Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak rosyjskie ataki na porty czarnomorskie wpływają na globalne ceny pszenicy, kukurydzy i rzepaku.
- Z jakimi problemami logistycznymi mierzy się Kijów, szukając alternatyw dla morskich szlaków transportowych.
- Dlaczego paraliż eksportu może paradoksalnie obniżyć ceny żywności w Ukrainie, podnosząc koszty innych towarów.
- Przed jakim strategicznym wyzwaniem stoją ukraińscy rolnicy z powodu braku miejsca na tegoroczne zbiory.
„Właśnie miałem dobrą rozmowę z moim polskim przyjacielem, wicepremierem, ministrem spraw zagranicznych (Radosławem Sikorskim – red.). Rozmawialiśmy o zintensyfikowanych atakach Rosji na cywilne statki na Morzu Czarnym i o implikacjach tego terroru dla globalnego bezpieczeństwa żywnościowego” – napisał 24 lipca na portalu X szef ukraińskiej dyplomacji Andrii Sybiha. Nazwał rosyjskie uderzenia w szczycie żniw "celowym terrorem gospodarczym i humanitarnym".
Dunaj wysycha, Polska milczy, zboże drożeje
Rosyjskie ataki powodujące paraliż szlaków na Morzu Czarnym szybko windują ceny zbóż na globalnym rynku. Europejska giełda rolnicza MATIF w Paryżu zarejestrowała potężny skok cen pszenicy do poziomu ponad 241–243 EUR za tonę (ponad 1050 zł/t). Podobne rekordowe wzrosty notuje kukurydza (254–257 EUR/t) oraz rzepak, który na MATIF przebił barierę 546 euro za tonę.
Leonid Kozaczenko, prezes Ukraińskiej Konfederacji Rolnej, powiedział w piątek agencji UNIAN, że przekierowanie całych zbiorów drogą lądową przez Unię Europejską jest niemożliwe, więc straty rolników są nieuniknione.
„W ostatnich miesiącach eksportowaliśmy co najmniej 3,5 miliona ton zboża miesięcznie przez terminale morskie. Transport przez Unię Europejską – nawet jeśli otworzą dla nas tę trasę – nie pokryje potrzeb eksportowych. Unii możemy dostarczyć około 1,6 mln ton przez Gdańsk i inne terminale portowe, ale to nie wystarczy. Nie możemy też teraz transportować zboża Dunajem, ponieważ poziom wody w rzece jest bardzo niski” – ostrzega Kozaczenko.
Polskie władze milczą w sprawie wpuszczenia ukraińskiego zboża, by tranzytem dotarło do Gdańska. Przed rosyjskimi atakami Warszawa zajmowała jednoznacznie negatywne stanowisko w tej sprawie.
Czytaj więcej
Ruch na kanale łączącym zbożowy spichlerz Rosji z Morzem Azowskim został wstrzymany. To efekt ataku Ukrainy, w wyniku którego uszkodzonych zostało...
Żywność na Ukrainie stanieje
W ostatnich tygodniach Rosja atakuje logistykę i infrastrukturę portową w południowym regionie odeskim rakietami i dronami. W niedzielę uderzenie rakietowe na masowiec przewożący kukurydzę zabiło 10 osób, głównie obcokrajowców. Od zeszłego tygodnia Ukraina, główny producent rolny świata, straciła około jednej trzeciej swoich zdolności do eksportu zboża przez porty Morza Czarnego, informuje agencja Reutera. Z powodu rosnącego ryzyka armatorzy odmawiają zawijania do ukraińskich portów nad Morzem Czarnym szósty dzień z rzędu.
Zawieszenie pracy ukraińskich portów z powodu rosyjskich ataków może mieć różny wpływ na ceny. Z jednej strony nadwyżka zboża na rynku krajowym ograniczy wzrost cen żywności, z drugiej – problemy logistyczne mogą prowadzić do wyższych kosztów importowanych towarów, elektroniki i materiałów budowlanych, powiedział UNIAN analityk finansowy Andrij Szewczyszyn.
„W kraju powstaje dodatkowa podaż zboża, co ograniczy inflację. Nie możemy go eksportować, więc to obniży ceny na rynku krajowym” – wyjaśnił ekspert.
Negatywny wpływ będzie odczuwalny ze względu na wzrost kosztów logistycznych. Według niego, najbardziej narażone na wzrost cen są elektronika, towary chińskie, urządzenia energetyczne oraz niektóre produkty importowane, tradycyjnie przewożone drogą morską, jak banany i inne owoce egzotyczne. Po tym, jak największy przewoźnik kontenerowy – duński Maersk, odmówił zawijania do portów ukraińskich, importowane towary będą musiały być przewożone dłuższymi trasami – koleją lub przez porty krajów sąsiednich.
Czytaj więcej
Ceny pszenicy na głównej europejskiej giełdzie Euronext wzrosły o 7 proc. To może być efekt ataków Ukrainy na port Azow, co blokuje możliwość trans...
Zboża nie ma gdzie magazynować, pozostanie na polach
Sytuację komplikują duże na Ukrainie nadwyżki zboża z poprzedniego sezonu, które przekraczają 10 milionów ton. Rolnicy nie mają możliwości zebrania nowych plonów, bo nie ma ich gdzie magazynować.
Denis Marczuk, wiceprzewodniczący Ukraińskiej Rady Rolnej, zauważył, że sytuacja nie jest jeszcze krytyczna, ale może się nią stać w ciągu dwóch do trzech miesięcy.
Ponadto problemy mogą pojawić się w przemyśle metalurgicznym – ważnej dziedzinie ukraińskiej gospodarki wojennej. Eksport ukraińskich produktów i komplikacje związane z importem surowców i materiałów spowodują wzrost kosztów.