Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zarzuty postawiono posłom PiS w związku z ich aktywnością w mediach społecznościowych?
- Co napisał w serwisie X Mateusz Morawiecki pod adresem Patryka Jakiego?
- Jakie frakcje walczą ze sobą w PiS?
Posłom zarzucono naruszenie wydanego przez kierownictwo PiS „zakazu wszczynania w mediach społecznościowych szkodliwych dla Polski i całego naszego środowiska politycznego dyskusji”. O sprawie poinformował rzecznik PiS Rafał Bochenek.
„Wypowiedzi i wpisy innych członków partii, w tym sprawa pana Patryka Jakiego, są wciąż analizowane ze względu na złożony kontekst. Do komisji etyki trafiła już wcześniej sprawa pana Jacka Kurskiego w związku z jego wypowiedzią w jednym z programów telewizyjnych” – dodał Bochenek.
Czego dotyczy „sprawa Mateusza Morawieckiego”, o której pisze Rafał Bochenek?
Sprawa Mateusza Morawieckiego, a także posłów Zyski i Stachowiak-Różeckiej to pokłosie wpisu, jaki umieścił w serwisie X Patryk Jaki. Jaki zamieścił w serwisie nagrania, na których – w czasie spotkania ze studentami – odpowiada na pytania, sugerując m.in., że PiS wyciągnął wnioski z błędów popełnionych w czasie sprawowania rządów, gdy premierem był Mateusz Morawiecki.
Czytaj więcej
Jarosław Kaczyński na antenie Radia Maryja poinformował, że zna już nazwisko kandydata PiS na premiera po najbliższych wyborach parlamentarnych, al...
Na wpis ten zareagował były premier Mateusz Morawiecki. „Skoro obecnie jesteś ekspertem i znasz remedium na każdy problem, to powiedz: jak poszła sztandarowa reforma sądownictwa? No i jak przysłużyła się Polsce Twoja ustawa o IPN?” – napisał Morawiecki, nawiązując do reform wymiaru sprawiedliwości przeprowadzanych przez Ministerstwo Sprawiedliwości, które w rządzie Morawieckiego kontrolowała Solidarna/Suwerenna Polska. Zarzuty, że reforma wymiaru sprawiedliwości narusza zasady praworządności doprowadziły, w czasie rządów PiS, do zablokowania wypłaty Polsce środków z Funduszu Odbudowy. Z kolei ustawa o IPN, o której pisze Morawiecki to nowelizacja ustawy z 2018 r., z której rząd po kilku miesiącach się wycofał pod presją USA. Ustawa wprowadzała karę do 3 lat więzienia za publiczne przypisywanie narodowi polskiemu lub państwu polskiemu odpowiedzialności za zbrodnie III Rzeszy. Przepisy krytykowano m.in. jako godzące w wolność badań nad historią Holokaustu – oprócz USA protestował przeciw nim też Izrael.
Czytaj więcej
W Stalowej Woli zakończyła się konwencja PiS dotycząca obronności. Wystąpienie programowe wygłosił b. szef MON Mariusz Błaszczak. Jak podał portal...
„W naszej polityce wobec UE wszystkie istotne decyzje były akceptowane przez kierownictwo polityczne PiS. Łatwo się krytykuje z loży recenzentów-szyderców, nawet będąc w rządzie – ciężej wziąć za coś odpowiedzialność, nawet jeżeli czasem popełni się też błędy. Dopiero gdy cokolwiek się robi, to w ogóle jest szansa na ich popełnienie. Od dłuższego czasu zajmujecie się głównie krytykowaniem – i to nie Donalda Tuska, a dorobku rządu PiS z lat 2015-2023. Rządu, w którym sami byliście. To właśnie dlatego od wygranych wyborów prezydenckich tak bardzo spada nam poparcie” – dodał Morawiecki.
