Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaki wpływ ma konflikt w Iranie na globalne rynki nawozów i ceny żywności?
- W jaki sposób kluczowe szlaki transportowe wpływają na dostępność i koszt strategicznych surowców?
- Jakie są zależności między cenami energii a kosztami produkcji nawozów azotowych?
- Kto wstrzymał eksport nawozów i dlaczego?
- Jakie są prognozowane konsekwencje dla rynków europejskich i polskich?
Największym ryzykiem aktualnego kryzysu na Bliskim Wschodzie jest, że może się powtórzyć scenariusz obserwowany ostatnio po ataku Rosji na Ukrainę, czyli kryzys energetyczny, nawozowy, a także na rynku zbóż i żywności, i w efekcie kumulacji tych zdarzeń kolosalna inflacja. Moc, z jaką wojna w Iranie uderzy w rynki będzie zależała od czasu trwania konfliktu. Napięcie już dziś jest jednak ogromne, a wielcy producenci, jak Chiny, Rosja czy Turcja – wstrzymują eksport nawozów, by swoim rolnikom zapewnić możliwie niskie ceny. Z drugiej strony, UE ma „poduszkę” po dużym imporcie z ubiegłego roku.
Czytaj więcej:
Konsekwencje wojny USA i Izraela z Iranem zaczynają być odczuwalne także w Polsce. Drożeją paliwa i nawozy, rosną koszty produkcji żywności, a eksp...
Pro
Ceny nawozów rosną przez wojnę w Iranie. Skutki dla żywności i inflacji
Przez zablokowaną dziś przez Iran Cieśninę Ormuz przechodzi 30 proc. światowych nawozów, a producenci z regionu Zatoki Perskiej są według FAO głównymi dostawcami amoniaku i mocznika. Reuters cytuje ostrzeżenia Bank of America, że konflikt zagraża 65–70 proc. światowych dostaw mocznika, a ceny wzrosły już o 30–40 proc. To wpłynie na uprawy, a w dalszej kolejności ograniczy podaż surowców – zbóż i pasz, w efekcie czego będzie mniej m.in. mleka i mięsa. Takie zdaniem ekspertów będą efekty konfliktu, jeśli potrwa nawet tylko kilka kolejnych tygodni.
Czytaj więcej
Prezydent USA Donald Trump nadal twierdzi, że toczą się negocjacje z Irańczykami. Ma też plan pokojowy. Nie ma jednak pewności, że Iran go zaakcept...
Nawozy już zdrożały. Rajd cenowy ruszył od początku marca, a napięcie na rynku rośnie, bo zakłócenia w dostawach nawozów oraz gwałtowny wzrost cen energii, w tym gazu, spowodowany konfliktem w Iranie, grożą wywołaniem kolejnego gwałtownego wzrostu cen żywności. Ma to znaczenie nie tylko dla Polski, ale także dla krajów rozwijających się, w tym Afryki, która właśnie otrząsnęła się po szoku pandemii i wojny w Ukrainie i zaczynała przyciągać inwestycje. „Z czasem może to mieć duży wpływ na ceny, w tym ceny żywności” – powiedziała Odile Renaud-Basso, prezes Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, głównego kredytodawcy 40 gospodarek wschodzących.
Wpływ wojny w Iranie na rynek nawozów w Europie. Czy UE uniknie niedoborów?
– Zastanawiając się nad konsekwencjami dla europejskiego rynku nawozów w krótkim okresie, w najbardziej realnym scenariuszu widzimy wzrost cen nawozów zarówno produkowanych w UE, jak i sprowadzanych z krajów trzecich. W naszej ocenie niskie jest ryzyko wystąpienia problemów podażowych. Wynika to przede wszystkim z zapasów importowanych w latach poprzednich wyrobów. W 2025 r. przywóz nawozów azotowych do UE był wyższy o 30 proc. w relacji rocznej oraz o 27 proc. w porównaniu do średniej z lat 2021–24. Wyższy w relacji rocznej był również import nawozów potasowych – mówi Grzegorz Rykaczewski, ekonomista Banku Pekao.
Czytaj więcej
Może wielu zapomniało, że żywność drożała o 24 proc. r/r zaledwie trzy lata temu. Dlatego autor skrzydlatych słów się myli, bo OZE nie jest „sroze”...
Zwiększone dostawy z zagranicy raportowała także Polska. W ubiegłym roku import wszystkich typów nawozów był wyższy niż rok wcześniej oraz wyraźnie wyższy niż średnia z ostatnich 5 lat. – Powodem było prawdopodobnie budowanie zapasów w sytuacji zmiany polityki UE (podwyższenie ceł na nawozy z Rosji w 2025 r. oraz wprowadzenie opłat CBAM na nawozy spoza UE od początku 2026). Niemniej dzisiaj te zapasy stanowią „poduszkę” dla podaży na rynku UE – ocenia ekonomista Pekao.
Rosja i Chiny ograniczają eksport nawozów. Presja na globalne ceny rośnie
Rabobank ocenia z kolei, że obecny konflikt może zagrażać prawie połowie światowego eksportu mocznika i siarki oraz około 25–30 proc. eksportu amoniaku i nawozów fosforowych. Rosja i Chiny wstrzymały eksport niektórych nawozów. Rosja, która kontroluje do 40 proc. światowego handlu azotanem amonu, wstrzymała we wtorek eksport nawozów na miesiąc, do 21 kwietnia, aby zapewnić wystarczające dostawy podczas wiosennego sezonu sadzenia. Chiny, jeden z największych eksporterów nawozów, ograniczają eksport, aby chronić rynek wewnętrzny i niskie ceny. W ubiegłym roku wyeksportowały nawozy warte 13 mld dol.
Czytaj więcej
Chcieliby (Iran - red.) zawrzeć umowę. Kto by nie chciał? Ich marynarka wojenna zniknęła, ich siły powietrzne zniknęły, ich komunikacja nie działa,...
Polski rynek także obserwuje w napięciu rozwój sytuacji. Arkadiusz Zalewski, analityk nawozów w Instytucie Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, zwraca uwagę, że oprócz wstrzymania dostaw samych nawozów, ogromne znaczenie ma koszt gazu ziemnego w kosztach produkcji nawozów azotowych. – Na początku marca w związku z wojną na Bliskim Wschodzie gaz ziemny TTF podrożał o niemal 80 proc. w kilka dni, co dodatkowo zwiększyło presję na podwyżki cen nawozów azotowych, w tym głównie mocznika. Mocznik w handlu światowym podrożał od początku roku do 20 marca już o około 77 proc., a w przypadku dalszej eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie ceny prawdopodobnie wzrosną jeszcze bardziej – ocenia ekspert.
Widać było początkowo nerwowe reakcje. Zakłady Azotowe w Puławach wstrzymały na chwilę przyjmowanie zamówień, ale Anwil deklaruje, że utrzymuje stabilną produkcję zgodną z przyjętym planem. – Obecnie nie są planowane ograniczenia w podaży. Spółka na bieżąco realizuje dostawy oraz przyjmuje zamówienia w ramach zawartych zobowiązań kontraktowych. Priorytetem jest zaopatrzenie polskiego rolnictwa w nawozy w kluczowym momencie sezonu wiosennych prac polowych – napisało biuro komunikacji spółki w odpowiedzi na pytanie „Rzeczpospolitej”.
Wszyscy są zaniepokojeni sytuacją: producenci nawozów, rolnicy, politycy. Nie ma jednak paniki. – Reakcja rynku, jak na razie, jest znacznie spokojniejsza niż po ataku Rosji na Ukrainę w 2022 r. – ocenia Grzegorz Rykaczewski.