Departament Obrony nie chce na razie komentować ogłoszonego przez Trumpa wysłania do Polski dodatkowych 5 tys. żołnierzy USA. Ale tak jak to miało miejsce w przypadku wstrzymania rotacji wojsk do naszego kraju, Pentagon będzie musiał podjąć jakąś decyzję.

Bazy wojskowe USA w Europie

Bazy wojskowe USA w Europie

Foto: PAP

Donald Trump łączy wysłanie żołnierzy do Polski z Karolem Nawrockim. Powinniśmy się przyzwyczaić do decyzji pod wpływem emocji

Kilka dni temu gen. broni rez. dr Dariusz Łukowski, dyrektor Departamentu Strategii i Planowania Obronnego MON, pytany przez „Rzeczpospolitą” mówił, że zostanie dokończona rotacja. Ale i on nie zna odpowiedzi na niektóre pytania. – Dzisiaj nie mamy odpowiedzi na na pytanie, czy (zostanie dokończona) przez brygadową grupę bojową z Teksasu. Działania, które podejmą Amerykanie będą miały charakter długofalowy. Nie wiemy, jak długo rotacja będzie wstrzymywana. Nie jest dla nas jasne, na przykład, czy ci żołnierze, którzy są w Polsce i mieli wrócić do USA w ramach tej rotacji wyjadą, czy też będą czekali na zmienników. Mamy wstrzymaną decyzję o przerzucie, ale nie mamy o powrocie do USA tych, którzy u nas są – opisywał generał, który do niedawna był szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego. 

Czytaj więcej

Generał Łukowski: Prowadzone były rozmowy o zwiększeniu liczby żołnierzy amerykańskich w Polsce

Trump otwarcie powiązał zmianę decyzji z wynikiem wyborów prezydenckich w Polsce. „W związku z pomyślnym wynikiem wyborów, w których zwyciężył obecny prezydent Polski Karol Nawrocki – którego z dumą poparłem – oraz biorąc pod uwagę nasze relacje z nim” – oświadczył. I choć takie uzasadnienie może wyglądać mało profesjonalnie, powinniśmy przyzwyczaić się, że decyzje Trumpa wymykają się racjonalnej analizie, a są podejmowane pod wpływem emocji oraz ad hoc. Sytuacja ta pokazuje jednocześnie, że w dzisiejszym świecie opłacalna może być dyplomacja prowadzona nie tylko w zaciszu gabinetów, lecz także w świetle kamer i na portalach społecznościowych.

Żołnierze USA przyjadą do Polski, więc wyjadą z innych państw Europy? 

Nie znamy szczegółowych efektów misji wiceministrów obrony Cezarego Tomczyka i Pawła Zaleskiego w Waszyngtonie, choć wcześniej wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz informował o obietnicy, że liczba wojsk amerykańskich w Polsce nie zostanie zredukowana. Warto jednak także odnotować aktywność prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego oraz kontakty polskiego środowiska z kręgami MAGA, w tym aktywność amerykańskiego oddziału TV Republika, chociaż taki argument dla wielu komentatorów może wydać się nie do przełknięcia.

Żołnierze USA w Europie

Żołnierze USA w Europie

Foto: PAP

Dziennik „Politico” spekuluje, czy spełnienie zapowiedzi Trumpa oznaczałoby redukcję sił amerykańskich w innych krajach. Wydaje się to prawdopodobne, biorąc pod uwagę strategię bezpieczeństwa narodowego USA, która zakłada przesunięcie sił zbrojnych w rejon Indo-Pacyfiku przy jednoczesnej redukcji ich obecności w Europie. Obecnie na Starym Kontynencie stacjonuje około 80 tysięcy żołnierzy USA, z czego najwięcej – około 37 tys. w Niemczech.

Czytaj więcej

Maciej Miłosz: Amerykański król jest nagi. Zaklinanie rzeczywistości Polsce nie pomoże

Departament Wojny USA będzie musiał przekuć kierunkową decyzję prezydenta w konkretny plan. Polska od dłuższego czasu zabiega o stałe „zakotwiczenie” wojsk amerykańskich na swoim terytorium. Jak podkreśla gen. Łukowski, kluczowe są obecnie inwestycje infrastrukturalne – szczególnie magazyn sprzętu ciężkiego APS w Powidzu oraz planowany kolejny magazyn pod Wrocławiem dla grupy brygadowej. – W rozmowach ze stroną amerykańską staramy się być maksymalnie elastyczni i podejmujemy konkretne zobowiązania, inwestujemy w infrastrukturę. Ustalamy kolejne miejsca, wykupujemy grunty, rezerwujemy środki finansowe i rozpoczynamy prace projektowe – mówi nam generał. Jednocześnie przyznaje, że Polska nie posiada jeszcze infrastruktury pozwalającej na szybkie przyjęcie znacząco większych sił. – My dopiero musimy stworzyć warunki do ich stałej obecności. Jesteśmy w stanie inwestować, tylko musimy mieć jasny sygnał ze strony amerykańskiej. To się nie wydarzy z dnia na dzień – mówi. Takie są twarde realia.

W tym kontekście z pola widzenia nie może nam umknąć prawda brytyjskiego premiera lorda Henry Johna Temple Palmerstona: „W polityce nie ma wiecznych przyjaciół ani wiecznych wrogów – są tylko wieczne interesy.” W naszym interesie jest utrzymanie kontyngentu wojsk amerykańskich w Polsce.