Z tego artykułu dowiesz się:
- O rzeczywistych przyczynach masowego uboju zwierząt gospodarskich w wybranych regionach Rosji.
- O mechanizmach różnicujących traktowanie małych gospodarstw rolnych i dużych przedsiębiorstw rolno-spożywczych.
- O motywach stojących za prowadzoną polityką w kontekście tych zdarzeń.
- O strategicznych implikacjach dla rosyjskiego sektora żywnościowego oraz międzynarodowego bezpieczeństwa żywnościowego wynikających z obecnych działań.
Rosyjskie media społecznościowe są zalewane filmami ze stosami martwych krów i innych zwierząt kopytnych, rolnicy skarżą się na nadużycia, protestują i blokują drogi. Są przekonani, że władze dokonują uboju całkowicie zdrowych zwierząt bez przeprowadzania badań i niezbędnych dokumentów.
Ubój zagraża działalności tysięcy rosyjskich hodowców, ponieważ obiecane odszkodowanie (170 rubli za kilogram mięsa, czyli 7,87 zł) jest niższe od wartości rynkowej i nie pokrywa kosztów. Do tego dochodzi okrucieństwo wobec zwierząt, które przypomina czasy stalinowskiej kolektywizacji i terroru na wsi. Zdarza się, że zwierzęta są palone żywcem na oczach właścicieli.
Eksport żywności z Rosji nie jest objęty sankcjami
Z dokumentów, do których dotarła agencja UNIAN i które opublikowała wczoraj wieczorem, wynika, że rosyjskie władze próbują ukryć epidemię pryszczycy – wysoce zaraźliwej choroby, która powoduje u zwierząt wrzody i gorączkę i od nich może przenosić się na ludzi.
Czytaj więcej
Prawda o wpływie zachodnich ograniczeń na rosyjską gospodarkę jest dużo boleśniejsza aniżeli przedstawia to kremlowska propaganda. Zachodnie sankcj...
Od wczesnej wiosny rolnikom na Syberii i w regionie Wołgi konfiskowane są krowy, świnie, owce i kozy. Czasami sytuacja sięga absurdu, a konfiskowane są nawet egzotyczne zwierzęta, takie jak wielbłądy. Liczba zwierząt sięga dziesiątek tysięcy. Według rolników, którzy piszą i zamieszczają filmiki w internecie, „personelowi służb weterynaryjnych towarzyszy policja i oddziały prewencji, dokumenty konfiskaty bydła, albo nie są przedstawiane, albo są wydawane po fakcie, a same zwierzęta często wydają się całkowicie zdrowe. W przypadku pasterelozy infekcja jest uleczalna i nie wymaga całkowitego uboju stada”.
Jak podkreśla UNIAN, „wszystko to dzieje się na tle niejasnych wyjaśnień: najpierw mówi się o pasterelozie, potem o wściekliźnie, a później w nieformalnych rozmowach coraz częściej pojawia się słowo, którego władze starają się unikać – pryszczyca”.
Czytaj więcej
W minionym roku padło na Białorusi blisko 150 tysięcy krów. W tym roku jest to już 52 tysiące. I nie jest to efekt obecnej w Unii Europejskiej prys...
Państwowa Służba Bezpieczeństwa Żywności i Ochrony Konsumentów Ukrainy także ocenia, że metody Kremla są bardziej zgodne z klasycznymi protokołami reagowania na pryszczycę – niebezpieczną chorobę, będącą „czerwonym sygnałem” dla każdego handlu. Informacja o niej zawsze budzi zaniepokojenie międzynarodowej społeczności weterynaryjnej. A za tym idzie zazwyczaj zerwanie handlu z danym krajem. Tymczasem eksport żywności – nieobjęty dotąd sankcjami – przynosi rosyjskiemu reżimowi duże zyski. Do tego dochodzi konieczność wyżywienia setek tysięcy żołnierzy okupacyjnej armii rosyjskiej.
Duże rosyjskie firmy handlują produktami z chorych zwierząt
O tym, że hekatomba ma ukryć prawdziwy powód, stanowi też fakt, że podczas gdy małe gospodarstwa rolne są skutecznie likwidowane, sektor przetwórstwa funkcjonuje normalnie. UNIAN publikuje dokumenty i nazwy wielu przedsiębiorstw rosyjskich, które choć znajdują się w regionach rzekomo objętych chorobami, nie przerwały działalności i nie poniosły żadnych strat. Potwierdziły one agencji normalną działalność w czasie od 1 stycznia do 19 marca.
Czytaj więcej
Rosja jest największym importerem krów mlecznych z Unii. W tym roku kupiła ich 45 tysięcy za 100 mln euro. Największa farma mleczarska Rosji należy...
Np. nowosybirski gigant rolny SibBars wśród odbiorców ma firmy i przedsiębiorców z co najmniej 24 regionów Rosji, a także z Moskwy i Petersburga. „Produkty tych firm swobodnie przemieszczają się po kraju, docierając do głównych rynków zbytu, w tym do stolicy, bez ograniczeń formalnie wymaganych w przypadku zagrożenia epidemiologicznego”.
Sytuacja staje się jeszcze bardziej groźna, kiedy pojawia się eksport. Hakerzy dostarczyli agencji UNIAN dane jednego z zakładów zlokalizowanego w Kraju Krasnodarskim w Rosji, gdzie również były masowe rzezie bydła. Według tych danych produkty firmy są sprzedawane w Azerbejdżanie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Armenii, Niemczech, Stanach Zjednoczonych, Izraelu, Turcji i innych krajach. Wśród towarów eksportowanych znalazły się produkty mleczne, jogurty, śmietana i twaróg.
Rosyjski żołnierz zje wszystko – idealny konsument końcowy
Potencjalnie skażone mięso jest dostarczane do rosyjskich jednostek wojskowych i placówek edukacyjnych. UNIAN przytacza numery jednostek i dodaje, że dostawy mięsa trafiają do Regionalnego Centrum Jednolitego Systemu Zarządzania Ruchem Lotniczym w Petersburgu, a także do Wyższej Szkoły Marynarki Wojennej im. Nachimowa nad Morzem Czarnym. UNIAN uzyskał dokumenty nowosybirskich firm „Dom Handlowy” i „Krestjanski Dwór”, potwierdzające realizację dostaw.
„A to tylko przypadki, w których udało nam się znaleźć dowody w postaci dokumentów. Rzeczywista skala może być znacznie większa” – dodaje ukraińska agencja prasowa.
I podkreśla: „podczas gdy na papierze tysiące sztuk ubitego bydła płoną na polach, w rzeczywistości mięso jest z powodzeniem transportowane do tak zwanych nowych regionów Rosji. Tam staje się częścią zaopatrzenia dla wojska, które jest idealnym „konsumentem końcowym”. (…) Ma to swoją logikę: małe gospodarstwa rolne są niszczone wewnętrznie, duzi gracze umacniają swoją pozycję, a potencjalnie niebezpieczne produkty są dystrybuowane kanałami, gdzie konsekwencje dla reputacji i przepływów finansowych są minimalne”.