Pociski PAC-3, w odróżnieniu od pocisków wcześniejszej generacji, są zaprojektowane tak, by trafiać bezpośrednio w cel i mają za zadanie przede wszystkim zwalczać zagrożenie, jakie stwarzają pociski balistyczne, które w końcowej fazie lotu spadają na cel z bardzo dużą szybkością i wobec których wiele zestawów obrony przeciwlotniczej jest bezradnych. Pocisk PAC-3 posiada własną głowicę radiolokacyjną, dzięki czemu w końcowej fazie lotu sam naprowadza się na cel.
Informacja o przekazaniu pocisków PAC-3 Ukrainie ściągnęła krytykę PiS i Konfederacji na rząd Donalda Tuska
Jeden pocisk PAC-3 kosztuje ok. 3-4 mln dolarów (a najnowsze wersje tych pocisków osiągają cenę nawet do 5 mln dolarów za sztukę), problemem w ich przypadku jest też to, że rocznie produkuje się ich ok. 600 (dane producenta, koncernu Lockheed Martin), choć trwają prace nad zwiększeniem zdolności produkcyjnych w tym zakresie. W czasie zakończonego niedawno szczytu NATO w Ankarze Donald Trump w czasie konferencji prasowej po spotkaniu z Wołodymyrem Zełenskim zapowiedział, że USA przekażą Ukrainie licencję na produkcję pocisków Patriot.
Produkcja pocisków PAC-3 na poziomie 600 rocznie oznacza, że roczna produkcja tych pocisków pozwala na uzbrojenie zaledwie 6–8 baterii zestawów Patriot.
Informacja dotycząca przekazania przez Polskę pocisków PAC-3 Ukrainie (według informacji przekazywanych przez wiceministra obrony narodowej Cezarego Tomczyka chodzi o kilka pocisków, dokładnej liczby przekazanych Ukrainie pocisków nie ujawniono) ściągnęła na rząd krytykę opozycji – Konfederacji i PiS. Politycy tych ugrupowań podkreślali, że przekazując pociski PAC-3 Kijowowi Polska pozbywa się nowoczesnego, deficytowego uzbrojenia, które miało chronić nasz kraj przed zagrożeniem ze strony rosyjskich pocisków balistycznych. Rząd odpowiedział na te zarzuty przekazując informację, że przekazanie pocisków odbyło się na wniosek sekretarza generalnego NATO, za zgodą USA, producenta tych pocisków. Polska i inne kraje, które przekazały Ukrainie pociski PAC-3 miały też otrzymać zapewnienie, że w razie zagrożenia ich terytorium otrzymają więcej pocisków niż wyniosło ich wsparcie dla Ukrainy w tym zakresie.
Czytaj więcej
Jeśli ktoś liczył, że znajdzie tu wyliczankę kłamstw wygłoszonych przez wicepremiera i ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza, to się srodze...
Jednocześnie rząd Donalda Tuska zdecydował się ujawnić skalę dotychczasowego wsparcia dla Ukrainy. Z wyliczeń przedstawionych przez Władysława Kosiniaka-Kamysza wynikało, że za rządów PiS Ukrainie przekazano uzbrojenie o wartości ok. 14,9 mld zł, a za rządów obecnej koalicji – o wartości ok. 1,55 mld zł. PiS przekonuje jednak, że rząd Mateusza Morawieckiego przekazywał Ukrainie stare, poradzieckie uzbrojenie (choć w rzeczywistości na Ukrainę trafiły również wówczas m.in. posiadane przez polską armię czołgi Leopard 2A4, a także produkowane obecnie armatohaubice Krab).
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nieustannie apeluje do sojuszników Ukrainy o przekazywanie pocisków do zestawów Patriot ze względu na regularne rosyjskie ataki z użyciem pocisków balistycznych i hipersonicznych (Iskander-M, Kindżał, Cyrkon) na cele na Ukrainie, m.in. na Kijów. Tylko w lipcu Rosjanie przeprowadzili trzy ataki z użyciem pocisków balistycznych na ukraińską stolicę. W nocy z 1 na 2 lipca w wyniku takiego ataku w Kijowie zginęło 30 osób, a ponad 100 zostało rannych.
Sondaż: 39,2 proc. badanych oceniło przekazanie pocisków PAC-3 Ukrainie negatywnie
Uczestników sondażu SW Research dla rp.pl spytaliśmy, jak oceniają przekazanie pocisków PAC-3 do zestawów Patriot.
Na tak zadane pytanie 23,7 proc. badanych odpowiedziało, że ocenia przekazanie pocisków Ukrainie pozytywnie.
39,2 proc. respondentów ocenia decyzję w tej sprawie negatywnie.
19,8 proc. ankietowanych nie ma zdania w tej kwestii.
17,4 proc. uczestników badania nie słyszało o sprawie.
(liczby nie sumują się do 100 proc. ze względu na ich zaokrąglenie do pierwszego miejsca po przecinku)
– Przekazanie pocisków krytycznie częściej odbierają mężczyźni (43 proc.) niż kobiety (36 proc.). Taką opinię podziela niemal połowa respondentów między 35 a 49 rokiem życia (47 proc.) i co druga osoba posiadająca wykształcenie zasadnicze zawodowe (51 proc.). Częściej niż pozostali negatywne zdanie na ten temat wyrażają osoby z miast liczących od 100 tys. do 199 tys. mieszkańców (44 proc.) – komentuje wyniki badania Dorota Cywińska, senior project manager w SW Research.
Metodologia badania
Badanie zostało przeprowadzone przez agencję badawczą SW Research wśród użytkowników panelu on-line SW Panel w dniach 7-8 lipca 2026 r. Analizą objęto grupę 800 internautów powyżej 18. roku życia. Próba została dobrana w sposób losowo-kwotowy. Struktura próby została skorygowana przy użyciu wagi analitycznej tak, by odpowiadała strukturze Polaków powyżej 18. roku życia pod względem kluczowych cech związanych z przedmiotem badania. Przy konstrukcji wagi uwzględniono zmienne społeczno-demograficzne.