Bogdan Góralczyk: Strach być dzisiaj liberalnym demokratą

W USA Joe Biden upada pod naporem Donalda Trumpa, we Francji Emmanuel Macron broni się przed Marine Le Pen, a w Parlamencie Europejskim Viktor Orbán zakłada nową frakcję „patriotyczną” z czeską partią ANO Andreja Babiša oraz austriacką FPÖ Herberta Kickla. Cały Zachód ma do czynienia z buntem mas.

Publikacja: 30.06.2024 18:18

Bogdan Góralczyk: Strach być dzisiaj liberalnym demokratą

Foto: AFP

Pierwsza debata amerykańska przed wyborami prezydenckimi i występ obydwu kandydatów sprawił, iż realnie uświadomiono sobie, że Joe Biden po prostu fizycznie nie da rady pełnić niezwykle wymagającej funkcji w kolejnej kadencji. Natomiast bardzo realny stał się powrót do władzy Donalda Trumpa, który zaprezentował wszystkie swoje przymioty: pewność siebie, wigor, brak szacunku dla przeciwnika i dziennikarzy oraz chroniczne kłamstwa. Gawiedź oraz prawa strona politycznej palety się cieszy, bo ma prawdziwego buldożera, natomiast liberalne elity, począwszy od wpływowego „New York Timesa”, otwarcie domagają się od Bidena, by ustąpił na rzecz innego kandydata. Ustąpi? Można wątpić, bowiem u demokratów, począwszy od małżonki prezydenta i jego poprzedników Baracka Obamy i Billa Clintona pojawiło się – raczej samobójcze, jeśli nie okrutne – wezwanie: „Walcz!”.

Donald Trump pojawi się na szczycie europejskim u Viktora Orbána

Tymczasem po naszej stronie Atlantyku Francuzi właśnie urządzili sobie referendum nad sensem dalszego funkcjonowania na urzędzie prezydenta Emmanuela Macrona, obecnie jednego z najbardziej wyrazistych polityków europejskich. A obóz Marine Le Pen i skrajna prawica szykują na premiera młodego, zaledwie 28-letniego Jordana Bardellę. Co z kolei skłania najważniejszy dziennik europejski „Politico” do stawiania nie mniej ostrych postulatów niż jego odpowiednicy z „New York Timesa” oraz pytania, czy to nie jest przypadkiem „francuski moment brexitu”. No i czy hazardowe pociągnięcie Macrona z przeterminowanymi wyborami nie zatrzęsie nie tylko UE, ale nawet całym światowym ładem.

Czytaj więcej

Jędrzej Bielecki: Debata Joe Biden–Donald Trump. Klęska Bidena. Ameryka pozostawiona na pastwę Trumpa

W aktualnej sytuacji nie są to pytania retoryczne czy pozbawione sensu. Tym bardziej że z naszej strony kontynentu też poszedł silny sygnał – od niezawodnego premiera Viktora Orbána, który właśnie przejmuje prezydencję w Unii po hasłem, a jakże, przejętym od Trumpa: „Uczynić Europę wielką”. A samego Trumpa, na dodatek, Orbán już zaprosił na planowany u siebie w Budapeszcie szczyt europejski.

Cały Zachód ma do czynienia z buntem mas

Zanim to jednak nastąpi, dopiął swego i właśnie zawiązał polityczny sojusz z czeską partią ANO byłego premiera Andreja Babiša oraz austriacką partią FPÖ Herberta Kickla. Mają utworzyć własną frakcję, nazwaną, a jakże, „patriotyczną” w nowym Parlamencie Europejskim. Jej założenia programowe powinny dzwonić w uszach europejskich demokratów nie mniej głośno niż zauważalny wiek Joe Bidena. W założeniach programowych stawiają oni bowiem sprawę jasno: nie wierzymy w zmiany klimatyczne, jesteśmy przeciwni Zielonemu Ładowi oraz wszelkiej maści migrantom; opowiadamy się za suwerennością, a nie federalizmem, wolnością, a nie nakazami (eurokratów z Brukseli) oraz – niczym Trump – pokojem, a nie wojną, o czym już od dawna mówi u siebie Orbán.

