– W każdej baszcie Kremla i na jego murach siedzą snajperzy, również
na dachach domów po drugiej stronie placu Czerwonego. Wyłączono mobilny
internet, no i na większości stacji benzynowych i w sklepach proszą, by płacić
gotówką – opisuje przedświąteczną Moskwę jeden z niezależnych rosyjskich
dziennikarzy.
Kremlowskie ministerstwo obrony ogłosiło, że od północy 7
maja do północy 9 maja przerywa działania wojenne i zażądało od Kijowa, by
się temu podporządkował. Zełenski natychmiast ogłosił „reżim ciszy”, ale na dwa
dni od 6 maja. Rosja oczywiście go zignorowała. „Na froncie nie było nawet
imitacji przerwania ognia” – napisał z kolei prezydent Wołodymyr Zełenski o
kremlowskim ultimatum na czas rosyjskiego święta.