Premier Sir Keir Starmer teoretycznie nie musi martwić się o władzę: najbliższe wybory parlamentarne mogą się odbyć dopiero w sierpniu 2029 r. Jednak wynik czwartkowego głosowania na około 5 tys. radnych okazał się tak katastrofalny dla rządzącej krajem Partii Pracy, że jej szef musiał zapewniać, iż nie rozważa dymisji.
– Biorę pełną odpowiedzialność za bolesny dla naszej partii rezultat. Jednak nie zrezygnuję z wprowadzenia w życie zmian, dla których zostałem wybrany. Gdybym dziś odszedł, powstałby chaos – zapewnił.