Centrowe, liberalne, lewicowe i zielone elity dotychczas dominujące po obu stronach Atlantyku mają do czynienia z buntem mas i polityków wykorzystujących ten bunt do swoich politycznych celów. Idzie prawdziwy atak ze strony sił po prawej stronie politycznej palety. Czy te pierwsze wyciągną należyte wnioski? Czy też, trwając uparcie na swoich pozycjach, oddadzą na tacy kontrolę nad obywatelami swym ideowym przeciwnikom?

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Przegrana Bidena, wybory we Francji, awantura na szczycie UE. Co to znaczy dla bezpieczeństwa Polski?

Oto jak na dłoni mamy na agendzie kardynalne pytania związane z przyszłością: dominacji i roli supermocarstwa w wydaniu USA; dalszą rolą projektu integracji europejskiej; kształtem właśnie wyłaniającego się ruchu patriotycznego, czyli sił przeciwnych działaniom integracyjnym, mocno zaś eksponującym zalety suwerenności. Czy zamiast wspólnych rynków, otwartych granic i wzajemnej tolerancji czekają nas nowe bariery, mury i protekcjonizm, a wszystko w imię „patriotyzmu”, który przez innych z równie mocnym uzasadnieniem może być definiowany jako nacjonalizm, ostracyzm czy nawet ksenofobia?

Liberalna demokracja znika pod naporem nieliberalnych, „patriotycznych” ruchów

Również my w Polsce mamy na agendzie tę samą paletę wyzwań i zagadnień rozpaloną już od dawna: suwereniści spierają się z federalistami, zwolennicy społeczeństw otwartych z wyznawcami państw narodowych, globaliści z alterglobalistami, kosmopolici z nacjonalistami, a ekolodzy z negacjonistami zmian klimatycznych. Wszędzie wokół nas rosnąca polaryzacja, emocje, krzyk i całkowite negowanie osiągnięć drugiej strony, co tak jaskrawie pokazała debata Biden – Trump.

A gdzie w tym wszystkim liberalna demokracja, oparta na porozumieniu, konsensusie, wzajemnej kontroli i równowagi władz? Ta znika pod naporem nieliberalnych, „patriotycznych” ruchów, broniących suwerenności i kreujących charyzmatycznych liderów skupiających całą władze (i majątek) w swoich rękach, co tak wyraziście pokazał premier Viktor Orbán, dziś kreujący swoje klony. Aż strach być dzisiaj liberalnym demokratą, bowiem akurat oni są dziś wyraźnie w odwrocie..

Autor

Bogdan Góralczyk

Politolog i sinolog, znawca polityki międzynarodowej. Profesor Uniwersytetu Warszawskiego

Pierwsza debata amerykańska przed wyborami prezydenckimi i występ obydwu kandydatów sprawił, iż realnie uświadomiono sobie, że Joe Biden po prostu fizycznie nie da rady pełnić niezwykle wymagającej funkcji w kolejnej kadencji. Natomiast bardzo realny stał się powrót do władzy Donalda Trumpa, który zaprezentował wszystkie swoje przymioty: pewność siebie, wigor, brak szacunku dla przeciwnika i dziennikarzy oraz chroniczne kłamstwa. Gawiedź oraz prawa strona politycznej palety się cieszy, bo ma prawdziwego buldożera, natomiast liberalne elity, począwszy od wpływowego „New York Timesa”, otwarcie domagają się od Bidena, by ustąpił na rzecz innego kandydata. Ustąpi? Można wątpić, bowiem u demokratów, począwszy od małżonki prezydenta i jego poprzedników Baracka Obamy i Billa Clintona pojawiło się – raczej samobójcze, jeśli nie okrutne – wezwanie: „Walcz!”.

Pozostało 85% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie polityczno - społeczne
Michał Szułdrzyński: Kukiz z Ardanowskim. Mały sojusz, który może wstrząsnąć wielkimi planami Kaczyńskiego i PiS
Opinie polityczno - społeczne
Joanna Ćwiek-Świdecka: Czym różni się Jarosław Kaczyński od Janusza Korczaka?
felietony
Gambit Emmanuela Macrona i polskie karpie cieszące się na Wigilię
Opinie polityczno - społeczne
Daniel Jankowski: W upamiętnianiu powstania warszawskiego nie chodzi o spieranie się, czy było warto
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Opinie polityczno - społeczne
Marek Kozubal: Rzeź wołyńska w naszych głowach
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą