Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego mimo sezonowej poprawy koniunktury, ogólna sytuacja w polskim rolnictwie pozostaje trudna.
- Które czynniki, lokalne czy globalne, mają obecnie decydujący wpływ na nastroje producentów rolnych.
- Jaka jest odpowiedź rolników na wzrost kosztów produkcji i niepewną przyszłość.
W drugim kwartale 2026 r. koniunktura w polskim rolnictwie uległa poprawie. Nieznacznej – wynika z badania przeprowadzonego przez Instytut Rozwoju Gospodarczego Szkoły Głównej Handlowej. Wartość wyznaczonego na jego podstawie wskaźnika koniunktury IRG SGH (IRGAGR) zwiększyła się w porównaniu z pierwszym kwartałem o 2,7 pkt.. Mimo wzrostu pozostaje niższa niż przed rokiem o 6 pkt.
Zdaniem Instytutu Rozwoju Gospodarczego SGH obecna poprawa koniunktury wpisuje się w rytm jej sezonowych zmian, które oznaczają wzrosty w drugim i trzecim kwartale oraz spadki w kwartałach pierwszym i czwartym, uwarunkowane głównie cyklem wegetacyjnym roślin. Kwartalny przyrost wartości wskaźnika koniunktury w tym roku jest zbliżony do przeciętnego dla drugich kwartałów w ostatnich 25 latach.
Autorzy badania oceniają, że wzrost wartości IRGAGR wynika przede wszystkim z poprawy nastrojów w rolnictwie – wartość wskaźnika zaufania, jednej z dwóch składowych wskaźnika koniunktury, wzrosła o 4,9 pkt. w skali kwartału. Zwiększyła się również, choć nieznacznie, bo o 1,6 pkt., wartość wskaźnika wyrównanych przychodów pieniężnych, drugiej składowej IRGAGR. Wartości obu wskaźników cząstkowych są przy tym niższe niż rok temu, odpowiednio o 3,2 pkt. i 7,4 pkt.
Najbardziej polepszyła się sytuacja ekonomiczna gospodarstw położonych w makroregionie środkowozachodnim, najmniejszych (o powierzchni do 7 ha) oraz zajmujących się chowem i hodowlą zwierząt. Najmniejszą poprawę odnotowano w gospodarstwach znajdujących się w makroregionie zachodnim, o powierzchni 7-15 ha i zajmujących się uprawą roślin wieloletnich. O pogorszeniu się koniunktury poinformowały jedynie gospodarstwa rolne położone w makroregionie środkowowschodnim.
Jest lepiej, ale nadal trudno
– Pomimo ogólnej poprawy koniunktury sytuacja w polskim rolnictwie pozostaje trudna, a wartość wskaźnika IRGAGR jest niższa od wieloletniej średniej o 12,8 pkt. – zauważa Instytut Rozwoju Gospodarczego SGH.
Przeprowadzone przezeń badanie pokazuje, że gospodarstwa rolne ograniczyły wydatki na zakup nawozów sztucznych oraz zmniejszyły inwestycje w maszyny i urządzenia. Zakupy środków ochrony roślin nie zmieniły się, a zakupy pasz treściwych i inwestycje w budynki i budowle wzrosły tylko nieznacznie.
Zdaniem IRG SGH trudna sytuacja w rolnictwie wynika z drastycznego wzrostu kosztów produkcji (wysokich cen paliw, nawozów mineralnych i energii elektrycznej), niskich cen skupu produktów rolnych (zwłaszcza zbóż i kukurydzy), niepewności i napięć w geopolitycznym i administracyjno-prawnym otoczeniu rolnictwa oraz niesprzyjającej pogody (wiosenne susze i przymrozki). Mimo to, rolnicy spodziewają się dalszej poprawy koniunktury w trzecim kwartale 2026 r.
Bardzo zły początek roku
Obecna sezonowa poprawa koniunktury przyszła po wyjątkowo słabym początku roku. Przypomnijmy, że wartość wskaźnika koniunktury IRGAGR obniżyła się w pierwszym kwartale 2026 r. do minus 26,9 pkt., z minus 14,3 pkt. kwartał wcześniej. Spadła więc aż o 12,6 pkt. i była niższa niż przed rokiem o 7,2 pkt. – Pogorszenie się koniunktury rolnej o tej porze roku jest zjawiskiem typowym, uwarunkowanym cyklem wegetacyjnym. Tegoroczny spadek wartości IRGAGR jest jednak zbyt duży, by przypisywać go wyłącznie czynnikom sezonowym – ocenili wtedy analitycy Instytutu Rozwoju Gospodarczego SGH. Zwrócili jednak uwagę, że nawet w okresach silnych wstrząsów gospodarczych, jak kryzys globalny z lat 2008 i 2009, czy kryzys energetyczny z 2022 r., które bardzo silnie negatywnie wpłynęły na polskie rolnictwo, kwartalne spadki wartości wskaźnika koniunktury były mniejsze. Ten z początku 2026 r. był największy w ponad 30-letniej historii badania koniunktury rolnej przez Instytut Rozwoju Gospodarczego SGH.
Patrzenie przez pryzmat podwórka
– Bardzo trudno jest wyizolować efekt Bliskiego Wschodu od tego, co dzieje się z koniunkturą w rolnictwie. Rolnicy na ogół patrzą na swoje podwórko. A to, co ich tu dotyka, to bardzo niskie ceny skupu trzody chlewnej i mleka, niskie ceny zbóż, rzepaku – mówi „Rzeczpospolitej” dr Jakub Olipra, starszy ekonomista w banku Credit Agricole Polska, ekspert sektora rolno-spożywczego.
Zwraca uwagę na koszty w rolnictwie, które w ostatnich latach wzrosły bardzo istotnie i przede wszystkim z tym wiąże słabe nastroje na polskiej wsi. – Oczywiście to nie jest tak, że to, co dzieje się w geopolityce, na Bliskim Wschodzie, czy w ogóle za granicą jest bez znaczenia. Wiele czasu zajęło mi tłumaczenie na spotkaniach z rolnikami, że to, co dzieje się na rynku mleka w Nowej Zelandii, wpływa też na to, co dzieje się z nimi w Polsce – mówi Jakub Olipra. – I oczywiście rolnicy widzą, co dzieje się z cenami nawozów, odczuwają niepewność z tym związaną, nie wiedzą, co będzie z nimi na jesieni, a wiele wskazuje na to, że te ceny będą wysokie, bo nic nie zapowiada szybkiej stabilizacji sytuacji na Bliskim Wschodzie, unormowania sytuacji transportu przez Cieśninę Ormuz. Tego wpływu nie da się pominąć. Decydujące znaczenie dla nastrojów w rolnictwie mają jednak póki co przede wszystkim czynniki lokalne – dodaje.