Z tego artykułu dowiesz się:
- Które kategorie produktów napędzają lipcowy wzrost sprzedaży, a które branże notują spadki.
- Z czego wynika rosnąca różnica między wartością a wolumenem naszych codziennych zakupów.
- Które towary tanieją w ujęciu rocznym, równoważąc wysokie ceny paliw na stacjach.
- Jakie sygnały z rynku pracy i nastrojów konsumenckich kształtują prognozy dla handlu.
Wyraźną dynamikę sprzedaży detalicznej, prawie 11 proc. r/r, odnotowano w segmencie kosmetyków i farmaceutyków. Sprzedaż mebli oraz sprzętu RTV i AGD urosła o solidne 8,8 proc. r/r. Silny, ponad 9-procentowy wzrost, zanotowano także w szerokiej kategorii „pozostałe”, obejmującej m.in. markety, dyskonty oraz placówki wielobranżowe. Mocno urosła też sprzedaż pojazdów i akcesoriów motoryzacyjnych – o 8,1 proc.
Sklepy wyspecjalizowane w sprzedaży żywności, napojów i wyrobów tytoniowych (takie jak piekarnie czy sklepy mięsne) zanotowały zwyżkę sprzedaży o 1,5 proc. r/r.
Spadki w ujęciu rocznym dotknęły natomiast kategorię tekstyliów, odzieży i obuwia (o 1,7 proc.), prasy i książek (o 1,2 proc.) oraz paliw (o 0,2 proc.). Z jednej strony warto zauważyć, że to niewielki spadek wolumenu sprzedaży paliw mimo dużego wzrostu ich ceny. - Gospodarstwa domowe dysponowały mniejszym budżetem na inne wydatki, ale zostały one ograniczone w umiarkowanej skali – komentują Adam Antoniak i Leszek Kąsek, analitycy ING Banku Śląskiego. Z drugiej: jeszcze w czerwcu sprzedaż detaliczna paliw rosła o 9 proc. r/r w cenach stałych. - Jest to [duży spadek dynamiki sprzedaży paliw – red.] zapewne efekt zakończenia programu CPN, które z jednej strony skłaniało do przesunięcia zakupów paliw na czerwiec, a z drugiej zmniejszyło opłacalność turystyki paliwowej – uważają analitycy PKO BP.
„U konsumentów stabilnie” - piszą ekonomiści Pekao.
Czytaj więcej
Polski e-commerce nadal szybko rośnie, a Polacy zdecydowaną większość pieniędzy wydają w krajowych sklepach internetowych. Eksperci ostrzegają jedn...
Inflacja w handlu w górę
Co należy bowiem podkreślić, wzrost sprzedaży detalicznej w lipcu o 3,9 proc. r/r to odczyt w cenach stałych – oznacza, że o tyle więcej kupiliśmy niż rok temu. W ujęciu cen bieżących w lipcu zanotowano zaś wynik na poziomie 5,3 proc. r/r – o tyle więcej zapłaciliśmy za te większe zakupy. Porównanie tych liczb wskazuje, że w lipcu ceny w handlu były średnio rzecz biorąc wyższe niż rok temu – o 1,3 proc. To wyższy wynik niż w czerwcu (0,6 proc.) i bliski danych z kwietnia i maja (1,4-1,5 proc.), najwyższych od początku 2024 .
Jeszcze kilka miesięcy inflacja w handlu wcale nie była taka oczywista – na przełomie 2025 i 2026 r. mieliśmy wręcz okres ujemnego deflatora, dzięki presji taniego importu z Azji, niskiej inflacji żywności czy taniejącym surowcom energetycznym. Wszystko zmieniło się po blokadzie cieśniny Ormuz i wzroście cen paliw. W lipcu, licząc właśnie deflatorem, płaciliśmy za nie o ponad 12 proc. więcej niż przed rokiem. To najwyższy odczyt od 3,5 roku.
W przeciwnym kierunku nadal oddziałuje jednak m.in. kategoria pojazdów i części do nich (deflator -6,9 proc. r/r) czy kategoria „żywność, napoje i wyroby tytoniowe” (deflator +0,7 proc. r/r). W pierwszym segmencie to najniższy wynik od przynajmniej kilkunastu lat, w drugim – od niemal dziesięciu. Ba, z danych inflacyjnych GUS można wnioskować, że za samą żywność płaciliśmy wręcz mniej niż przed rokiem.
Wciąż ujemny jest też deflator w kategorii mebli i artykułów AGD. W lipcu wyniósł -3,7 proc. r/r, i był najniższy od 5,5 roku.
Czytaj więcej:
Firmy nadal współpracują, ale odkąd weszły na terytorium rywala, sytuacja się zaogniła. Allegro rozwija swój system dostaw, z kolei InPost idzie w...
Pro
Niezłe perspektywy dla handlu
- Zgodnie z oczekiwaniami lipiec przyniósł spowolnienie tempa wzrostu sprzedaży względem czerwca, kiedy zawarto zawieszenie broni między USA i Iranem, ceny ropy spadały i funkcjonował rządowy program CPN (Ceny Paliwa Niżej). Skala spowolnienia tempa wzrostu sprzedaży w lipcu okazała się jednak mniejsza od naszych prognoz – komentują analitycy ING BŚ, zwracając uwagę m.in. na solidny popyt na dobra trwałego użytku (m.in. sprzęt domowy, samochody).
Wydaje się, że perspektywy dla handlu detalicznego – i szerzej: konsumpcji prywatnej – są stabilne. Informacje pozytywne z tego punktu widzenia – np. niespodziewanie wysoki wzrost przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw w lipcu (w ujęciu nominalnym 6,8 proc. r/r, realnie około 3,7 proc. r/r), lepsze od oczekiwań dane o zatrudnieniu czy częściowy powrót programu CPN – przeplatają się z tymi słabszymi, np. w lipcu i sierpniu lekko pogorszyły się nastroje konsumentów, a dynamika płac w całej gospodarce narodowej w drugim kwartale rozczarowała (5,5 proc. r/r, najmniej od ponad pół dekady).
Co do zasady układają się one jednak w obraz konsumenta raczej spokojnego – bez przesadnych trosk o stan portfela (co kazałoby mu postawić twardy szlaban dla wydatków), ale też nie w szale zakupowym. Stąd wydaje się, że w dynamika konsumpcji prywatnej w najbliższych kwartałach powinna zbiegać w kierunku około 3 proc. r/r. - Wzrost konsumpcji w 2026 r. będzie w naszej ocenie nieco mniej dynamiczny niż w 2025 r., z uwagi na dalsze hamowanie tempa wzrostu płac i droższe paliwa, ale konsumpcja pozostaje ważnym stabilizatorem wzrostu gospodarczego – oczekują ekonomiści ING BŚ.
Sprzedaż detaliczna nie zaskoczyła, co z innymi danymi?
Statystyki dotyczące sprzedaży detalicznej domykają serię kluczowych publikacji o kondycji polskiej gospodarki w lipcu. Miniony tydzień przyniósł m.in. dobre wieści o produkcji przemysłowej, która wzrosła o 5,1 proc. w ujęciu rocznym. Negatywnym zaskoczeniem okazał się jednak sektor budowlano-montażowy – analitycy spodziewali się wzrostu, tymczasem zanotowano spadek o 2,4 proc. r/r.