Reklama

Agnieszka Góra-Błaszczykowska odpowiada Piotrowi Prusinowskiemu: „Orzekali wbrew przepisom”

„Nowi” sędziowie orzekają na podstawie obowiązujących aktów prawnych, a nie osobistych przekonań, preferencji czy, mówiąc wprost, „widzimisię” - mówi „Rzeczpospolitej” sędzia Agnieszka Góra-Błaszczykowska, która przejęła kierowanie Izbą Pracy SN.

Publikacja: 25.01.2026 09:20

Sędzia Agnieszka Góra-Błaszczykowska, kieruje Izbą Pracy SN

Agnieszka Góra-Błaszczykowska

Sędzia Agnieszka Góra-Błaszczykowska, kieruje Izbą Pracy SN

Foto: Mirosław Stelmach

Na początku chciałabym wyjaśnić jedną rzecz. Jaki jest pani status w SN? Powinnam mówić „prezes Izby Pracy” czy „pełniąca obowiązki prezesa Izby Pracy”?

Ja proszę wszystkich, aby zwracali się do mnie „pani sędzio”, ponieważ kieruję jedynie pracą izby. Nie mam statusu prezesa ani osoby pełniącej obowiązki prezesa. Moje formalne stanowisko to sędzia Sądu Najwyższego upoważniona do tymczasowego wykonywania czynności związanych z organizacją i kierowaniem pracą Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN oraz niektórych czynności z zakresu prawa pracy.

Strasznie to skomplikowane.

Izba pracy od dłuższego czasu nie ma prezesa. Kadencja sędziego Piotra Prusinowskiego zakończyła się 15 miesięcy temu, wówczas jednak zgromadzenie, które mogłoby wybrać następcę, nie zostało przez niego zwołane. Obecnie, ze względu na brak kontrasygnaty po stronie premiera do jego przeprowadzenia, nie ma możliwości wyboru osoby na to stanowisko. Zgodnie z ustawą o Sądzie Najwyższym pierwsza prezes SN Małgorzata Manowska nie może powołać osoby pełniącej obowiązki ze wszystkimi prerogatywami. Stąd właśnie ta rozbudowana nazwa mojego stanowiska.

Czytaj więcej

Prezes Manowska: Jeśli sędzia Miąsik odmówi, to po prostu zmienię zarządzenie

Objęcie kierowania izbą po prezesie Piotrze Prusinowskim budziło kontrowersje, pojawiły się także roszczenia sędziego Dawida Miąsika. Weszła pani w samo centrum sporu, mającego polityczne tło. Nie miała pani wątpliwości?

Nie postrzegam tej sytuacji w kategoriach „walki”. Po zakończeniu kadencji sędziego Prusinowskiego pierwsza prezes powierzyła kierowanie izbą sędziemu Miąsikowi i faktycznie przez dłuższy czas tę funkcję pełnił. Z czasem jednak sam zaczął podważać podstawy prawne swojego powołania, wskazując na wątpliwości co do tego, która ustawa znajduje zastosowanie. Gdy pierwsza prezes zaproponowała mi przejęcie tych obowiązków, nie miałam szczególnych wątpliwości. Mam 27 lat doświadczenia orzeczniczego. Zdawałam sobie też oczywiście sprawę z tego, co się dzieje wokół Sądu Najwyższego, choć rzeczywiście skala napięć okazała się ponadstandardowa. Nie jest to jednak sytuacja, która by mnie przerosła.

Napięcia chyba jeszcze nie zniknęły, zważywszy na dość ostry wywiad, którego udzielił „Rzeczpospolitej” sędzia Piotr Prusinowski.

Niestety, wypowiedzi pana sędziego, jak zwykle, były niezwykle emocjonalne, właściwie pozbawione konkretów i merytoryki. Kilka twierdzeń trzeba jednak „odkodować”. Zdanie, że: „Izba Pracy nie orzekała „po linii”, była za bardzo zapatrzona w Europę i za bardzo „antyneonowa”, taka po prostu zbyt samodzielna” jest niestety prawdziwe. Rzeczywiście tzw. starsi sędziowie orzekali wbrew przepisom, czego wyrazem jest choćby uchwała z 24 września 2025 r., w której podważyli obowiązujące ustawy, uznali Izbę Kontroli za nieistniejącą, ignorując także jej wyłączną właściwość do orzekania w przedmiocie skargi nadzwyczajnej. Jeżeli więc pan sędzia ubolewa nad końcem tak pojmowanej „samodzielności” izby, to jest to dla mnie komplement. „Nowi” sędziowie orzekają na podstawie obowiązujących aktów prawnych, a nie osobistych przekonań, preferencji czy, mówiąc wprost, „widzimisię”.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Piotr Prusinowski: To ludzie zapłacą za taką „reformę” Sądu Najwyższego

Innym przykładem ignorowania przepisów prawa podczas prezesury pana sędziego Prusinowskiego było rozpoznawanie spraw nienależących do właściwości izby pracy; ignorowanie przepisów o właściwości i podziale kompetencji między poszczególne izby Sądu Najwyższego. Przykładem było słynne „przyjęcie” wniosku od przedstawiciela marszałka Sejmu poza biurem podawczym i zarejestrowanie sprawy w izbie, mimo braku właściwości. Żeby uzmysłowić znaczenie tego zachowania, można podać przykład, że w sądzie rejonowym strona złożyła pozew cywilny do rąk zaprzyjaźnionego sędziego, ale orzekającego w sprawach karnych. Przecież to byłoby zupełnie nie do pomyślenia.

Niezrozumiały jest argument, że pan sędzia nie orzeka w składach mieszanych z nowymi sędziami, gdyż ma „świadomość, że za jego orzeczenia Polska będzie płacić wielotysięczne odszkodowania”. Po raz kolejny należy jasno powiedzieć, że polski rząd wypłaca je na podstawie ugód (poza zaledwie kilkoma przypadkami, w których faktycznie Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyroki zasądzające odszkodowania). Polska będzie płacić odszkodowania tylko, jeśli rząd będzie zawierał ugody, na podstawie których dobrowolnie je wypłaca wybranym przez siebie podmiotom. Kwestia składów „mieszanych” nie ma tu nic do rzeczy. Niemieszanie składów przedłuża tylko czas rozpoznawania spraw.

Cała rozmowa w poniedziałek w „Rzeczpospolitej” i na Rp.pl

Czytaj więcej

Agnieszka Góra-Błaszczykowska: Starzy sędziowie orzekali wbrew przepisom

Czytaj więcej

Wyrok TSUE to nie jest opcja atomowa, ale chaos w sądach i tak spotęguje
Nieruchomości
Ceny transakcyjne nieruchomości już jawne. Rejestr otwarty dla wszystkich
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Prawo drogowe
Sąd: odstawienie prawej nogi to błąd eliminujący kierowcę
Praca, Emerytury i renty
1978,49 zł renty z ZUS od 1 marca. Te choroby uprawniają do świadczenia
Praca, Emerytury i renty
13. emerytura nie dla każdego. Ci seniorzy nie otrzymają świadczenia
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama