Reklama

Prof. de Barbaro: Politycy wykorzystują lęk Polaków. Nacjonalizm to znak słabości

Teraz jest czas, by Kościół katolicki skorzystał z niezwykłej okazji, jaka się nadarza, i głośno przypomniał, na czym polega chrześcijaństwo. Mógłby pomóc Polkom i Polakom wyzwolić się z pętli nienawiści. Ten głos jest potrzebny tym bardziej, im bardziej w przestrzeni społecznej ktoś, kto jest Inny, staje się ofiarą hejtu - mówi prof. Bogdan de Barbaro, psychiatra, psychoterapeuta.
Nacjonalista potrzebuje sobie i współtowarzyszom udowadniać swoją moc i wielkość.

Nacjonalista potrzebuje sobie i współtowarzyszom udowadniać swoją moc i wielkość.

Foto: PAP

Gdy umawialiśmy się na rozmowę i powiedziałem, że chciałbym porozmawiać o „inności”, powiedział mi pan, że fascynują pana inność i obcość. Mocno się zdziwiłem, bo wydaje się, że innego, obcego my się raczej obawiamy, że mamy w sobie strach przed spotkaniem z inną osobą. Skąd zatem ta fascynacja?

Zacznę odpowiedź od cytatu: „Czemu mnie zabijasz? – Jak to! Alboż nie mieszkasz z tamtej strony wody? Mój przyjacielu, gdybyś mieszkał z tej strony, byłbym mordercą i byłoby niegodziwością zgładzić cię; ale skoro mieszkasz z tamtej strony, jestem zuch i wszystko w porządku”. Ta myśl Blaise Pascala od dawna mnie zastanawia i porusza. I dlatego inność mnie fascynuje. Bo będąc psychiatrą i psychoterapeutą, przeżywam inną osobę jako z jednej strony Inną, a z drugiej strony nieobcą i taką, której mam pomóc. Dla psychiatry osoba chorująca psychicznie, np. cierpiąca na zespół urojeniowo–lękowy, to nie jest ktoś, od kogo miałbym się odwracać, lecz przeciwnie: chcę się zbliżyć, by zrozumieć istotę jej cierpienia. Ale rozumiem pana zdziwienie, przecież „inny” po łacinie to „varius”. To pokazuje, że inność bywa odrzucana, unieważniana. Ta stygmatyzacja, jakże bolesna dla osób chorujących psychicznie, znajduje wyraz chociażby w tym, że dawniej szpitale psychiatryczne były budowane poza miastem. W Krakowie był szpital w Kobierzynie, dziś jest to już część Krakowa, ale gdy powstawał ponad 100 lat temu, był poza miastem. Tam, z dala od tzw. zdrowych przebywały osoby chore. Dlaczego? Bo osoba chorująca psychicznie jest skrajnie inna niż my. Ona inaczej myśli, inaczej się zachowuje, kieruje się innym sposobem przeżywania. Społeczna reakcja na inność jest więc, niestety, reakcją odrzucenia, często także niechęci, a nawet agresji.

Pozostało jeszcze 91% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama