Własny dom przez lata był przede wszystkim dowodem życiowej zaradności, dziś ta perspektywa się zmienia. Zwłaszcza dla mężczyzn w średnim wieku i w późnej dojrzałości nieruchomość coraz częściej przestaje być jedynie projektem finansowym. Staje się decyzją o stylu życia i relacjach. Najnowszy raport Otodom „Męskie oblicza szczęścia. Dom, role, tożsamość” pokazuje, że wielu z nich patrzy dziś na mieszkanie inaczej niż kiedyś. Coraz częściej nie chodzi już tylko o to, żeby posiadać dom i tym samym zabezpieczyć swój byt, ale też żeby naprawdę w nim żyć, w bliskiej relacji z rodziną i sąsiadami. Raport Otodom rzuca też światło na wątek komfortu finansowego i społecznego. Choć przez lata kredyt hipoteczny był traktowany jako naturalny etap dorosłości i dowód stabilizacji, w praktyce wiąże się z długoterminową presją. Równocześnie wraz z wiekiem rośnie znaczenie najbliższego otoczenia. Anonimowość przestaje być zaletą. Coraz ważniejsze są drobne więzi: wspólne działania, sąsiedzka pomoc, poczucie oparcia. Co ciekawe, raport Otodom zestawia ten społeczny zwrot z aktualnym językiem kultury: w tle pojawia się film „Wartość sentymentalna” Joachima Triera, którego premiera została zaplanowana na 27 lutego 2026. To ważne, bo potwierdza, że dom nie jest wyłącznie inwestycją. Dla wielu mężczyzn staje się równocześnie miejscem budowania więzi.
Kredyt hipoteczny jako stabilizacja za cenę psychicznego obciążenia
Jeszcze do niedawna hipoteka pozwalała szybciej kupić własne mieszkanie lub dom, dawała rodzinie poczucie stabilizacji i była oznaką statusu. Z danych Otodom wynika jednak, że dla wielu mężczyzn kredyt nie jest tylko finansowym rozwiązaniem. Jest też dużym obciążeniem psychicznym: oznacza długotrwały stres i wysoką odpowiedzialność. W raporcie pojawiają się konkretne wskaźniki: 61 proc. mężczyzn wskazuje oczekiwanie na decyzję kredytową jako silnie obciążające, a 70 proc. przyznaje, że posiadanie kredytu obniżyło ich spokój i komfort psychiczny. Dla rynku to ważne, bo wpływa na sposób podejmowania decyzji o zakupie mieszkania. Jeśli kredyt z jednej strony pomaga budować majątek, ale z drugiej odbiera poczucie bezpieczeństwa, wiele osób zaczyna wybierać ostrożniej: chce szybciej spłacić zobowiązanie, kupić mniejsze mieszkanie, uważniej wybrać lokalizację albo postawić na rozwiązania dające większą kontrolę nad stałymi kosztami. W raporcie widać też, jak ważne dla wielu osób jest to, żeby w końcu „być na czysto”. Z przytoczonych danych wynika, że aż dla 40 proc. mężczyzn, którzy spłacili kredyt, kluczową motywacją było jak najszybsze uwolnienie nieruchomości od hipoteki. To niemal dwukrotnie częściej niż w przypadku kobiet. Tym samym badanie pokazuje, że własność nie oznacza dla nich tylko formalnych zapisów w dokumentach, ale wiąże się też z ulgą i psychicznym spokojem. Ma to praktyczne znaczenie dla rynku nieruchomości. Jeśli kredyt jest dla wielu osób dużym bagażem emocjonalnym, to samo mówienie o „okazji” czy „świetnej inwestycji” może nie wystarczyć. Wielu mężczyzn bardziej niż zysku szuka dziś przewidywalności: jasnych zasad, czytelnych kosztów i poczucia, że ta decyzja nie będzie przez lata związana ze stresem.
Relacje jako nowa wartość nieruchomości
Raport “Męskie oblicza szczęścia” dowodzi, że dom to miejsce, w którym naprawdę zmienia się codzienne życie mężczyzn. Na co dzień otwierają się na nowe role w rodzinie i relacjach, redefiniując swoją tożsamość w świecie, który odchodzi od jednego, utartego wzorca męskości. Dom staje się przestrzenią partnerstwa, współodpowiedzialności i większej obecności. Z wiekiem przybiera to na znaczeniu: dom coraz częściej służy nie tylko do mieszkania, ale także do budowania więzi z innymi. Wielu mężczyzn odkrywa, że większa otwartość na ludzi poprawia ich jakość życia i pozwala czuć się szczęśliwszymi. Badanie pokazuje dwie ważne persony: „Powracającego Ojca” i „Aktywnego Sąsiada”. To one dobrze tłumaczą, dlaczego część dojrzałych mężczyzn przestaje myśleć o domu jak o twierdzy. Do tego dochodzi jeszcze wątek przeprowadzek związanych z relacjami. Z raportu wynika, że słabe relacje z bliskimi są częstym powodem zmiany miejsca zamieszkania – mówi o tym co dziewiąta osoba. Szczególnie widać to u mężczyzn w wieku 46–55 lat. W ich przypadku przeprowadzka nie tyle wynika z chęci kupienia większego czy lepszego mieszkania, ale z potrzeby oddalenia się od trudnej sytuacji i złapania oddechu. Dla rynku to ważny sygnał: nie każda taka decyzja to awans, czasem to po prostu próba ułożenia życia na nowo. Drugi ważny wątek dotyczy dojrzałych mężczyzn, którzy zamiast zamykać się w sobie, zaczynają lepiej czuć się dzięki byciu częścią swojej okolicy. „Aktywny Sąsiad” to ktoś, kto buduje relacje przede wszystkim poprzez wspólne działania. W raporcie dobrze widać, że wielu mężczyzn najłatwiej zbliża się do innych przy okazji codziennych spraw, wspólnych zajęć i pasji. Potwierdzają to dane: połowa badanych mężczyzn mówi, że dobre relacje z sąsiadami poprawiają im samopoczucie, a 46 proc. przyznaje, że poczucie spokoju daje im sama świadomość, że w razie potrzeby mogą liczyć na sąsiadów. To wszystko coraz bardziej wpływa na jakość życia i zaczyna być równie ważne, jak prestiż adresu. Przy wyborze mieszkania liczy się już nie tylko standard, ale także to, co jest wokół: czy jest gdzie usiąść, czy można spotkać sąsiadów, czy da się zrobić coś razem, czy przestrzeń sprzyja ludziom, a nie tylko zamykaniu się za drzwiami. Dlatego dr Agnieszka Labus, architektka długowieczności, zwraca w raporcie uwagę, że warto inaczej myśleć o projektowaniu osiedli; nie tylko zwiększać liczbę mieszkań, ale tworzyć więcej okazji do codziennych kontaktów. Czasem mały osiedlowy warsztat albo proste rozwiązanie ułatwiające kontakt między sąsiadami może być dla mieszkańców równie ważne jak siłownia czy podziemny parking. Za tą zmianą stoi też starzenie się społeczeństwa i inne spojrzenie na to, co w mieszkaniu naprawdę jest ważne. Dla części mężczyzn po 55. roku życia wartość domu czy mieszkania nie jest jednoznaczna z ambicją czy potwierdzeniem życiowego sukcesu, ale z możliwością bycia blisko rodziny, angażowania się i pozostawania potrzebnym. Jeśli dojrzały mężczyzna ma szansę być obecny w życiu innych i mieć swoje miejsce w lokalnej społeczności, dom przestaje być twierdzą, a staje się ważnym punktem oparcia. Film „Wartość sentymentalna” pomaga zrozumieć wnioski z raportu. Pokazuje „Powracającego Ojca” – mężczyznę, który po latach życia na własnych zasadach próbuje na nowo nauczyć się bliskości. Taki „powrót” widać też w podejściu do mieszkania: dom traci charakter trofeum, które trzeba za wszelką cenę zdobyć i utrzymać, a staje się miejscem, w którym można się zatrzymać, poukładać życie i odbudować relacje. W praktyce może to oznaczać większe zainteresowanie mieszkaniami bliżej dzieci i wnuków, łatwiejszymi w utrzymaniu i położonymi w miejscu, które sprzyja kontaktom społecznym. Z perspektywy rynku nieruchomości wnioski są konkretne. Po pierwsze, przy sprzedaży i projektowaniu mieszkań warto pamiętać, że część mężczyzn nie szuka dziś przede wszystkim prestiżu, ale spokoju finansowego i życiowego. Po drugie, coraz większe znaczenie ma poczucie wspólnoty – szczególnie dla dojrzałych mężczyzn. Dobre sąsiedztwo daje więcej równowagi i zmniejsza poczucie samotności, nawet jeśli nie oznacza bliskich przyjaźni. Po trzecie, ważne staje się to, jak o domu mówi branża: coraz częściej liczy się nie tylko to, żeby mieszkanie mieć, ale żeby mieć do kogo i po co wracać.
Jeśli więc dojrzali mężczyźni odchodzą od myślenia o domu jak o twierdzy, to nie dlatego, że przestali patrzeć na pieniądze. Po prostu częściej biorą pod uwagę także to, co wcześniej bywało pomijane: stres, samotność, relacje i codzienny spokój. Takie postawy zmieniają decyzje zakupowe i oczekiwania wobec mieszkań. Coraz ważniejsze stają się nie te miejsca, które najbardziej odcinają od świata, ale te, w których można dobrze żyć wśród ludzi.
Materiał Promocyjny