Z tego artykułu dowiesz się:
- Które sektory stały się głównym motorem napędowym polskiej gospodarki w obliczu globalnej niepewności.
- Na czym polega zmiana w strukturze polskiego wzrostu i które branże najmocniej na niej zyskują.
- Jaka jest rzeczywista kondycja polskiego konsumenta i co podtrzymuje jego gotowość do wydatków.
- Jakie jest kluczowe zagrożenie dla polskiej gospodarki i jakie mogą być jego konsekwencje.
„Chwilo trwaj” w polskiej gospodarce
Komplet danych z gospodarki za czerwiec i z całego pierwszego półrocza 2026 r. wskazuje na realizację scenariusza solidnego wzrostu polskiej gospodarki. W czerwcu solidarnie lepiej od średnich prognoz ekonomistów dla „Rzeczpospolitej” wypadły: sprzedaż detaliczna, produkcja przemysłowa oraz produkcja budowlano-montażowa. Niższa okazała się zresztą też inflacja (2,5 proc. r/r, równo w środku celu inflacyjnego NBP), a stopa bezrobocia pozostaje stabilna.
Dane wskazują ograniczony wpływ szoku naftowego na gospodarkę. Ba, ekonomiści PKO Banku Polskiego oceniają nawet, że jego wpływ jest na razie mniejszy niż ostrej zimy. – Na początku roku mieliśmy bardzo silne zmrożenie budownictwa i przetwórstwa przemysłowego, wynikające jedynie z warunków pogodowych. Po wybuchu wojny w Iranie takie gwałtowne osłabienie aktywności w gospodarce się nie powtórzyło i dane wręcz zaskakiwały często in plus – mówi Marta Petka-Zagajewska, dyrektorka Biura Analiz Makroekonomicznych w PKO BP.
– Bieżące dane z polskiej gospodarki wskazują, że radzi sobie ona całkiem dobrze w obliczu niespodziewanych zaburzeń na globalnych rynkach, wyższych cen surowców energetycznych i wzrostu ogólnej niepewności – wtóruje Adrian Domitrz, ekonomista Erste Bank Polska. Mikołaj Raczyński, wiceprezes Polskiego Funduszu Rozwoju, pisał na portalu X wprost: „Świetna kondycja i wyjątkowa odporność gospodarki przy tak niepewnym otoczeniu zewnętrznym.”.
Pierwsze dane o PKB Polski w drugim kwartale poznamy na początku września, ale można szacować, że polska gospodarka urosła w nim przynajmniej o tyle, co w pierwszym kwartale (3,5 proc. r/r). Ba, analitycy ING Banku Śląskiego przewidują wynik około 3,8 proc. r/r, ekonomiści PKO BP piszą o odczycie bliskim 4 proc.
Czytaj więcej
Sprzedaż detaliczna towarów urosła w czerwcu o 6,2 proc. rok do roku – poinformował Główny Urząd Statystyczny (GUS). Wynik okazał się znacznie leps...
Przemysł pracuje na boom inwestycyjny
W całym pierwszym półroczu produkcja przemysłowa w Polsce urosła o blisko 4 proc. r/r, a ostatnie dane doskonale pokazały, co jest aktualnie motorem napędowym sektora. Świetnie radzi sobie m.in. branża dóbr zaopatrzeniowych – tam w czerwcu produkcja urosła o blisko 12 proc. r/r, najmocniej od marca 2022 r. Na ponad 7-procentowym plusie była też produkcja dóbr inwestycyjnych (+7,3 proc. r/r). To pokazuje, że głównym paliwem dla sektora wytwórczego stały się inwestycje i energetyka, a kluczowym wsparciem, de facto niezależnym od sytuacji geopolitycznej, są fundusze europejskie: z KPO i środki z polityki spójności. Do tego dochodzi potężny, wielomiliardowy strumień zamówień płynący ze strony przemysłu obronnego i zbrojeniówki, a wpływ programu SAFE też ma tu znaczenie. Również dane z budownictwa wskazują, że branża odrabia straty po załamaniu na początku roku z powodu mroźnej zimy, a publiczne inwestycje w infrastrukturę napędzają naszą gospodarkę.
Zamówienia rosną, choć sytuacja nie jest wszędzie dobra
Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska, zauważa natomiast, że w czerwcu odnotowano kolejny wzrost wskaźnika oczekiwanego portfela krajowych zamówień wśród przedsiębiorstw budowlanych objętych badaniem koniunktury GUS. Jest on najwyższy od blisko 6,5 roku.
