Reklama

Jan Maciejewski: Powrót do liceum

Jabłka były bardziej czerwone, trawa bardziej zielona. Jakby ktoś podkręcił potencjometr doznań.
Jan Maciejewski: Powrót do liceum

Foto: Fotorzepa/ Robert Gardziński

Dlaczego to było takie ważne? Tak bardzo, że jesteśmy tu dzisiaj wszyscy; że nic innego przez te wszystkie lata wydawało się nie sięgać tamtym chwilom do stóp. W naszym dorosłym życiu możemy być dobrzy albo źli, słabi i silni, szlachetni lub podli. Ale tylko wtedy, przez ten krótki czas – mogliśmy być naprawdę wielcy.

Trwa właśnie pogrzeb trenera licealnej drużyny futbolu amerykańskiego. Z całego kraju zjechali się jego byli zawodnicy. Od kilku dni czuwali na trybunach stadionu, który kiedyś skandował ich imiona. Przyjechali pożegnać coś więcej niż trenera – zamordystę. Razem z nim złożą do grobu dawną wielkość. Jedni utyli, drudzy odnieśli kontuzje, które przekreśliły ich marzenia, jeszcze kolejni siedzą w więzieniu i czekają niecierpliwie na wiadomość, czy dostaną przepustkę pozwalającą im uczestniczyć w pogrzebie. Ktoś prowadzi niewielki sklep, kto inny został prezesem lokalnego banku. Na pogrzebie spotkają zdradzone, licealne miłości. Okaże się, że one – wtedy odrzucone przez mających status półbogów sportowców – poradziły sobie w dorosłym życiu dużo lepiej od nich. Tamtym zostały już tylko opinające się na brzuchach koszulki licealnej drużyny, które założą w hołdzie dla zmarłego trenera.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama