Materiał Partnera: KRD
Chodzi o spadającą przewidywalność otoczenia, słabsze marże i coraz bardziej zróżnicowaną wiarygodność płatniczą kontrahentów. Jeszcze niedawno można było uznać, że krajowy popyt daje firmom względne bezpieczeństwo. Konsumpcja pozostaje mocna, sprzedaż kredytów była rekordowa, a gospodarstwa domowe jednocześnie wydawały i oszczędzały. Również marcowe dane przyniosły pozytywne zaskoczenie. Nie zmienia to jednak faktu, że większość firm działa dziś w otoczeniu znacznie mniej stabilnym niż jeszcze kilka miesięcy temu.
Popyt jest, komfortu już nie ma
Eksport wciąż pozostaje słabszy od importu, a przemysł nie potrafi wejść na ścieżkę stabilnego ożywienia. Jeszcze wyraźniej widać problem marż. Deflacja producencka oznacza, że wiele firm nie może swobodnie przenosić kosztów na klientów, bo rynek tego nie akceptuje albo konkurencja jest zbyt silna.
Analiza wiarygodności płatniczej (scoring) poszczególnych branż opracowana przez Krajowy Rejestr Długów (KRD) pokazuje to wyraźnie. W marcu 2026 r. wysoką kategorię wiarygodności płatniczej miało 85,6 proc. wszystkich polskich firm, ale w grupie ponad 1,8 mln przedsiębiorstw aktywnie weryfikowanych przez kontrahentów w Krajowym Rejestrze Długów odsetek ten wyniósł już tylko 77,1 proc. Oznacza to, że poza strefą niskiego ryzyka znajduje się dziś niemal co czwarta firma, z którą faktycznie robi się interesy.
Różna wiarygodność branż
Budownictwo wygląda dziś relatywnie stabilnie, bo korzysta jednocześnie z ożywienia kredytu mieszkaniowego, inwestycji infrastrukturalnych, środków z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) i wydatków związanych z transformacją energetyczną. W marcu 2026 r. 77,5 proc. firm budowlanych weryfikowanych w KRD miało wysoką wiarygodność płatniczą, wobec 79,2 proc. rok wcześniej, a więc pogorszenie jest tu umiarkowane.
Znacznie gorzej prezentuje się handel. W handlu hurtowym udział firm o wysokiej wiarygodności płatniczej spadł w ciągu roku z 77,9 do 70,2 proc., a w detalu z 83,4 do 74,7 proc. To nie jest już tylko efekt słabszej koniunktury, ale także konsekwencja głębszej przebudowy rynku. Kończy się model, w którym można było zarabiać głównie na prostym pośrednictwie. Dodatkowo zmieniają się kanały dotarcia do klienta. W praktyce oznacza to przyspieszoną selekcję: słabsi wypadają z rynku, a silniejsi walczą nie tylko o klienta, lecz także o utrzymanie rentowności.
Szczególnym przypadkiem pozostaje transport i gospodarka magazynowa. Ta branża ma za sobą dwa lata wyjątkowo silnych wstrząsów i w ostatnich miesiącach zaczęła się stabilizować. Niestety, wzrost cen paliw błyskawicznie przełożył się na koszty działalności, a w tej branży pole manewru jest zwykle niewielkie. Również badania koniunktury pokazują pogorszenie nastrojów. W kwietniu wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury dla transportu spadł do -5,6 pkt i był najsłabszy spośród analizowanych sektorów. Scoring KRD też nie zostawia złudzeń: tylko 42,4 proc. firm transportowych weryfikowanych przez kontrahentów miało wysoką wiarygodność płatniczą, a 22,4 proc. należało do grupy wysokiego ryzyka.
Nie ile sprzedać, tylko komu
W takim otoczeniu znaczenia nabiera nie tylko to, ile firma sprzedaje, ale komu sprzedaje i na jaki poziom ryzyka się naraża. Gdy marże są niższe, koszty finansowania i pracy pozostają wysokie, a warunki funkcjonowania niestabilne, rośnie znaczenie jakości kontrahenta i dyscypliny w zarządzaniu należnościami. Dla największych firm będzie to jeden z podstawowych warunków utrzymania tempa wzrostu, a dla wielu mniejszych i średnich przedsiębiorstw po prostu warunek bezpieczeństwa.
Najbliższe kwartały nie zapowiadają załamania, ale kończą okres komfortu. W gospodarce, w której popyt jest mocny, lecz bardziej kruchy, inwestycje rosną, ale nierówno rozkładają korzyści, a ryzyko szybciej przenosi się między branżami, sama skala działalności przestaje wystarczać. Coraz więcej będzie zależeć od odporności modelu biznesowego, jakości portfela odbiorców i umiejętności poruszania się w świecie, w którym niepewność staje się trwałym elementem rynku.
Materiał Partnera: KRD