Na wpis Morawieckiego zareagował Zyska, były sekretarz stanu w rządzie Mateusza Morawieckiego. „Panie pośle Patryku Jaki, przyznaję, że odwagi Panu nie brakuje, ale to nie wystarczy, żeby być mężem stanu. Dobrze, że bierze Pan przykład z Mateusza Morawieckiego i spotyka się ze studentami. Wskazana jest praca nad rozwojem osobistym. Klasy Mateusza Morawieckiego jednak Pan nie osiągnie” – napisał były sekretarz stanu w resorcie klimatu i środowiska.
Z kolei Stachowiak-Różecka, była kandydatka PiS na prezydenta Wrocławia napisała: „W polityce chyba bardziej niż gdzie indziej liczy się działanie drużynowe i lojalność. Różniliśmy się z Suwerenną w różnych sprawach, ale jakoś przez kilka lat tworzyliśmy wspólny rząd – daliśmy radę. Zostaliście (koledzy z Suw) przyjęci do PiS nie by nas zmieniać, lecz by z wspólnych doświadczeń wyciągnąć wnioski i WSPÓŁPRACOWAĆ. Czy naprawdę warto, dla dobrego samopoczucia jednego z Waszych kolegów dezawuować dorobek kilku lat dobrego rządu?” – zapytała.
Już dwa tygodnie temu konflikt wewnętrzny w PiS przeniósł się do przestrzeni publicznej
Wniosek o skierowanie sprawy Morawieckiego, Zyski i Stachowiak-Różeckiej do partyjnej komisji etyki to pokłosie wcześniejszego publicznego sporu, jaki wybuchł w PiS na tle rywalizacji dwóch frakcji w partii – polityków skupionych wokół byłego premiera Mateusza Morawieckiego (tzw. harcerze) oraz frakcji krytycznie podchodzącej do dorobku rządu Morawieckiego, opowiadającej się za większym zwrotem ugrupowania w prawo, czyli tzw. maślarzami. Do tej ostatniej frakcji należą byli politycy Suwerennej Polski na czele z Patrykiem Jakim, a także m.in. były minister edukacji narodowej Przemysław Czarnek, były wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin czy europoseł Tobiasz Bocheński.
Przed dwoma tygodniami spór wybuchł w przestrzeni publicznej, po tym, jak popierający Morawieckiego były wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki wdał się w spór z przedstawicielem frakcji maślarzy, Sebastianem Kaletą. Kaleta przerwał wypowiedź Terleckiego dla TVN, gdy były wicemarszałek Sejmu odpowiadał na pytanie, czy Zbigniew Ziobro, w związku z nieobecnością w kraju (uzyskał azyl na Węgrzech) powinien stracić znaczną część poselskiego uposażenia. Terlecki pytany potem o zachowanie Kalety stwierdził, że była to „gówniarzeria”. W odpowiedzi politycy obu frakcji zaczęli publikować w serwisie X wpisy popierające Terleckiego bądź Kaletę.
Po kolejnych wpisach polityków PiS prezes tej partii, Jarosław Kaczyński, na swoim koncie w serwisie X opublikował wpis, w którym wezwał do zakończenia publicznej dyskusji i zagroził, że „każdy, kto zabierze w niej głos, niezależnie od zasług i partyjnej pozycji, zostanie zawieszony w prawach członka PiS”. Zagroził też, że przełoży się to również na przyszłą pozycję na listach wyborczych.
Sprawa Kurskiego trafiła do komisji etyki ponieważ, już po zacytowanym wyżej wpisie Kaczyńskiego, zaatakował Mateusza Morawieckiego na antenie telewizji wPolsce24. - Już raz pozwoliliśmy, że szef rządu dał się zrobić w konia i bez mandatu politycznego swojego środowiska politycznego Zjednoczonej Prawicy uwierzył, że trzeba się zgodzić na mechanizm warunkowości, nie mając pewności, że te pieniądze zostaną zapłacone. Tamto było bez mandatu rządu PiS, teraz jesteśmy w opozycji, nie możemy godzić się na tego typu pozbawianie Polski niepodległości. Trzeba się uczyć na błędach – mówił nawiązując do przebiegu negocjacji w ramach UE dotyczących tzw. Funduszu Odbudowy.