Z tego artykułu dowiesz się:
- Skąd biorą się duże rozbieżności między stopą bezrobocia rejestrowanego a tą z badania BAEL.
- W jakim stopniu za wzrost liczby bezrobotnych odpowiadają zmiany legislacyjne, a nie sytuacja gospodarcza.
- Co rekordowe wskaźniki aktywności zawodowej i zatrudnienia mówią o stabilności polskiego rynku pracy.
- Dlaczego znalezienie zatrudnienia jest trudniejsze i zajmuje dziś najwięcej czasu od pięciu lat.
Stopa bezrobocia rejestrowanego 5,8 proc. w lipcu to taki sam wynik jak w czerwcu. Zgodnie z danymi GUS, w lipcu w rejestrach urzędów pracy przybyło około 4,9 tys. nowych osób i było ich łącznie 906,4 tys. Wzrost liczby bezrobotnych o blisko 5 tys. przez miesiąc to dość wysoki skok jak na okres letni.
Stopa bezrobocia rejestrowanego silnie różni się między regionami. 9 proc. przekracza w województwach warmińsko-mazurskim (9,3 proc.) i podkarpackim (9,1 proc.), za to w wielkopolskim wynosi tylko 3,8 proc., a mazowieckim 4,5 proc.
Na ile to wciąż efekt zmian prawnych?
Zdecydowana większość zarejestrowanych bezrobotnych to osoby bez prawa do zasiłku (blisko 789 tys.). Oznacza to, że nie spełniają rygorystycznych warunków stażu lub płac wymaganych do otrzymania świadczenia, a częściowo też rejestrują się w urzędach pracy głównie po ubezpieczenie zdrowotne i wsparcie aktywizacyjne.
Czytaj więcej
Zasiłek dla bezrobotnych podlega corocznej waloryzacji z dniem 1 czerwca. W 2026 roku podstawowy zasiłek wzrósł do 1783,90 zł brutto miesięcznie pr...
Rok do roku stopa bezrobocia rejestrowanego w Polsce sporo wzrosła: o 0,4 pkt. proc. Przed rokiem w urzędach pracy zarejestrowanych było niespełna 831 tys. osób, a więc o ponad 75 tys. mniej niż obecnie. Dane wciąż częściowo są jednak pod wpływem zmian legislacyjnych z czerwca 2025 r., który stopniowo ujawniał się w kolejnych miesiącach letnich i jesiennych ubiegłego roku.
Wprowadzono wówczas m.in. nowe zasady dotyczące posiadania i utraty statusu bezrobotnego. Nie muszą oni już potwierdzać gotowości do podjęcia pracy co miesiąc – kontakt z urzędem odbywa się teraz co trzy miesiące. Tym samym mocno spadała rok temu liczba wyrejestrowanych bezrobotnych. Jednocześnie przybywało nowych, bo nowa ustawa dała możliwość rejestracji w urzędzie pracy według miejsca zamieszkania, a nie zameldowania, oraz możliwość nadania statusu osoby bezrobotnej rolnikowi. Efekt? W 2025 r. w okresie czerwiec–wrzesień w rejestrach urzędów pracy przybyło ponad 83 tys. bezrobotnych, choć zwykle w tym okresie wręcz ich ubywało.
Dodatkowo, na początku 2026 r. ograniczono środki z Funduszu Pracy na działania aktywizacyjne, co również znalazło odzwierciedlenie w mniejszej liczbie wyrejestrowań.
Co mówią dane BAEL?
GUS opublikował we wtorek także najnowsze wyniki Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności za II kwartał. Zgodnie z nimi, stopa bezrobocia wynosiła 3,2 proc., a bez pracy było 574 tys. osób. Tak duża różnica między tymi danymi a statystykami z urzędów pracy wynika z różnicy w metodyce badania: w BAEL na podstawie ankiet szacuje się, ile osób faktycznie aktywnie szuka zatrudnienia i może właściwie od razu podjąć pracę. Ta miara jest całkowicie niezależna od tego, czy ktoś widnieje w rejestrze urzędu pracy czy szuka etatu na własną rękę. Badanie BAEL też ma swoje ograniczenia – choćby to, że to „tylko” badanie na podstawie ankiety – wprawdzie duże, bo obejmuje kilkadziesiąt tysięcy osób, a grupa jest reprezentatywna, ale jednak to wyłącznie pewne przybliżenie rzeczywistości. Jednocześnie wydaje się, że trafniej niż stopa bezrobocia rejestrowanego podpowiada skalę problemów ze znalezieniem pracy.
