Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co napędzało polską gospodarkę w drugim kwartale, plasując ją w czołówce Unii Europejskiej.
  • Które sektory okazały się głównym motorem napędowym PKB, a gdzie widać było oznaki spowolnienia.
  • Jak najnowsze dane o PKB mogą wpłynąć na przyszłe decyzje Rady Polityki Pieniężnej.
  • Dlaczego dobre wyniki gospodarcze są kluczowe w kontekście nadchodzących ocen ratingu kredytowego Polski.

Dane GUS oznaczają, że polska gospodarka przyspieszyła, po wzroście w pierwszym kwartale o 3,5 proc. r/r. Wzrost był też wyższy w ujęciu kwartał do kwartału, tym razem o 0,9 proc. względem 0,6 proc. kw./kw. w pierwszym kwartale.

GUS dopiero za dwa tygodnie opublikuje szczegółowe informacje dotyczące struktury wzrostu PKB za drugi kwartał. Analitycy ankietowani przez „Rzeczpospolitą” i „Parkiet” szacują średnio, że inwestycje urosły o 7,7 proc. r/r, a konsumpcja prywatna o 3 proc.

Czytaj więcej

Główna ekonomistka Alior Banku o polskiej gospodarce: Czeka nas hamujący wzrost

Można szacować, iż nominalnie PKB Polski za ostatni rok – czyli łączna wartość dodana wszystkich towarów i usług w minionych dwunastu miesiącach – najpewniej przekroczył pierwszy raz w historii 4 bln zł.

Dobre wyniki polskiej gospodarki na tle UE

Gwoli wyjaśnienia: realny wzrost PKB o 3,8 proc. r/r w drugim kwartale odnotowano zarówno w ujęciu nieodsezonowanym (stosowanym powszechnie w polskich analizach), jak i wyrównanym sezonowo (stosowanym częściej przez Eurostat).

Szybki szacunek polskiego PKB za drugi kwartał okazał się – jak zwykle w ostatnich latach – bardzo dobry na tle innych krajów Unii Europejskiej. Przypomnijmy, że zgodnie z dotychczasowymi danymi Eurostatu, w strefie euro realny wzrost wyniósł 1 proc. r/r, w całej unijnej gospodarce o 1,2 proc. Z krajów, dla których znamy już dane za drugi kwartał, w ujęciu wyrównanym sezonowo taki sam wzrost jak Polska zanotowała tylko Litwa, o 3,8 proc. r/r.

Inwestycje napędzają polski PKB

Szybki szacunek PKB Polski za drugi kwartał potwierdza: polska gospodarka radzi sobie bardzo sprawnie jak na tak niepewne otoczenie zewnętrzne, w tym szok surowcowy znad Zatoki Perskiej.

Wszystko wskazuje na to, że w drugim kwartale dobrze wypadły inwestycje. Po pierwsze, to efekt kumulacji środków z KPO, cyklu wydatkowania standardowych funduszy unijnych, widać też oczywiście wpływ wydatków obronnych finansowanych ze środków publicznych i programu SAFE. To zresztą daje powody do optymizmu: ekonomiści oczekują, że w drugiej połowie roku inwestycje powinny wypadać z kwartału na kwartał nawet coraz lepiej.

Czytaj więcej

Dogrywka SAFE. Polska powalczy o dodatkowe unijne pożyczki na uzbrojenie

Po drugie jednak, w drugim kwartale ewidentnie szeroka branża budowlana nadrabiała zaległości wynikające z silnych mrozów, oblodzenia oraz utrzymującej się pokrywy śnieżnej w styczniu i lutym. – Dane potwierdziły, że spowolnienie wzrostu gospodarczego obserwowane w pierwszym kwartale (do 3,5 proc. r/r i 0,6 proc. kw./kw. po korekcie sezonowej) miało charakter przejściowy i było związane zapewne głównie z niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi, natomiast średnioterminowy trend w krajowej aktywności ekonomicznej pozostaje mocny – ocenia Piotr Bielski, dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych w Erste Bank Polska.

Prognozy ekonomistów sugerują, że nieco spowalnia zaś dynamika konsumpcji prywatnej, acz trudno też spodziewany wzrost o 3 proc. r/r nazywać słabym. Raczej: zadowalającym, niewywierającym presji inflacyjnej i zbieżnym z obniżającą się dynamiką wynagrodzeń. Przypomnijmy, że w drugim kwartale przeciętna płaca w polskiej gospodarce narodowej urosła nominalnie o 5,5 proc. r/r, najsłabiej od 5,5 roku. Realnie, czyli po uwzględnieniu inflacji, daje to wzrost o około 2,5 proc. r/r, najmniej od blisko trzech lat. Warto też zwrócić uwagę, że dane o koniunkturze konsumenckiej wskazywały, że po pewnym tąpnięciu nastrojów na początku wiosny, po skokowym wzroście cen paliw, te w zasadzie powróciły do poziomów sprzed wojny w Iranie. Mógł to być po części efekt programu CPN, czyli m.in. obowiązującej przez cały drugi kwartał obniżki stawki VAT na paliwo z 23 do 8 proc. Do połowy czerwca niższa była też akcyza na paliwo.

Mariusz Zielonka, główny ekonomista Konfederacji Lewiatan, mówi o wzroście napędzanym przede wszystkim przez podaż i inwestycje, a nie przez popyt konsumpcyjny. – Gospodarka rosła dzięki przemysłowi, budownictwu publicznemu i eksportowi, podczas gdy konsument przez większą część kwartału pozostawał z boku – komentuje. Jeśli chodzi o przemysł, to zauważa, że w każdym miesiącu drugiego kwartału produkcja sprzedana zaskakiwała wynikiem lepszym od oczekiwań. – Wzrost napędzały szeroko rozumiana zbrojeniówka realizująca kontrakty w ramach programu SAFE, energetyka i górnictwo miedzi korzystające z wysokich cen surowców. Od czerwca wzrost stał się też znacznie szerszy i objął większość przemysłu przetwórczego – komentuje.

Co dalej z polską gospodarką?

– Biorąc pod uwagę dalsze dynamiczne przyspieszanie inwestycji, gdzie kumulacja dopiero przed nami, są duże szanse na powrót dynamiki PKB w okolice 4 proc. już w trzecim kwartale – ocenia Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego. Jak dodaje, według niej w całym 2026 r. realne tempo wzrostu polskiej gospodarki wyniesie co najmniej 3,8 proc. To jednak oczekiwania optymistyczne na tle rynku, średnie prognozy sugerują raczej wzrosty w okolicach 3,5 proc. r/r w drugim półroczu i całym roku.

Jak dodatkowo ocenia Kurtek, struktura wzrostu gospodarczego w drugim kwartale, tj. nieco hamująca konsumpcja i przyspieszające inwestycje, może skłonić Radę Polityki Pieniężnej do obniżki stóp procentowych. – Rada ma na to wyraźnie chęć. Kluczowa będzie inflacja: jeśli nie będzie ona istotnie przyspieszać i stabilizować się w okolicach 3 proc. r/r, to w listopadzie możemy zobaczyć, w mojej opinii, cięcie stóp o 25 punktów bazowych – komentuje.

Inne zdanie ma Bielski z Erste. – Naszym zdaniem solidne dane o PKB osłabiają argumenty przemawiające za łagodzeniem polityki pieniężnej – komentuje. Podkreśla przy tym też, że nowe dane z gospodarki zmniejszają też ryzyko obniżenia ratingu kredytowego kraju. To właśnie silny wzrost gospodarczy jest jednym z kluczowych kontrargumentów dla agencji ratingowych, w obliczu szybko rosnącej relacji długu do PKB. Przypomnijmy, że już 21 sierpnia decyzję w sprawie ratingu podejmie Fitch, który rok temu obniżył nam perspektywę do negatywnej. Miesiąc później, bo 18 września, ruch zrobi zaś agencja Moody’s, od której też polski rating ma negatywną perspektywę.