Diesel na stacji paliw kosztuje już 7,8 zł za litr, a to – obawiam się – nie koniec podwyżek. Tymczasem ceny paliw i energii wpływają na wszystko, dosłownie wszystko, co pokazał ostatni kryzys energetyczny przed trzema laty.
– Ropa będzie zawsze albo rosyjska, albo arabska i wojna w Iranie pokazuje bardzo wyraźnie, jak groźne może być uzależnienie od zewnętrznych dostaw energii — mówił w ostatni wtorek Donald Tusk.
Dokładnie w marcu 2023 r. żywność drożała w tempie rakietowym, nawet 24 proc. w relacji rocznej. A to i tak uspokajająca średnia, bo cukier drożał w tym czasie o 80 proc. r/r, mleko, sery i jaja – o 30 proc., a mięso wieprzowe o 26 proc. Chleb nasz powszedni był o jedną czwartą droższy niż w marcu 2022 r., w pierwszym pełnym miesiącu wojny w Ukrainie. To była „tylko” żywność, ale ona zajmuje ok. 25 proc. w koszyku inflacyjnym, tak wielkie ma znaczenie dla gospodarki i naszych portfeli. A ceny energii mogą dołożyć swoje do potencjalnego powrotu kryzysu na rynku żywności.
Czytaj więcej:
Konsekwencje wojny USA i Izraela z Iranem zaczynają być odczuwalne także w Polsce. Drożeją paliwa i nawozy, rosną koszty produkcji żywności, a eksp...
Pro
Zapytam więc: czyj portfel uniesie ponowne takie podwyżki? Kto zarabia dziś o jedną czwartą więcej niż trzy lata temu? A także: kto z seniorów ma o jedną czwartą wyższą emeryturę, by spokojnie unieść te i inne podwyżki, bo przy okazji rosły też inne koszty związane z energią, jak użytkowanie mieszkania – prawie 20 proc. w górę, nośniki energii – „jedynie” 26 proc., ogrzewanie – o 40 proc., a opał – o 32 proc. r/r.