Czytaj więcej:
Nie tylko rosnąca w ostatnich miesiącach liczba ofert na portalach rekrutacyjnych potwierdza dobrą kondycję polskiego rynku pracy, który jest jedny...
Pro
Niepokoić może fakt, że – zgodnie z danymi BAEL – liczba osób bezrobotnych urosła przez rok o 71 tys., a względem I kwartału spadła tylko o 6 tys. W ostatnich latach w danych BAEL w II kwartale danego roku spadek liczby osób bez pracy względem poprzedniego był dużo głębszy.
Stabilność rynku pracy
Z drugiej strony, z danych wynika też, że w II kwartale przybyło rok do roku 36 tys. osób pracujących (i było ich ponad 17,2 mln). Wskaźnik aktywności zawodowej (tj. stosunek osób pracujących lub aktywnie szukających pracy, do całej populacji osób w wieku 15-89 lat) wyniósł 58,7 proc. – tyle co kwartał temu i o 0,4 pkt. proc. wyżej niż przed rokiem. Jest niemal najwyższy w historii. Wyłącznie w gronie osób w wieku produkcyjnym (18-59/64 lata) wskaźnik aktywnościzawodowej również jest stabilnie wysoki: 82,2 proc. Wskaźnik zatrudnienia (czyli odsetek osób zatrudnionych w populacji 15-89 lat) sięgnął w II kwartale 56,8 proc., a w gronie osób w wieku produkcyjnym 79,4 proc. To też wyniki bliskie historycznym maksimom. Rok do roku w górę poszły też wskaźniki aktywności zawodowej i zatrudnienia osób w wieku poprodukcyjnym, choć wciąż są relatywnie niskie (około 10 proc.).
Czytaj więcej
Informacja o różnicach w wynagrodzeniach między współpracownikami będzie wpływała na satysfakcję z pracy, w mniejszym stopniu skłoni do żądania pod...
Ubyło też osób biernych zawodowo, czyli takich, które nie mają pracy, ale też jej nie szukają. To w głównej mierze emeryci, ale też np. osoby uczące się czy opiekujące się członkami rodziny. W II kwartale biernych zawodowo (w wieku 15-89 lat) było ponad 12,5 mln, o około 127 tys. mniej niż rok wcześniej. Mniej jest m.in. osób tłumaczących swoją bierność zawodową obowiązkami rodzinnymi oraz chorobą i niepełnosprawnością. W tym pierwszym przypadku trend na przestrzeni lat jest szczególnie widoczny – o ile w II kwartale takich osób biernych zawodowo było 622 tys., o tyle np. dwa lata temu niemal 800 tys., a pięć lat temu prawie 900 tys.
Trudniejsze wejście na rynek
Wszystkie te dane sugerują, że w skali makro sytuacja na krajowym rynku pracy jest stabilna. Ba, przy solidnych wskaźnikach zatrudnienia i aktywności zawodowej i wręcz kurczącej się społeczności osób biernych zawodowo można wysnuwać wnioski, że pewien wzrost stopy bezrobocia to w pewnym stopniu efekt trudniejszego wejścia czy powrotu na rynek pracy. Warto odnotować, że – zgodnie z BAEL – w II kwartale przeciętny deklarowany okres aktywnego poszukiwania pracy przez osoby bezrobotne wzrósł do ponad dziewięciu miesięcy – o blisko półtora miesiąca dłużej niż rok temu i najdłużej od przynajmniej pięciu lat. Te dane wydają się wspierać tezę o wciąż ograniczonym popycie na pracowników.