Trump ogłosił w nocy, na nieco ponad godzinę przed upływem terminu ultimatum wobec Iranu, po którym miał nastąpić atak na irańską infrastrukturę krytyczną, że obie strony porozumiały się w sprawie 14-dniowego zawieszenia broni, które ma dać czas na rozmowy dyplomatyczne mające doprowadzić do trwałego zakończenia konfliktu. Takie rozmowy mają rozpocząć się 10 kwietnia w Islamabadzie. 

Władysław Kosiniak-Kamysz zaleca „uspokojenie oddechu” w sprawie „niektórych wypowiedzi medialnych”. O oświadczeniach Donalda Trumpa mówi, że „nie uspokajają sytuacji”

– Dobrze, że do tego doszło, to zawsze jest optymistyczny sygnał. Potwierdzają się informacje, które uzyskiwałem w czasie wizyty w Jordanii czy w rozmowach z naszymi partnerami z Turcji. Polska ma dobre rozpoznanie. Dobrze, że dochodzi do chwilowego, a w perspektywie dłuższego uspokojenia sytuacji (na Bliskim Wschodzie) – ocenił wicepremier. 

– Jest to potrzebne ze względu na rynek paliw, ale jest to potrzebne ze względu na naszą cywilizację, która jest za pokojem, za normalnością, za szacunkiem do życia ludzkiego. Za tym wszystkim, czym jest od setek lat cywilizacja zachodnia. Będziemy bronić naszej cywilizacji i reguł, w których funkcjonujemy – dodał Kosiniak-Kamysz. Jego słowa są nawiązaniem do wpisu Trumpa z 7 kwietnia, w którym – na kilkanaście godzin przed upływem terminu ultimatum – groził „zniszczeniem cywilizacji” irańskiej. 

– Ja bym zalecał branie głębokiego wdechu, utrzymanie i uspokojenie oddechu, by nie reagować impulsywnie na niektóre wypowiedzi medialne. One kończą się spokojnie – mówił też wicepremier w kontekście niektórych wpisów Donalda Trumpa.  – Liczymy na kontynuowanie procesu z dojściem do trwałego pokoju – dodał. 

Oczywiście te częste oświadczenia prezydenta USA nie powodują, że sytuacja na świecie jest stabilniejsza, nie uspokajają sytuacji

Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier i minister obrony narodowej

Dopytywany, czy po wpisie Trumpa o końcu cywilizacji nie bał się wybuchu wojny nuklearnej, Kosiniak-Kamysz odparł: – Jeszcze raz powtórzę, głęboki wdech, wyregulowanie oddechu, uspokojenie sytuacji, nie reagujmy impulsywnie na wygłaszane oświadczenia. Pamiętam co się stało z Grenlandią (roszczeniami USA zgłaszanymi wobec autonomicznego terytorium Danii – red.). Gdybyśmy impulsywnie reagowali, wtedy postąpilibyśmy błędnie.

– Oczywiście te częste oświadczenia prezydenta USA nie powodują, że sytuacja na świecie jest stabilniejsza, nie uspokajają sytuacji – dodał. 

Polscy żołnierze nie wrócą do Iraku

Na pytanie, czy po zawieszeniu broni Europa, w tym Polska, powinny rozważyć zaangażowanie w stabilizowanie sytuacji na Bliskim Wschodzie, Kosiniak-Kamysz odparł, że „dwa tygodnie to zbyt mało, by przygotować jakąś operację”. – Tu Francja ma rolę wiodącą, inspirującą, na pewno trzeba obserwować to, co się będzie działo, ale dwa tygodnie to za mało, by mówić o stabilizacji na Bliskim Wschodzie – zaznaczył. 

Kosiniak-Kamysz zadeklarował też, że „na dziś nie ma możliwości powrotu do Iraku” polskich żołnierzy. – Znacząca część żołnierzy powróciła do kraju. Część jest rozlokowana w Jordanii. O powrocie do Iraku nie ma mowy – dodał. 

20 marca Kosiniak-Kamysz poinformował, że „w związku z pogorszeniem bezpieczeństwa w regionie Bliskiego Wschodu, po analizie uwarunkowań operacyjnych i potencjalnych zagrożeń, zapadła decyzja o relokacji Polskiego Kontyngentu Wojskowego z Iraku”. W ramach ewakuacji do Polski miało trafić ponad 100 żołnierzy. Polski Kontyngent Wojskowy w Iraku był stacjonującym tam od 2016 roku komponentem Sił Zbrojnych RP, przeznaczonym do wsparcia wielonarodowej koalicji prowadzącej działania zbrojne przeciwko Państwu Islamskiemu poprzez szkolenie lokalnych sił bezpieczeństwa.