Spór dotyczy Zbigniewa Zgajewskiego i jego syna Wojciecha, którzy dostarczają ziemniaki do firmy BUGAJ. Rolnik przekonuje, że zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami cena miała wynosić 50 groszy za kilogram, jednak część dostaw została zakwestionowana i wyceniona znacznie niżej. Według jego relacji te same partie, oznaczone tymi samymi numerami serii i certyfikatami, miały następnie pojawić się w jednej z sieci handlowych jako produkt wysokiej jakości. 

Spór o kontrakt i klasyfikację towaru

Rolnik podkreśla, że chodzi o ziemniaki zakontraktowane, więc warunki rozliczeń powinny być przewidywalne. Twierdzi też, że z 500 ton odebrano dotąd tylko około 100 ton, a reszta nadal zalega w gospodarstwie. Sytuacja odbija się nie tylko na finansach, ale też na planach rozwoju rodzinnego gospodarstwa. W efekcie Zgajewski zapowiada ograniczenie produkcji ziemniaków jadalnych i współpracę wyłącznie z dużymi, stabilnymi odbiorcami.

Czytaj więcej

Kradzieże aut w Polsce coraz rzadsze, ale jedna marka wciąż przyciąga złodziei

BUGAJ i ALDI przedstawiają swoje stanowisko

Farmer.pl przedstawia również stanowisko firmy BUGAJ oraz sieci ALDI, gdzie finalnie trafiły ziemniaki. Firma BUGAJ podkreśla, że nie miała umowy kontraktacyjnej ze starszym rolnikiem, a obowiązująca umowa została zawarta z jego synem i ma być realizowana do końca maja 2026 r., o ile surowiec spełni wymagania jakościowe. Spółka wskazuje również na znaczną nadpodaż ziemniaka na rynku, przez co sieci handlowe ograniczają odbiór gotowych produktów.

Z kolei ALDI podkreśla, że odpowiada wyłącznie za kontrolę jakości na etapie dostawy do sieci, a nie za wcześniejszą klasyfikację produktu przez dostawcę.

Czytaj więcej: Skup płaci 20 groszy, sklep sprzedaje za 4 zł. Rolnik rozpoznał swoje ziemniaki w jednej z popularnej sieci