Bogdan Góralczyk

Bogdan Góralczyk: Kryzys wokół Tajwanu. Przyczajony bielik, ukąszony smok

Wizyta Nancy Pelosi na Tajwanie będzie miała dalekosiężne skutki. Pytanie, co przeważy: zimna kalkulacja i chłodna głowa, czy też emocje i podrażniona duma – pisze sinolog.

Bogdan Góralczyk: Upadek Sri Lanki, czyli jak zostać bankrutem

Na Sri Lance mamy obecnie do czynienia z prawdziwie niebywałą sytuacją, że praktycznie nikt nie chce objąć rządów – pisze politolog z UW.

Bogdan Góralczyk: Mantry i klisze ambasadora Chin w Polsce

Rzeczywistość jest dziś na tyle skomplikowana i złożona, że same deklaracje trudno uznać za wystarczające – tekst ambasadora Chin komentuje politolog i publicysta.

Bogdan Góralczyk: Klimat, głupcze

Czas zamienić dotychczasowe wskaźniki wzrostu, dochodu i zysków na wymogi dotyczące jakości naszego życia. Czas zmienić dotychczasową agendę oraz zestaw wartości – pisze politolog.

Bogdan Góralczyk: Śpiący Joe się obudził, czyli Biden w Azji

Krótka, pierwsza wizyta Joe Bidena w Azji pokazała jak na dłoni, że obok frontów na Ukrainie mamy jeszcze jeden, bodaj najważniejszy z punktu widzenia polityki mocarstw, czyli ten w regionie Azji i Pacyfiku.

Węgry. Kleptokracja i egzystencjalny strach

System, zwany na zewnątrz „orbanizmem", z założenia ma być swoisty i wsobny, a przy tym hierarchiczny, a przede wszystkim wodzowski. Ukochany lud ma być prowadzony niczym stado, a przy tym zadowolony z tego stanu, bo zwolniony z odpowiedzialności.

Bogdan Góralczyk: Dwa ognie Viktora Orbána

Viktor Orbán już widzi, że jego dotychczasowy wielki sojusznik Władimir Putin wojny nie wygrał i raczej nie wygra. Ale nie dajmy się zwieść. Mocno nagłośniona wizyta węgierskiej prezydent Katalin Novák w Warszawie nie jest żadnym przełomem.

Rosyjski ból głowy Pekinu

Strategiczna współpraca z Moskwą z atutu stała się dla Chin obciążeniem. W kręgach decyzyjnych w Pekinie wszystko rozpatruje się w kontekście rozgrywki dla nich najważniejszej – ze Stanami Zjednoczonymi o dominację i prymat.

Bogdan Góralczyk: Viktor Orbán wygrał. A Węgrzy?

Premier Viktor Orbán, już najdłużej sprawujący tę funkcję w węgierskich dziejach polityk, po raz czwarty z rzędu zdobył konstytucyjną większość w parlamencie. Na wiecu powyborczym dumnie głosił: "Odnieśliśmy wielkie zwycięstwo. Tak wielkie, że widać je nawet z księżyca, a już na pewno z Brukseli".

Na naszych oczach rodzi się naród

Czemu wśród osób rządzących w Warszawie nie narodziło się podejrzenie, że Orbán jest wierniejszy nie względem nich, lecz swojego nauczyciela w Moskwie, i że nie tyle reprezentuje interesy Warszawy w Moskwie, ile odwrotnie – Moskwy w Warszawie?