Decyzja o zamknięciu kanału zapadła zaraz po tym, jak w piątek Ukraina zaatakowała 13 rosyjskich statków na Morzu Azowskim, w tym 10 tankowców i trzy jednostki ze zbożem. Według analityków rynkowych, nawet jedna czwarta rosyjskiego eksportu zboża trafia na globalne rynki przez kanał Don-Morze Azowskie, pisze agencja Reutera.
Jedno ze źródeł agencji podało, że Rosyjska Służba Graniczna powiadomiła firmy żeglugowe o zaprzestaniu przyjmowania wniosków o zezwolenie na przeprawę przez Cieśninę Kerczeńską, łączącą Morze Azowskie z Morzem Czarnym. Zakaz obowiązuje od wieczora w piątek. W komunikacie nie wskazano, kiedy ograniczenie zostanie zniesione.
Rynek natychmiast zareagował na wiadomość o zamknięciu przewozów zboża eksportowanego przez Rosję: ceny pszenicy na giełdzie Euronext wzrosły w piątek o 4 proc., osiągając sześciotygodniowe maksimum.
Czytaj więcej
Chiny oficjalnie deklarują neutralność w wojnie Rosji z Ukrainą. Jest to kłamstwo. Pekin od co najmniej trzech lat mocno wspiera rosyjski reżim i j...
Krym bez paliwa, prądu, zaopatrzenia
Decyzja Moskwy pogarsza też już ciężką sytuację na okupowanym od 12 lat przez Rosję Krymie. Jak donosi agencja UNIAN, w szczycie letniego sezonu turystycznego okupowany Krym znalazł się w pułapce. Kto może to z półwyspu ucieka, turyści omijają z daleka miejsca, gdzie drony niszczą infrastrukturę transportową, energetyczną i wojskową półwyspu. Przerwy w dostawach prądu i wody, niedobory paliwa i gwałtowne pogorszenie ogólnej sytuacji gospodarczej były szokiem dla mieszkańców i turystów.
Na całym okupowanym półwyspie zwykli ludzie nie kupią paliwa. Letnie obozy dla dzieci zostały rozwiązane, a większość ośrodków turystycznych nie pracuje. Administracja kontrolowana przez Rosję oświadczyła, że w okresie obowiązywania ograniczeń paliwo będzie „tymczasowo” sprzedawane wyłącznie agencjom rządowym a dokładniej – służbom ratunkowym. Pod koniec czerwca większość stacji benzynowych w Sewastopolu była już bez paliwa.
W sobotę 11 lipca rząd Rosji zdecydował o przekazaniu władzom okupacyjnym Krymu 3,7 mld rubli (180 mln zł) pomocy celowej. To pomoc dla branży turystycznej, która, jak przyznaje rosyjski reżim znalazła się „w trudnej sytuacji”. Na Krymie zarejestrowanych jest blisko 4,8 tysiąca firm, z których większość powiązana jest z turystyką.
Czytaj więcej
Rosyjski dyktator polecił budowę małych zakładów rafineryjnych, które mają być panaceum na celne uderzenia Ukrainy.
Ludzie na Krymie chodzą piechotą lub jadą rowerem
Siły ukraińskie regularnie atakują mosty w newralgicznych punktach, w szczególności mosty Czongar i Gieniczesk, a także autostradę R-280 „Noworosja”, jeden z głównych szlaków zaopatrzenia sił okupacyjnych.
Mieszkańcy Krymu opisują swoje życie pod dronami w mediach społecznościowych: „Wszyscy poruszają się tu pieszo. (…); wiele osób zaczęło jeździć rowerami i hulajnogami” – napisała jedna z mieszkanek cytowana przez UNIAN.
Mieszkańcy Krymu coraz częściej skarżą się również na ciągłe eksplozje: „Każdej nocy w Kerczu dochodzi do ostrzału i zniszczeń w domach, ale wiadomości (rosyjskich mediów – red.) nawet o tym nie wspominają. Strach stał się częścią codziennego życia” – napisał jeden z użytkowników Telegramu.
Turyści z Krymu uciekli lub uciekają, firmy zamykają działalność. W tym sezonie 79 proc. rezerwacji hotelowych na Krymie już zostało anulowanych. Na drogach wylotowych z półwyspu utworzyły się wielokilometrowe korki, a lokalne firmy zaczęły masowo zamykać działalność z powodu wysokich kosztów, braku paliwa i niestabilnych dostaw prądu.
„Włączają i wyłączają światło praktycznie, kiedy mają na to ochotę, ale potrafią minąć długie okresy, kiedy w ogóle nie ma prądu” – powiedziała dziennikowi „The Telegraph” mieszkanka Sewastopola.
Potwierdziła, że rosną problemy z zakupem podstawowej żywności. Z powodu przerw w dostawie prądu wiele sklepów jest zamykanych lub przyjmuje tylko gotówkę.