Po szczycie w 2022 r. ceny nawozów spadły, ale już nigdy nie powróciły do poziomu sprzed pandemii COVID-19. Produkcja nawozów w UE jest również niższa niż kiedyś. W 2025 r. ceny ponownie wzrosły, a kryzys na Bliskim Wschodzie pogorszył sytuację. Nawozy są towarami globalnymi i pozostają narażone na zakłócenia w międzynarodowym handlu energią, handlu i transporcie. Dziś, w czasie wojny na Bliskim Wschodzie oraz trwającej już piąty rok agresji Rosji na Ukrainę, nawozy są znowu tak drogie, że aż niedostępne, o czym ostrzegaliśmy od początku konfliktu.

– Ceny nawozów azotowych są o około 70 proc. wyższe od średniej z 2024 r. i jeszcze wyższe w porównaniu z poziomami sprzed pandemii COVID-19. Dostępność cenowa nawozów jest obecnie na najniższym poziomie od 2022 r. – mówił w poniedziałek Christophe Hansen, komisarz ds. rolnictwa, na Radzie Agrifish, czyli unijnej Radzie ds. Rolnictwa i Rybołówstwa. Bruksela ma jeszcze 200 mln euro tzw. rezerwy rolnej na ingerencję.

Problem z nawozami jest poważny, grozi zwyżką cen żywności, a procesy produkcji rolnej są na tyle długie, że już dziś trzeba reagować na spodziewany za rok problem z dostępnością nawozów. W wyniku blokady w Zatoce Ormuz po ataku USA i Izraela na Iran, nawozy są najmniej dostępne od ataku Rosji na Ukrainę, czyli od 2022 r. Z powodu blokady wzrosły ceny paliw, ropy i gazu, Bliski Wschód był ważnym producentem nawozów, zwłaszcza azotowych. W konsekwencji, bardzo wzrosły ich ceny, np. nawozy azotowe podrożały od lutego 2026 r. z 416 euro za tonę do 554 euro, a nawozy fosforowe z 600 do 700 euro, według unijnego obserwatorium cen nawozów.

Czytaj więcej

Wielki wzrost cen w rolnictwie przez wojnę. Indeks cen nawozów wzrósł o 26 proc.

Komisja sięgnie po rezerwę rolną, jest tam dziś 200 mln euro

Sytuacja w tym roku jest jeszcze w miarę pod kontrolą, bo większość nawozów rolnicy kupili jeszcze przed atakiem i skokiem cen, ale rosną obawy o 2027 r., bo do lata rolnicy muszą zdecydować, co będą uprawiać i jakie nawozy kupić.

Dlatego celem ogłoszonego w ubiegłym tygodniu „Fertilizer Action Plan”, czyli planu działania na rzecz nawozów, jest uspokojenie napiętej sytuacji w rolnictwie – w krótkim i dłuższym terminie. Komisja dorzuci pieniędzy na nawozy, ale też usprawni wewnątrzunijną ich produkcję po przystępnych cenach, co ma zmniejszyć naszą zależność i pobudzić europejską bazę przemysłową.

– Komisja uruchomi pozostałą kwotę z rezerwy rolnej, która obecnie wynosi około 200 mln euro, zaproponuje również władzy budżetowej co najmniej podwojenie tej kwoty, aby uzyskać znaczący budżet – zapowiadał Christophe Hansen.

Po napaści Rosji na Ukrainę zmalała unijna produkcja nawozów. To ma się zmienić, Bruksela mówi o budowie zintegrowanego jednolitego rynku nawozów i o większej przejrzystości cen i zapasów. Produkcja i stosowanie nawozów ma być też lepiej powiązana z unijnymi celami gospodarki o obiegu zamkniętym i dekarbonizacji.

– Zaproponujemy również ukierunkowany pakiet w ramach WPR, obejmujący trzy elementy: nowy program płynności finansowej, elastyczność w zakresie wypłat zaliczek dla rolników oraz wsparcie na rzecz efektywności nawożenia, tak abyście mogli wykorzystać wszystkie środki dostępne w ramach waszych planów strategicznych WPR – mówił komisarz unijnym ministrom rolnictwa.

Czytaj więcej

W rolnictwie wieje chłodem. Wyraźne pogorszenie koniunktury

Jak zmniejszyć zależność UE od importu nawozów? Poferment, biomasa z alg

Kluczem do zapobiegania huśtawkom cen i nerwowości producentów rolnych jest jednak zmniejszenie zależności od importowanych nawozów, i to udowodniły zarówno konsekwencje ataku Rosji na Ukrainę jak i USA na Iran. To jednak już działanie w różnych obszarach polityki i gospodarki. – Niezbędne jest utrzymanie krajowej produkcji nawozów oraz wspieranie przemysłu w dekarbonizacji, ale musi to prowadzić do sytuacji, w której rolnicy będą mieli nie tylko potrzebne im ilości, ale przede wszystkim nawozy w bardziej przystępnych cenach – mówił Hansen.

Jego zdaniem, Europa ma tu niewykorzystany potencjał,  w produkcji nawozów i w zarządzaniu składnikami odżywczymi  może integrować rozwiązania organiczne, z materiałów z recyklingu i biopochodnych. – Na przykład biogaz i biometan to nie tylko energia pozyskiwana z gospodarstw domowych, ale także nawozy własnej produkcji w postaci pofermentu. Istnieje również biomasa z alg, inne środki poprawiające jakość gleby, rozwiązania mikrobiologiczne – by wymienić tylko kilka obiecujących ścieżek – mówił Hansen.

Wskazał też, że rolnicy odczuwają dziś skutki dekarbonizacji przemysłu i muszą w równym stopniu uczestniczyć w uzasadnieniu biznesowym dla dalszej dekarbonizacji, więc stymulowanie produkcji nawozów niskoemisyjnych musi mieć właściwe warunki. – W jaki sposób możemy połączyć siły między Wspólną Polityką Rolną, kredytami węglowymi i przychodami z ETS, zgodnie z sugestią Planu Działań w sprawie Nawozów, aby stworzyć sytuację korzystną zarówno dla przemysłu, jak i rolników? – pytał Hansen ministrów i prosił o wskazanie rozwiązań.

Unia rozważa różne opcje, nawet gromadzenie zapasów,  monitorowanie rynku i wczesne ostrzeganie oraz inne instrumenty, które mogą wzmocnić odporność na skoki nawozów. Ważnym elementem planu jest tzw. Partnerstwo UE w zakresie łańcucha wartości nawozów, zrzeszające producentów nawozów, rolników i państwa członkowskie.

Czytaj więcej

Zielone odpady też da się zagospodarować. Ale wcześniej potrzebne są inwestycje