Dość pozytywne sygnały płyną m.in. z danych o zamówieniach dla przemysłu: w czerwcu ogółem urosły o blisko 12 proc. r/r, w tym eksportowe o prawie 8 proc. Ekonomiści Alior Banku oceniają, że paradoksalnie przejściowo pomagać może tu szok naftowy, bo napędza nadbudowę zapasów.
Sytuacja jest jednak nierównomierna, wciąż cierpi konsumpcyjna część przemysłu czy motoryzacja, w które uderza m.in. konkurencja z Azji. Dynamika produkcji konsumpcyjnych dóbr trwałych (to m.in. sprzęt RTV/AGD, meble, inne elementy wyposażenia wnętrz) jest na minusie od początku roku. – Popyt inwestycyjny zaczyna napędzać przemysł znacznie mocniej niż popyt konsumpcyjny – nie ma wątpliwości Mariusz Zielonka, główny ekonomista Konfederacji Lewiatan. – 2026 r. jest okresem kulminacji realizacji projektów unijnych, co szczególnie dobrze widać w branżach powiązanych z inwestycjami infrastrukturalnymi: produkcji maszyn, urządzeń elektrycznych, wyrobów z metali czy materiałów budowlanych – zauważa.
Czytaj więcej
Przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw urosło w czerwcu o 5,9 proc. r/r – podał w poniedziałek Główny Urząd Statystyczny (GUS)....
Konsument nie słabnie za bardzo
Przyspieszenie po stronie inwestycji niejako rekompensuje pewne osłabienie konsumenta. Realne tempo wzrostu wynagrodzeń – czyli po korekcie o inflację – spadło w drugim kwartale poniżej 3 proc. r/r w sektorze przedsiębiorstw (czyli firmach z minimum 10 pracownikami na etacie) i najpewniej w te okolice w całej gospodarce narodowej. To najmniej od ponad 2,5 roku, ale wciąż przyzwoicie. Wsparciem są też nagromadzone w minionych latach przez wiele gospodarstw domowych poduszki oszczędności.
W czerwcu dane o sprzedaży detalicznej zaskoczyły pozytywnie wzrostem o 6,2 proc. r/r, a wzrost o 3,5 proc. r/r w całym pierwszym półroczu potwierdza, że popyt konsumpcyjny pozostaje solidny. Dobrym prognostykiem są badania nastrojów konsumenckich, które po chwilowym pogorszeniu po wybuchu wojny w Zatoce Perskiej, powróciły w ostatnich dwóch miesiącach do poziomów z lutego, i nie pogorszyło ich nawet wycofanie programu CPN od lipca.
Zresztą dla ekonomistów pewnym miernikiem koniunktury konsumenckiej jest popyt na samochody czy dobra trwałego użytku. To duże i często niepilne zakupy, a więc ich realizacja pokazuje dobrą ocenę własnej sytuacji finansowej gospodarstwa domowego. Tymczasem w czerwcu dynamika sprzedaży pojazdów czy mebli i sprzętu RTV/AGD była najwyższa od pół roku.
– Szybki wzrost popytu na dobra trwałego użytku sygnalizuje trwałość ożywienia popytu konsumpcyjnego – komentuje Jakub Borowski. Jak zwraca uwagę, w lipcu wskaźnik koniunktury konsumenckiej obrazujący dokonywanie przez gospodarstwa domowe „ważnych zakupów” w horyzoncie najbliższych 12 miesięcy był najwyższy od marca 2020 r., czyli wybuchu pandemii. – Wskazuje to na dobre perspektywy popytu konsumpcyjnego w najbliższych miesiącach – ocenia Borowski.
Co dalej z polską gospodarką?
Zgodnie ze średnimi prognozami ekonomistów, w drugim półroczu polska gospodarka powinna utrzymywać dość równy krok naprzód, rosnąc w tempie około 3,5 proc. r/r. W 2027 r. wzrost może nieco spowolnić, prognozy mówią o tempie około 3 proc. rok do roku. Główną przyczyną będzie przejście przez „górkę” kumulacji środków unijnych. Wciąż będzie to jednak tempo wyróżniające nas na tle UE.
Głównym ryzykiem są implikacje przedłużającego się konfliktu na Bliskim Wschodzie zarówno na ceny dla konsumentów (a więc realną dynamikę dochodów oraz poziom konsumpcji), jak i perspektywy dla biznesu (wyższa presja kosztowa, słabsza aktywność inwestycyjna firm, osłabienie popytu zewnętrznego, zatory w logistyce). – Rozwój sytuacji w Zatoce Perskiej w krótkim horyzoncie nie wygląda dobrze, co może mieć chłodzący wpływ na koniunkturę w Polsce i Europie. Obawiamy się przełożenia szoku energetycznego na konsumpcję oraz inwestycje prywatne – mówi Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.