– Rosja nie przygotowuje się do działań zbrojnych przeciwko Europie – mówił w piątek rosyjski przywódca Władimir Putin, który jednocześnie oskarżył państwa bałtyckie, Litwę, Łotwę i Estonię, o łamanie praw ludności rosyjskojęzycznej. W maju rosyjska Duma przyjęła ustawę, która pozwala Kremlowi użyć sił zbrojnych poza granicami Federacji Rosyjskiej w celu „ochrony rosyjskich obywateli”. Przepisy te interpretuje się jako poszerzenie możliwości prowadzenia przez Kreml działań zbrojnych poza terytorium Rosji. Na Łotwie mniejszość rosyjska stanowi ponad 1/5 mieszkańców, w Estonii ok. 1/5, na Litwie – ok. 5 procent. 

Czytaj więcej

Putin uspokaja Europę i uderza w państwa bałtyckie. „Łamane są prawa rosyjskojęzycznych”

Z Zachodu płyną ostrzeżenia: Rosja będzie eskalować działania przeciwko państwom NATO

Sygnały, iż Rosja, chcąc rozstrzygnąć na swoją korzyść wojnę na Ukrainie zamierza eskalować działania przeciwko państwom NATO, pojawiają się od wiosny tego roku. O możliwości takiej informują zachodnie wywiady, sygnalizują ją też przywódcy państw Zachodu, w tym premier Polski Donald Tusk. Eskalacja nie musi mieć formy regularnych działań zbrojnych, bardziej prawdopodobne jest zaostrzenie wojny hybrydowej, zintensyfikowanie cyberataków czy zwiększenie liczby aktów dywersji w państwach NATO. 

– Otrzymujemy informacje, że Rosja szykuje coś dużego w tym roku – mówił 24 września szef polskiego MSZ, wicepremier Radosław Sikorski, biorący udział w moderowanej rozmowie w Council on Foreign Relations. – Uważam, że Władimir Putin potrzebuje pretekstu do mobilizacji, więc (rosyjskie władze – red.) mogą przeprowadzić atak pod fałszywą flagą, aby powiedzieć Rosjanom: „jesteśmy atakowani i dlatego musimy się zmobilizować” – dodał. 

O tym, że przedstawiciele europejskich wywiadów mówią, iż do rosyjskiej próby sprawdzenia solidarności członków Sojuszu może dojść w perspektywie miesięcy, a nie lat, pisał przed kilkoma dniami „The Guardian”. Minister obrony Danii Jeppe Bruus, który w mijającym tygodniu zaprezentował raport Duńskiej Służby Wywiadu Wojskowego (FE) mówiący o zagrożeniach mówił o „najpoważniejszej sytuacji od zakończenia zimnej wojny”, szef duńskiego wywiadu wojskowego Thomas Ahrenkiel podkreślił, że choć atak Rosji na kraj NATO jest bardzo mało prawdopodobny, to jednak nie można go zupełnie wykluczyć, „co jest nowością”.

Przed eskalacją ze strony Rosji przestrzegał też niedawno w Sejmie Donald Tusk. – Istnieje realne ryzyko, że na teren któregoś z państw, bądź kilku państw NATO na wschodniej flance mogą wlatywać drony lub innego typu pociski, dokonywać nawet zniszczeń – przestrzegał szef polskiego rządu. 

Agresja przeciwko państwu NATO mogłaby nie przybrać formy pełnowymiarowej inwazji lecz np. ograniczonej operacji wojskowej, prowadzonej przez siły niekoniecznie występujące oficjalnie pod sztandarem Rosji (tzw. zielone ludziki). W taki sposób rozpoczął się w 2014 roku konflikt w Donbasie, gdzie z ukraińskimi siłami zaczęli walczyć lokalni, prorosyjscy separatyści, którym Rosja udzieliła wsparcia. O tym, jak mógłby wyglądać taki atak na kraj NATO, pisał w niedawnej analizie think tank Instytut Studiów nad Wojną. 

W niedawnym sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” spytaliśmy Polaków, czy ich zdaniem wojna na Ukrainie może przenieść się na terytorium Polski. 77,1 proc. respondentów wykluczyło taką możliwość.

Foto: Paweł Krupecki

Sondaż: 76 proc. mieszkańców największych polskich miast uważa, że agresja Rosji przeciwko państwu NATO jest możliwa

Zupełnie inaczej kształtują się jednak opinie Polaków, gdy w sondażu SW Research dla rp.pl pytamy ich, czy Rosja mogłaby zdecydować się na agresję przeciwko państwu NATO. 

Foto: rp.pl/Weronika Porębska

Na tak zadane pytanie bezwarunkowo „tak” odpowiada 21,5 proc. badanych.

Kolejnych 41,8 proc. respondentów uważa, że taka agresja mogłaby być możliwa, ale nie miałaby formy pełnowymiarowej inwazji.

Jakaś forma agresji Rosji przeciwko państwu NATO jest zatem możliwa zdaniem 63,3 proc. badanych, przy czym 21,5 proc. jest zdania, że mogłaby być to pełnowymiarowa inwazja. 

W agresję Rosji przeciwko państwu NATO nie wierzy 26,1 proc. respondentów. 

10,5 proc. badanych nie ma zdania w tej sprawie. 

(liczby te nie sumują się do 100 proc. ze względu na zaokrąglenie ich do pierwszego miejsca po przecinku)

– Częściej obawy o atak Rosji mają kobiety (65 proc.), osoby w wieku 35-49 lat (66 proc.) oraz badani o wyższym wykształceniu (66 proc.). Tego zdania są też badani z miast powyżej 500 tys. mieszkańców (76 proc., w tym 50 proc. uważa, że nie byłaby to pełnowymiarowa inwazja) – komentuje wyniki badania Małgorzata Bodzon, senior project manager w SW Research. 

Metodologia badania

Badanie zostało przeprowadzone przez agencję badawczą SW Research wśród użytkowników panelu on-line SW Panel w dniach 22-23 września 2026 r. Analizą objęto grupę 800 internautów powyżej 18. roku życia. Próba została dobrana w sposób losowo-kwotowy. Struktura próby została skorygowana przy użyciu wagi analitycznej tak, by odpowiadała strukturze Polaków powyżej 18. roku życia pod względem kluczowych cech związanych z przedmiotem badania. Przy konstrukcji wagi uwzględniono zmienne społeczno-demograficzne.