Kiedy wiosną 2025 r. jeden z deweloperów krygował się, odpowiadając na pytania dziennikarzy, że nie myśli o tym, by w jego planowanym w ścisłym centrum Warszawy luksusowym apartamentowcu „pękło” 100 tys. zł za mkw., stawka ta wydawała się nieco abstrakcyjną. Ustawa o jawności cen pozwoliła zobaczyć, że w centrum stolicy firmy oczekują raczej około 50–60 tys. zł za mkw. Tymczasem kilka dni temu rynek obiegła wieść o kupnie apartamentu za blisko 90 tys. zł za mkw.
Ale czy rynek premium należy analizować tylko przez pryzmat rekordowych stawek?
Czytaj więcej
Dyskretna sprzedaż luksusowych mieszkań po wejściu w życie ustawy o jawności cen staje się właści...
Prestiż i lokata
– Na definicję nieruchomości premium składa się wiele czynników: jakość, lokalizacja, sąsiedztwo czy historia. Cena jest tylko lub aż ich pochodną i nie decyduje, czy dana nieruchomość mieści się w tej definicji – mówi Joanna Czapska, prezeska agencji Partners International, która stała za ostatnią głośną transakcją. – Kategoria premium bądź luxury w nieruchomości może łączyć też klasyczne kryteria – wysoką jakość wykończenia, nowoczesne technologie i inteligentne systemy zarządzania z rozwiązaniami wpływającymi na komfort i samopoczucie mieszkańców, coraz częściej określanymi jako neuroarchitektura: światłem, sztuką, materiałami wykończeniowymi, zielenią i przestrzeniami zewnętrznymi. To szczegóły, które tworzą pełne doświadczenie, a jego wartość rośnie wraz z dbałością o detale – dodaje.
Już od dawna deweloperzy nie oferują mieszkań, tylko apartamenty. Chętnie posługują się też pojęciem premium.