Już widzę oczami wyobraźni, że gdyby Iga Świątek grała finał w Londynie w czasie kampanii prezydenckiej czy parlamentarnej, każdy polityk chciałby się podpiąć pod jej sukces, ogrzać w blasku fleszy i koniecznie zaznaczyć, że to właśnie on jest największym fanem tenisa. Gdyby Sławosz Uznański-Wiśniewski wracał z kosmosu tuż przed wyborami, mielibyśmy festiwal głosów fałszywych ojców i matek tego sukcesu.
Czytaj więcej
Iga Świątek była już królową Paryża, później podbiła Nowy Jork, a teraz została księżną Londynu. Zdobyła wielkoszlemowego hat tricka, odnosząc zwyc...
Najwięksi fani tenisa? Ojcowie i matki sukcesu kosmonauty? Politycy!
Politycy mają tendencję do podkreślania, że konkretne sukcesy przypadły na okres ich rządów. Tymczasem Polsce wciskanie polityki wszędzie i zawsze jest niepotrzebne. Polska oczywiście potrzebuje mądrych polityków i ich decyzji, ale potrzebuje też ambitnych naukowców, zdolnych filmowców, muzyków, plastyków i sportowców. I my – Polacy – nie potrzebujemy, by nadawano każdemu tematowi wymiar polityczny.
Mój apel do polityków: sport, którego nie wspieracie wystarczająco, i nauka, która często istnieje tylko dzięki biznesowi, i kultura, która rozkwita dzięki determinacji twórców i sponsorów – to wszystko nie są wasze zasługi.
Nie każdy sukces Polki czy Polaka to owoc polityki. Zostawcie nam jakąś przestrzeń bez niej. Jak widać na przykładzie Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego oraz Igi Świątek, są tacy, którzy świetnie sobie bez polityki radzą.
Sukcesy ponad podziałami, ponad polityką, ponad polaryzacją
I jeszcze jedna refleksja: politycy podzielili ten kraj na pół. To nasza wspólna tragedia. Jest coraz mniej spraw, które nas łączą, a coraz więcej takich, o które się spieramy. Tylko że zwykły Polak i zwykła Polka najczęściej tego podziału nie chcą i do niczego go nie potrzebują. Pęknięcie narodu jest korzystne tylko dla polityków, którym łatwiej jest podsycać spór i zbijać dzięki temu polityczny kapitał. Tymczasem emocje sportowe są ponad podziałami. Sukcesy ludzi nauki i kultury są ponad podziałami. Wynikają z ciężkiej pracy ludzi, którzy głosują na różne partie i na różnych polityków, ale niekoniecznie chcą to upubliczniać.