To oznaczałoby, że wejście w życie ustawy w projektowanym kształcie – niezależnie od tego, że w obecnych warunkach politycznych na to się nie zanosi – mogłoby skutkować masowymi skargami do ETPC, które mogłyby być uwzględniane.

To prawda, byłoby takie ryzyko.

Czyli problem można byłoby rozwiązać albo w drodze indywidualnej weryfikacji, albo poprzez ucieczkę do przodu i uchwalenie ustawy o jednolitym statusie sędziowskim?

Uchwalenie ustawy o jednolitym statusie sędziowskim moim zdaniem nie rozwiązałoby tego problemu. Według mnie szansę wyjścia z obecnego kryzysu dają trzy opcje. Pierwsza to indywidualna weryfikacja każdego przypadku, o której pan wspomniał: sędzia staje przed sądem dyscyplinarnym, który ocenia, czy w przypadku konkretnego sędziego procedura powołania była w takim stopniu nieprawidłowa, że powoduje konieczność jego wydalenia z zawodu bądź degradacji. Ciekawą i wartościową propozycję w tym zakresie przedstawiła Helsińska Fundacja Praw Człowieka (tzw. mechanizm autoryzacyjny).

Coraz bardziej prawdopodobny wydaje się właśnie ten ostatni scenariusz: będą mijały kolejne lata i w końcu wszyscy się przyzwyczają do tzw. neosędziów, a ich status po prostu przestanie być kontestowany.

Drugą opcją byłby tzw. reset konstytucyjny, czyli ukształtowanie zasad powoływania sędziów na nowo, w sposób akceptowalny dla wszystkich stron sporu – co jednak jest mało prawdopodobne. Jest jeszcze trzecia opcja, coraz częściej dyskutowana wśród konstytucjonalistów takich jak prof. Leszek Garlicki. To naturalne wygaszenie sporu o sędziów powołanych z udziałem niekonstytucyjnej KRS przez upływ czasu i pogodzenie się społeczeństwa i środowisk prawniczych z takim stanem rzeczy. Z uwagi na pat ustrojowy uniemożliwiający przyjęcie jakiejkolwiek ustawy porządkującej obecną sytuację w sądownictwie, coraz bardziej prawdopodobny wydaje się właśnie ten ostatni scenariusz: będą mijały kolejne lata i w końcu wszyscy się przyzwyczają do tzw. neosędziów, a ich status po prostu przestanie być kontestowany.

Reklama
Reklama

Janusz Roszkiewicz jest doktorem nauk prawnych i adiunktem w Zakładzie Praw Człowieka Wydziału Prawa i Administracji UW

Czytaj więcej

Fundacja Helsińska nie zostawia suchej nitki na projekcie resortu Waldemara Żurka
Nieruchomości
Sąsiad chce zwrotu pieniędzy za płot? Ważne są dwie kwestie
Prawo drogowe
Sąd: odstawienie prawej nogi to błąd eliminujący kierowcę
Praca, Emerytury i renty
Tyle wyniosą świadczenia po waloryzacji. ZUS podał kwoty
Praca, Emerytury i renty
13. emerytura nie dla każdego. Ci seniorzy nie otrzymają świadczenia
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama