W rozmowie z „Faktem” generał Roman Polko – były dowódca jednostki GROM – zapytany został o to, jak NATO powinno odpowiadać na rosyjskie zagrożenie związane z wykorzystywaniem tanich dronów do destabilizacji Sojuszu.
Prywatne firmy kluczem do wyścigu technologicznego?
Jak zaznaczył wojskowy, „trzeba wykorzystywać zdolności, możliwości i chęć działania polskich przedsiębiorców, którzy niekoniecznie są przedsiębiorcami państwowymi”.
– Może przez to są bardziej elastyczni w działaniu i pewnie zagospodarowaliby tę myśl, która jest w głowach kilkuset tysięcy użytkowników dronów w Polsce. Należy działać szybciej i sprawniej, aby w tym wyścigu technologicznym mieć przewagę – stwierdził gen. Polko.
Czytaj więcej
Polska rozpoczyna seryjną produkcję wielowarstwowego systemu obrony przed dronami. SAN ma wzmocnić brygady Wojska Polskiego i zapewnić państwu ochr...
System SAN i sztuczna inteligencja na straży polskiego nieba
Były dowódca jednostki GROM wskazał między innymi na SAN – wielowarstwowy system antydronowy bardzo krótkiego zasięgu, umowę na jego zakup podpisano 30 stycznia. Uzupełnia on istniejącą triadę polskiej obrony powietrznej, złożoną z systemów Wisła, Narew i Pilica+. Pełne jego wdrożenie planuje się na koniec 2027 r. – To dobre rozpoznanie, żebyśmy wiedzieli, z czym mamy do czynienia oraz efektory do niszczenia. Krótko mówiąc, optymalnie i jeszcze sprzężone ze sztuczną inteligencją – podkreślił Polko.
Czytaj więcej
To, że Rosja mogłaby zdecydować się na agresję przeciwko państwu NATO, za prawdopodobne uważa ponad 60 proc. uczestników sondażu SW Research dla rp...
Gen. Polko nie ma wątpliwości. Wskazuje, dlaczego należy wspierać Ukrainę
Gen. Polko jednocześnie zaznaczył jednak, że „najlepszą obroną jest także atak”.
– Dozbrajanie Ukrainy, aby niszczyła zakłady produkcyjne, które ma Rosja. Ukrainę wspieramy właśnie m.in. po to, żeby te drony produkowane w potężnych ilościach, nie były wytwarzane. Jeżeli dokona się uderzenia u źródeł, to trudniej będzie Rosji atakować – zaznaczył w rozmowie z „Faktem”.
Czytaj więcej
Setki tysięcy przeszkolonych rezerwistów, produkcja dronów oraz dostęp do broni nuklearnej to – zdaniem Jarosława Kaczyńskiego – klucz do obrony Po...
63,3 proc. badanych dopuszcza agresję Rosji przeciwko państwu NATO
leczenstwo/art45194281-co-piaty-polak-uwaza-ze-rosja-moze-rozpoczac-wojne-z-krajem-nato">W niedawnym sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” spytaliśmy Polaków, czy ich zdaniem wojna na Ukrainie może przenieść się na terytorium Polski. 77,1 proc. respondentów wykluczyło taką możliwość. Zupełnie inaczej kształtują się jednak opinie Polaków, gdy w sondażu SW Research dla rp.pl pytamy ich, czy Rosja mogłaby zdecydować się na agresję przeciwko państwu NATO.
Na tak zadane pytanie bezwarunkowo „tak” odpowiada 21,5 proc. badanych. Kolejnych 41,8 proc. respondentów uważa, że taka agresja mogłaby być możliwa, ale nie miałaby formy pełnowymiarowej inwazji.
Jakaś forma agresji Rosji przeciwko państwu NATO jest zatem możliwa zdaniem 63,3 proc. badanych, przy czym 21,5 proc. jest zdania, że mogłaby być to pełnowymiarowa inwazja.
W agresję Rosji przeciwko państwu NATO nie wierzy 26,1 proc. respondentów.
10,5 proc. badanych nie ma zdania w tej sprawie.
(liczby te nie sumują się do 100 proc. ze względu na zaokrąglenie ich do pierwszego miejsca po przecinku)
Czytaj więcej
– Istnieje realne ryzyko, że na teren któregoś z państw, bądź kilku państw NATO na wschodniej flance mogą wlatywać drony lub innego typu pociski, d...
Z Zachodu płyną ostrzeżenia przed eskalacją działań Rosji
Sygnały, iż Rosja, chcąc rozstrzygnąć na swoją korzyść wojnę na Ukrainie zamierza eskalować działania przeciwko państwom NATO, pojawiają się od wiosny tego r.. O możliwości takiej informują zachodnie wywiady, sygnalizują ją też przywódcy państw Zachodu. Eskalacja nie musi mieć formy regularnych działań zbrojnych, bardziej prawdopodobne jest zaostrzenie wojny hybrydowej, zintensyfikowanie cyberataków czy zwiększenie liczby aktów dywersji w państwach NATO.
Przed eskalacją ze strony Rosji przestrzegał m.in. niedawno w Sejmie Donald Tusk. – Istnieje realne ryzyko, że na teren któregoś z państw, bądź kilku państw NATO na wschodniej flance mogą wlatywać drony lub innego typu pociski, dokonywać nawet zniszczeń – przestrzegał szef polskiego rządu.
Agresja przeciwko państwu NATO mogłaby nie przybrać formy pełnowymiarowej inwazji lecz np. ograniczonej operacji wojskowej, prowadzonej przez siły niekoniecznie występujące oficjalnie pod sztandarem Rosji (tzw. zielone ludziki). W taki sposób rozpoczął się w 2014 roku konflikt w Donbasie, gdzie z ukraińskimi siłami zaczęli walczyć lokalni, prorosyjscy separatyści, którym Rosja udzieliła wsparcia. O tym, jak mógłby wyglądać taki atak na kraj NATO, pisał w niedawnej analizie think tank Instytut Studiów nad Wojną.