W nocy wydarzyło się coś obiektywnie dobrego – z racji polskiej racji stanu.

Dlaczego zawieszenie broni w wojnie USA z Iranem to dobra wiadomość dla Polski

Trzeba mieć na uwadze, że zakończenie wojny USA i Izraela z Iranem jest w polskim interesie, ponieważ jej trwanie, a nawet eskalacja mogłaby potężnie zachwiać nie tylko globalną, ale i polską gospodarką oraz stworzyć nowe zagrożenia geopolityczne. Uwikłanie USA w niekończącą się wojnę z Iranem oznaczać musi więcej oddechu dla wrogów Zachodu, w tym Rosji, która dziś nie tylko inkasuje „premię” za drożejącą ropę, ale też może mieć nadzieję, iż w USA zabraknie broni, którą państwa NATO kupują, by przekazać Ukraińcom.

Dla Moskwy karta irańska mogła być też atutem w rozgrywce z USA dotyczącej kształtu przyszłego pokoju na Ukrainie i elementem jakiegoś quid pro quo, w którym za mniejszą sympatię wobec Teheranu Moskwa oczekiwałaby większego dystansu Waszyngtonu do Kijowa. A przecież im mniej takich kart Rosja ma, tym lepiej. Wreszcie – co nie mniej ważne – im mniej odległych frontów ma otwartych nasz sojusznik, tym lepiej dla nas, bo to oznacza, że gdy to my znajdziemy się w trudnej sytuacji, łatwiej nam będzie uzyskać jego uwagę.

Czytaj więcej

Wicepremier o wpisach Donalda Trumpa: Głęboki wdech, wyregulowanie oddechu

Nie zapominajmy, że to USA są naszym sojusznikiem

Powściągliwość w komentowaniu całej sytuacji jest ważna również dlatego, że niezależnie od oceny amerykańskich intencji i motywacji, to Stany Zjednoczone, a nie Iran, są naszym sojusznikiem. I nie ulega wątpliwości, że świat jest bezpieczniejszy, jeżeli teokratyczny reżim w Teheranie, który zniszczenie państwa Izrael uważa za oficjalny cel swojej polityki zagranicznej, nie ma broni atomowej. Nie oznacza to, oczywiście, że trzeba wzorem Mariusza Błaszczaka składać deklaracje, iż gdybyśmy tylko mieli dwa lotniskowce, to jeden powinniśmy wysłać Amerykanom na Bliski Wschód, czy domagać się od Europy – jak prezydencki minister Marcin Przydacz – by rzuciła się na pomoc Stanom Zjednoczonym w wojnie, o którą Trump swoich sojuszników nawet nie zapytał. Ale warto też uniknąć drugiej skrajności – czyli tryumfalizmu i ostentacyjnego okazywania radości z tego, że Trump – mimo buńczucznych zapowiedzi – musi grać w dużym stopniu na warunkach Iranu. Zwłaszcza że nasze bezpieczeństwo nadal w bardzo dużej mierze zależy od naszych przyjaciół zza oceanu. Nawet jeśli jest to dziś trudna przyjaźń. 

Źle byłoby, gdyby teraz zaczęła się licytacja między PiS przekonującym, że Trump osiągnął kolejny wielki sukces, a koalicją rządzącą, że to klęska i że w zasadzie dobrze mu tak

Francuski premier George Clemenceau mawiał, że wojna jest zbyt poważną sprawą, by pozostawiać ją wojskowym. Parafrazując te słowa, można stwierdzić, że polityka zagraniczna jest zbyt poważną sprawą, by pozostawiać ją politykom do uprawiania polityki. Zwłaszcza gdy mówimy tak naprawdę o kwestiach kluczowych z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski. Źle byłoby, gdyby teraz zaczęła się licytacja między PiS, przekonującym że Trump osiągnął kolejny wielki sukces, a koalicją rządzącą, że to klęska i że w zasadzie dobrze mu tak. W tej kwestii lepiej pomilczeć, kontemplując to, że nasza cywilizacja – w najgorszym wypadku – zyskała trochę czasu.