Nastroje pośredników po upublicznieniu danych transakcyjnych mieszkań zbadał portal Nieruchomosci-online.pl we współpracy z Uniwersytetem Ekonomicznym we Wrocławiu. 1,5 tys. agentów zapytano w marcu o ocenę ujawnienia cen transakcyjnych z Rejestru Cen Nieruchomości (RCN) oraz jego wpływ na zachowania kupujących i sprzedających.
– Większość ocen jest pozytywna, ale część agentów studzi oczekiwania: „suche” ceny łatwo źle odczytać, nie wszyscy kupujący i sprzedający umieją z nich korzystać, a różnice w standardzie mieszkań sprawiają, że dane wymagają ostrożnej interpretacji – mówi Rafał Bieńkowski z portalu Nieruchomosci-online.pl.
Czytaj więcej
Wykorzystujący maksymalną zdolność kredytową klienci mają dziś większy wybór nowych mieszkań niż przed rokiem. Co deweloperzy oferują singlom, co r...
Kupującym łatwiej ocenić cenę mieszkania
Rafał Bieńkowski zaznacza jednak: analiza odpowiedzi wskazuje, że „uwolnienie cen transakcyjnych było na wielu lokalnych rynkach niczym włączenie światła w rozmowach o cenie”.
– Najczęściej powtarza się jeden wątek: dane z realnych transakcji zaczęły sprowadzać dyskusję z poziomu „wydaje mi się” na poziom „sprawdźmy”. Kupujący zyskują poczucie, że łatwiej im ocenić, czy nie przepłacają, przez co wchodzą do negocjacji pewniej, z konkretnym argumentem – mówi Rafał Bieńkowski. – Sprzedający z kolei, widząc, za ile podobne mieszkania faktycznie się sprzedają, są częściej skłonni do rozmowy. W efekcie, w opinii wielu pośredników, różnica między cenami ofertowymi a transakcyjnymi może się stopniowo zmniejszać.
Część agentów studzi jednak oczekiwania. – Nie wszyscy korzystają jeszcze z RCN, a dla części kupujących i sprzedających dane nie są w pełni czytelne. Dlatego wpływ narzędzia na rynek może narastać powoli, stopniowo – mówi Bieńkowski.
Nie kupować kota w worku
Jak mówi cytowana przez portal Anna Bylewska z biura Bylewscy Nieruchomości w Poznaniu, dostępność cen transakcyjnych z RCN „stała się kluczowym czynnikiem zmieniającym zasady gry”. – Skończyła się era licytowania pod marzenia, nie ma już mowy o kupowaniu kota w worku. Sprzedający musieli zejść na ziemię, wzrosła elastyczność w negocjacjach – zauważa.
Pyta przez serwis Agata Stradomska z agencji Białe Lwy w Warszawie dopowiada, że ujawnienie cen transakcyjnych zwiększyło transparentność rynku. – Dla kupujących to ważne narzędzie porównawcze, które pomaga ocenić, czy dana oferta jest rynkowa. Dla sprzedających może to być moment weryfikacji oczekiwań. W dłuższej perspektywie dostęp do danych transakcyjnych powinien stabilizować rynek i ograniczać skrajnie zawyżone ceny ofertowe – uważa.
Czytaj więcej
Bezpłatny dostęp do danych o transakcjach ma m.in. ograniczyć manipulowanie cenami nieruchomości. Czy spełni nadzieje?
Pośrednicy podkreślają też, że ujawnienie cen transakcyjnych zmienia sposób prowadzenia rozmów z klientami – dane ułatwiają uzasadnianie wyceny i przesuwają negocjacje z poziomu opinii na poziom argumentów. Jawność cen transakcyjnych wpływa też na relację między rynkiem pierwotnym i wtórnym.
– Część agentów biorących udział w naszym badaniu podkreśla, że samo ujawnienie cen transakcyjnych to krok w dobrą stronę, ale rynek musi dopiero nauczyć się z tych danych korzystać – komentuje Rafał Bieńkowski. – Agenci wyrażają obawy, że niektórzy uczestnicy rynku mogą używać danych zbyt dosłownie. Bez rozumienia, jak wiele czynników buduje cenę, np. standard, piętro, stan prawny, ekspozycja, układ czy niedawny remont.
Czytaj więcej
Jawne ceny mieszkań mogą ograniczyć takie praktyki, jak różnicowanie cen w zależności od oceny klienta przez dewelopera – mówi Daniel Urbanowicz, e...