Reklama

Prof. Bogdan Góralczyk: Druga węgierska rewolucja przy wyborczych urnach

Kiedy wiosną 2010 r. Viktor Orbán dochodził do władzy i zyskał konstytucyjną większość, zdefiniował swoje zwycięstwo jako „fülke forradalom” – rewolucję przy wyborczych urnach. Po 16 latach rządów podobna rewolucja zmiotła go ze sceny. Koło się zamknęło?
Odblokowanie unijnych pieniędzy to dla Pétera Magyara gardłowa sprawa. Na zdjęciu z szefową Komisji

Odblokowanie unijnych pieniędzy to dla Pétera Magyara gardłowa sprawa. Na zdjęciu z szefową Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen podczas pierwszej po wyborach wizyty w Brukseli; 29 kwietnia 2026 r.

Foto: Wiktor Dabkowski/Bloomberg

Większość teoretyków i analityków polityki uważa, że systemu autokratycznego nie da się znieść wyborczą kartką. A jednak na Węgrzech tak się stało, chociaż nikt – literalnie nikt – nie przewidywał, że następca Orbána, Péter Magyar, też sięgnie po konstytucyjną większość. Owszem, tendencje w sondażach (z wyjątkiem tych na rzecz rządzącego Fideszu) pokazywały, że opozycyjna Tisza (Tisztelet és Szabadság, Szacunek i Wolność) może wygrać, ale takiej skali zwycięstwa się nie spodziewano. Te 141 (na 199) mandatów w parlamencie powinno pozwolić Magyarowi i Tiszy wprowadzać zmiany szybciej i skuteczniej niż rządowi w Warszawie po 2023 r.

Pozostało jeszcze 97% artykułu

Dostęp do treści RP.PL za 19 zł miesięcznie!

Bądź na bieżąco z najważniejszymi informacjami z kraju i ze świata. Czytaj treści od Rzeczpospolitej — najbardziej opiniotwórczego źródła.

Polityka, wydarzenia, społeczeństwo, ekonomia i psychologia.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama